Jak być dorosłym? Nie mam pojęcia, nigdy się nie zdecydowałam. Wiek nie ma tu nic do rzeczy. Radzę sobie w życiu bez tej etykietki. Kiedy miałam mniej niż sześć lat, oznajmiłam spod stołu, że nie chcę być dorosła, bo dorośli płacą rachunki, a wtedy ludzie w pokoju zadumali się nad filozoficzną głębią tego oświadczenia, co dało mi do myślenia.
Nikt się nie spodziewa hiszpańskiej inkwizycji! Teraz nie otwieram lodówki, bo sama na siebie z niej wyskakuję. Ponieważ nigdy człowiek nie jest za stary na poszerzanie horyzontów, w tym roku (ogólnie pojętym bieżącym, nie kalendarzowym) nauczyłam się kilku nowych rzeczy.
Rodaczysko to rola odgrywana na występach kurortowych zagranicznych, niełatwa i odpowiedzialna. Niektórzy nie mają tego w sobie, nie czują po prostu, a nauczenie się wymaga nieco wysiłku. Rezultaty jednak są prędko zauważalne i satysfakcjonujące.
Powracam do niekoniecznej tradycji pomocy potrzebującym. Gdyż jestem osobą życzliwą i pomocną. Na wiele, wiele pytań w guglu szukający zostają znajdującymi na snafu, ale kilka zapytań powtarza się regularnie i mam poczucie, że nie wszystkich zagubionych walnęłam odpowiednio mocno kagankiem. Zatem naści, pisownia zapytań oryginalna.
Oto potrawa, którą Jarecki czasem przynosi i trzeba wtedy troszeczkę walczyć ze swoimi najlepszymi przyjaciółmi, by choć łyżkę zdążyć umoczyć. Żeby zrobić zdjęcie, zmówiliśmy się z Jareckim na tajne otwarcie garnka w zaciszu i pod nieobecność. Oddaję mikrofon autorowi.
Rok! Rok czekaliście! Jesteśmy ze Złym Majorem Witkiem trochę zajęci, zatem nie przygotowaliśmy wstępu do dzisiejszego ponura. Zamiast niego — sympatyczny animgif wielokrotnego użytku: