Napoleonki

Kiedy byłam mała, napoleonka była najsmaczniejszą zabawą w kosmosie (na równi z rozkręcaniem zegarków na części, rozpuszczaniem sobie czekolady w palcach, dziabaniem lalek lutownicą i budowaniem szałasów z bratem). Za napoleonkę dałabym się pokroić (podobnie jak za wuzetkę, gameboya, 10 deko kokosanek i 10 deko małych pączków). Więc jak parę lat temu zajrzałam do Moniki i Łukasza i zasunęli na stół napoleonki, to żeżarłam im większość i grzecznie opuściłam lokal dopiero z przepisem wyduszonym z pani domu, która też niespecjalnie lubi się narobić w kuchni.

Potrzebne będzie:

  • 4 szklanki mleka
  • szklanka cukru
  • kostka masła
  • torebka cukru waniliowego
  • 3/4 szklanki mąki
  • 2 budynie waniliowe
  • żółtko z kurzego jaja
  • garnek, który to wszystko zmieści
  • miska circa półlitrowa
  • 1,5 paczki krakersów Lajkonik (mogą być też herbatniki Petit Beurre)
  • cukier puder ile kto lubi do posypania
  • sitko
  • kuchenka
  • łyżka drewniana
  • powierzchnia płaska przenośna (np. rozległa prostokątna forma do ciasta)
  • wolna półka w lodówce
  • cierpliwość

Trzy szklanki mleka, cukier zwykły, masło i cukier waniliowy wkładamy do gara i zagotowujemy, rozmieszawszy drewnianą łyżką. Zmniejszamy gaz do malutkiego.

W misce rozbełtujemy szklankę mleka, mąkę, budynie i żółtko, aż będzie bez grudek, i dolewamy powoli do garnka. Mieszamy, ale nie bardzo zamaszyście, bo ma się zagotować. Wtedy wyłączamy źródło ciepła pod garnkiem i stygniemy trochę.

Krakersy układamy równo na powierzchni płaskiej przenośnej jeden koło drugiego. Wykładamy na nich letnią masę. Przykrywamy ją krakersami analogicznie do tych pod spodem. Wkładamy do lodówki. Tam ma zesztywnieć.

Po kilku godzinach (w zależności od lodówki i naszej cierpliwości) kroimy równo ostrym nożem na pojedyncze ciastka. Posypujemy cukrem pudrem przesianym przez sitko.

Dodaj komentarz