Category Archives: palto zielone

szukajcie, a znajdziecie (2)

  • bzykałam się z szefem – pierwszą zasadę, czyli dyskrecję, właśnie spierdoliłaś.
  • bo w tym cały jest ambaras autor – Tadeusz Boy Żeleński.
  • jak zrobic loda – polecam bloga radkowieckiego, instrukcja obsługi aż nadto dokładna, chociaż pewnie nie dość dla kogoś, kto musi to guglać.
  • jak zachęcić faceta żeby cię zaprosił – no, zależy dokąd. Jak do teatru, to westchnij przed jakimś plakatem przedstawienia i powiedz “chcę do teatru”. Jak do knajpy, to westchnij i powiedz: “głodna jestem”. Jak do łóżka, to powiedz “chcę do łóżka”. Westchnąć też możesz, jak zdążysz. Dobra wiadomość: we wszystkich trzech przypadkach facet usłyszy “chcę do łóżka”.
  • bzykanie owiec – do Irlandii tędy –>
  • co to jest palto – no trochę mnie zabiło to pytanie.
  • lepsze bawełniane majtki od wkładki – mięsnej?
  • chuj ci w dupę po angielsku – albo up yours, albo o godz. 17 nie zaproponuj herbaty.
  • pojęcia dotyczące dróg – no, mogą być szerokie, wąskie, żwirowe, asfaltowe, zakorkowane, dziurawe, Eulera, jest jedna Mleczna… Powodzenia.
  • jesteśmy uratowani tekst – “Bocian, bocian jesteśmy uratowani!”.
  • ja pierdolę tłumaczenie – ja też czasem. Ostatnio ktoś przetłumaczył w Housie “We gave him steroids” na “Podaliśmy mu steroidy”. Dobrze że nie asteroidy.
  • owlosione babkiproszsz.
  • łańcuchy na szyję do czego to służy – kajdan na nek, jak sama nazwa wskazuje, służy do imponowania kobietom swoim bogactwem oraz jako wskazówka, gdzie znajduje się szyja.
  • jak powiedzieć o pogodzie po angielsku – najs łeder, łona fak?
  • czy pozwolić partnerowi na oglądanie porno – tak, spróbuj mu zabronić.

obcisłe gadki (6)

Sposoby na podryw:

q.: Fiku miku fiku miku chodź do mego pokoiku, riki tiki tak połóż się na wznak
w.: Kiedy kajdan masz na klacie, każda chętnie zdejmie gacie
n.: Kumpel z liceum mówił tak: “mam kolekcję motyli, znaczków i filmów hard porno”
p.: Ładny sweterek, dobrze by wyglądał zwinięty koło mojego łóżka
n.: Nice shoes, wanna fuck
q.: A ja robię tak: wyjmuję ptaka, daję jej do ręki i zaczynam płakać. W każdej kobiecie drzemie matka

***

Wierszyk kołorkera:

na godzillę to jest straszne
dresy robią wciąż za ciasne
i dlatego ten dinozaur
producenta dresów pożarł

obcisłe gadki (5)

Praca W.

W.: W przestrzeni Banacha jest kompletne bezkawie.

Praca.

Topo: Rodzina mi się powiększyła. Mam pięć maków!

Przystanek.

N.: Sprawdzamy, o której odjeżdża autobus?
J.: Nie. Proponuję odrobinę fatalizmu.

Kreta.

E.: Przecież wam nie zajemy łazienki.
E:. Nie jestem pijana. Jak chcesz, to ci powiem tabliczkę marzenia!

Tour de Łódź.

A.: A tu jest oczyszczalnia ścieków.
R.: Można puszczać bąki.
A.: Trzy, cztery…

Dom.

N.N.: I won’t participate!
S.O.: You want?!
N.N.: I won’t participate != I want to participate.
S.O.: Oh.
N.N.: Haha. I loaded my grammar and shoot you.
S.O.: Shot. And it backfired.

obcisłe gadki (4)

Występują: kołorker J., redaktor Z.

N.: Cześć Zbyniu. Ładna koszula, męskich nie mieli?
Z. (ponuro, bo to jego tekst): Mieli.
J.: Ale tylko duże rozmiary?

***

Występuje kierownik K.:

N.: Idziesz na kolację?
K.: Nie mogę, robotę mam.
N.: Może coś ci z dołu przynieść?
K.: E, nie jestem głodny. Ale bzykać mi się chce.
N.: To może lodzika?
K.: O, lodzika chętnie.

***

Q. o pogodzie: Ale gorąco. Pocę się jak pedofil w SMYK-u.

obcisłe gadki (3)

Występują: kierownik K., redaktorka R.

Tylko ja mam takie szczęście, że jak stoję po jednej stronie ścianki, gdzie jest przyklejona rozpiska, i mówię kierownikowi, że

– Druga jedynka w tym tygodniu? kurwa, ochujeliście?

to akurat zza ścianki wychodzi zwiedzająca naszą fabrykę wycieczka młodych ludzi w białych bluzkach, z przyklasztornego liceum, po kolorze twarzy sądząc.

K.: – Tak to jest, jak się jest dobrym. To może dam Ci dziś wkładkę o odchudzaniu?
N.: – Ha, ha, ha.
R.: – Kto ze mną robi wkładkę o odchudzaniu?
K.: – N.
R. łypie podejrzliwie: – Oj, to ja nie wiem, czy chcę. Co tam masz?
N.: – Odcinek wypłaty za zeszły miesiąc. Here goes my motivation.
R.: – Współczyk.
N.: – Chcę podwyżkę!
K.: – Chciałem ci dać wkładkę o podwyżkach, ale dziś tylko odchudzanie.
N.: – Nawet mnie nie wkurwiaj.

Gadamy z E. przez telefon (ostatnio pracuje u konkurencji).
E.: – Jak to dobrze, że wyjeżdżamy razem na tydzień, nie będę musiała do ciebie dzwonić.

Na osłodę kołorker W. zapodał wierszyk:

i w teatrze jak wieść niesie
już wypada bywać w dresie
i nie wyjdziesz już na burka
gdy zadzwoni ci komórka.

obcisłe gadki (2)

Q.: Chodzę bokiem, widzisz? Chodzę z shiftem!

Q.: Ostatnio ktoś mnie zapytał, na czym polega nasza praca. Powiedziałem, że cały dzień gramy w quarka po sieci. Dobrze powiedziałem?

Jakby rozkosznego Q. było mi mało, w drodze do pracy mijam tabliczki.

“Zakazuje się poruszania ludzi i parkowania samochodów”.
“Spółdzielnia spożywców”.

Czujecie to?
– Blabla, bla, fajna impreza, bla, pogoda, bla, nikogo tu nie znam, haha, bla, bla, a gdzie pan pracuje?
– Jestem spożywcą.
– Muszę iść.

Niedawno przez okno autobusu mignął mi pan z pieskiem. Piesek miał na sobie zielone giezło, a pan niósł torbę plastikową z napisem “Człowiek”.

Bardzo mnie też rozczuliła reklama Marcpolu na tramwaju. Hasłem reklamowym jest zamaszyste “Popipczaj swoje”. Nic na to nie poradzę.

Przejechał też tramwaj z napisem “Szyny szlifujemy, ciszę szanujemy”.