Zapiekanka nelsońska

Przepis pochodzi z książki o ziemniakach, ale nie wiem której (mam ich ponad dziesięć). Ktoś kiedyś zwrócił uwagę, że ta potrawa jest bombą kaloryczną. Nie do końca wiem, co to znaczy, ale z całego serca radzę nie podnosić tej kwestii ponownie, a już na pewno nie wtedy, kiedy ekstatycznie i nago tarzam się w zapiekance.

Nie nadaje się na imprezy, bo wychodzi maks osiem porcji, z czego zjadam dwie lub trzy, a jeśli ktoś próbuje mnie ich pozbawić, mogę niechcący włożyć mu w oko widelec.

Potrzebne będzie:

  • kilo ziemniaków (jeśli wiesz, które są woskowe, to je weź; mączyste słabo pasują)
  • pół kilo czerwonej cebuli
  • naczynie żaroodporne (i dół, i góra)
  • ostry nóż
  • trochę oliwy
  • tłusta (36 proc.) śmietanka, może być rzadka i słodka
  • kostka bulionu (wołowy, wieprzowy, drobiowy) rozpuszczona w pół szklanki wrzątku
  • przyprawa do dań z ziemniaków oraz sól i pieprz
  • tarty ser gruyere (albo inny, tylko ma być twardy i raczej ostrawy) plus inne rodzaje sera, jeśli masz ochotę
  • kilka ząbków czosnku (jeśli mamy wyciskarkę, będziemy wyciskać, ale cienkie plasterki też ujdą)
  • ewentualnie przesmażony boczuś wędzony
  • piekarnik

[Ta, zdjęcie. *Może* kiedyś zdążę zrobić. ]

Piekarnik niech się rozgrzewa do 220 stopni. Jeśli ma dwa grzejniki, to oba. Jeśli ma termoobieg, to 200 stopni.

Ziemniaki myjemy, szorujemy albo obieramy (w zależności od stanu) i kroimy na jak najcieńsze plasterki. Niektóre roboty kuchenne mogą zrobić to za nas. Czerwoną cebulkę kroimy na półplasterki, wyciskamy czosnek, trzemy ser, jeśli kupiliśmy w kawałku. Niektóre roboty kuchenne mogą zrobić to za nas.

Naczynie żaroodporne smarujemy oliwą. Wykładamy warstwę ziemniaków, na nią trochę cebuli, trochę czosnku, trochę przypraw, trochę sera(ów). Na to warstwę ziemniaków itd. ile wlezie. Gdzieś w środku dajemy boczuś, jeśli mamy chęć. Na samym wierzchu wykładamy ziemniaczki i ser.

Warstwowanie powtarzamy w pokrywce naczynia żaroodpornego, jeśli zostało nam odpowiednio dużo składników.

Do śmietany dolewamy bulion, stopniowo i mieszając (w ogóle można sobie zapamiętać, że ciepłe dodaje się do zimnego). Wylewamy na wierzch naszej układanki.

Wkładamy to owo do piekarnika na półtorej godziny, no, na godzinę i 45 minut (dwa odcinki “Star Treka” i może trochę czekania). Kiedy jest gotowe, ziemniaki są akurat, ser jest rozpuszczon, a śmietana bosko przypieczona na brązowo.

Jeśli zapiekanka próbuje się nam przypalać, można naczynia przykryć z grubsza folią aluminiową. Sama nigdy nie musiałam, ale piekarniki bywają różne.

Palce lizać! Oraz: dżizas, jak to pachnie!

Leave a Reply