“Closer” by XTD – recka

W życiu do głowy by mi nie przyszło, że kiedykolwiek będę “feat.” w jakimkolwiek utworze muzycznym, który nie jest ewidentnym darciem łacha. A tu proszę.

Poniżej recenzja płyty “Closer” autorstwa XTD-a. Spoiler alert: podoba mi się, miejscami nawet bardzo.

*

Na zeszłym RetroKomp/Load Error w Gdańsku XTD dostał od ludzi z grupy Lamers uroczy prezent-niespodziankę. Kiedy rozpakował cymbałki w kształcie sowy, nie krył wzruszenia. Cztery godziny po zakończeniu party wysłał mi utwór pt. “Music Owl”, którego zremasterowaną i dopracowaną wersję można pobrać u niego na podstronie Leftovers.

Żartuję, choć historia jest prawdziwa. Właściwym prezentem była licencja na Renoise’a. Dzięki niej XTD znów zaczął pisać muzykę — a nie tylko kawałki na kompo. Muzykę, jaką tylko on potrafi.

Żeby było jasne, znam wielu utalentowanych muzyków, których ewolucję z przyjemnością obserwuję od lat. XTD ma pośród nich miejsce szczególne, ponieważ przyjaźnimy się, inspirujemy i sprzeczamy twórczo od końca zeszłego wieku. Prywatnie uważam go za pierdolonego geniusza, ale nigdy mu o tym nie mówię,
żeby się przypadkiem nie nadął. Nie oznacza to, że bezmyślnie spijam miód płynący spod jego klawiatury. Przeciwnie, mam wobec jego twórczości pewne wymagania, a niełatwo mnie zadowolić, o czym wie każdy, kto próbował.

XTD nie próbuje. On napierdala, eksperymentuje i przekracza granice, nie oglądając się na nic. Człowiek, który umie grać na flecie prostym (i ostatnio na cymbałkach w kształcie sowy), nie używa nut, a dla przyjemności słucha głównie starego speedmetalu, pisze — czasem w pocie czoła, ale najczęściej od niechcenia — kawałki, które wypinają mnie z butów, rozśmieszają, wzruszają lub tylko (tylko!) intrygują technicznie.

Disclaimer: większość utworów na tej płycie słyszałam w kilku wersjach, rozwój niektórych obserwowałam od momentu, kiedy były dopiero pięciosekundowym dżinglem w oku swego ojca.

*

Po dwóch latach pisania, przebierania i przerabiania dostajemy płytę, w której XTD bez cienia fałszywej skromności ogłasza swój powrót do radości tworzenia. Słychać, że znów ma frajdę. Dostał nowe narzędzie ekspresji, więc znów chce nas intrygować i wpuszczać w maliny, mieszać stare z nowym i rzucać wyzwania.

To nie jest płyta demoscenowa. Tak, jest na niej kilka kawałków charakterystycznego scenowego XTD-a, są bezpieczne klimaty muzyki elektronicznej. Jednak co chwilę autor z szelmowskim uśmiechem zrzuca na nas a to fortepian, a to kosmiczną symfonię, a to szczyptę funku.

Oczarowuje mnie, z jaką lekkością w każdej warstwie “Revivalu” przenikają się fantastyczne popisy radości z każdego kanału nowej zabawki. Jak pozorny, kameralny nieporządek “Space Mousetrap” przechodzi w imponujący ogrom “Infinite Galaxy”. Z jakim wyczuciem XTD porzuca w “Closer” skomplikowaną instrumentalizację, kiedy potrzebna jest dramatyczna prostota.

Fascynuje mnie też, z jakim uporem autor eksperymentuje z melorecytacją, tym razem w “Words 2”. Nawet na obrzeżach demosceny nie spodziewałam się znaleźć trudnego wiersza Sylvii Plath w tak adekwatnej do treści oprawie muzycznej. (Ewentualne korki z interpretacji utworu udzielam za piwo na party).

Moim prywatnym deserem po tej uczcie są wzruszające i słodkie jak miód “Retreat” i “Tinner”.

A jeśli podczas słuchania tej płyty choć na chwilę udało nam się zapomnieć, kim jest XTD jako muzyk, “At The End” nam przypomni. Żegna się z nami przewrotny skubaniec z tysiącem pomysłów, który akurat na komputerze i akurat na demoscenie tworzy jedyną w swoim rodzaju Muzykę przez duże “fuck you”.

*

Płyta ma premierę na RetroKompie/Load Error 2017, gdzie można ją kupić w porządnym twardym wydaniu. Jeśli coś zostanie z nakładu, pojawi się także na Silly Venture.

W zamian za dotację na stronie xtd.evil.pl dostaje się dostęp do: działu “Extra”, wysokiej jakości wersji elektronicznej (flac) płyty oraz autorskich komentarzy do poszczególnych utworów. No i do paru innych drobiazgów.

3 thoughts on ““Closer” by XTD – recka”

  1. Ale sobie popraw bo to dwa lata temu było, po czym oczywiście powstał kawałek na cymbałkach :) “Na Load Error w roku 2015 dostałem prezent od kolegów z grupy Lamers. W zasadzie dwa prezenty – jednym była licencja na najnowszego Renoise’a a drugim – cymbałki dla dzieci w kształcie sowy (właściwie to dzwonki ale i tak wszyscy mówią “cymbałki”). Cymbałki miały 5 płytek o okrutnym brzmieniu. Posiedziałem dłuższą chwilę, żeby wymyślić jakiś motyw, który dałoby się zagrać na 5 płytkach od C do G i coś tam wymyśliłem. Zsamplowałem nawet dźwięk ale był tak okrutny, że zastąpiłem go potem innym. Tak powstał The Owl”

  2. @huczas zeszły RetroKomp/Load Error był dwa lata temu :)
    “Music Owl” był na cymbałkach, “The Owl” jest z nowymi samplami.

Leave a Reply