jak hodować kotka

Bart napisał notkę, radkowiecki napisał, a i ja coś źle się czuję. Zatem odgrzebałam stare zamówienie na nocię i oto ona.

Któregoś dnia kolega postanowił wziąć kotka, a ponieważ jest osobą inteligentną i pozbieraną, zapytał publiczność, jak się do tego poważnego kroku przygotować. Udzielono mu tylu rad, że powstydziłyby się mamusiowe foraski. Pozbierałam i zatem w punktach.

W domu pojawia się mały kotek, co robić?

Zagadnienia ogólne wstępne
  • Fajnie jest wziąć dwa koty, bo będą się sobą zajmować, czyścić sobie uszy i mniej megatęsknić, jak już wrócisz do pracy.

  • Weź parę dni urlopu i aparat fotograficzny.
  • Zależnie skąd masz kota, czasem dobrze wziąć futro na przegląd, żeby było zdrowe, bez robali, z czystymi uszami itp. Warto zrobić kotowi przeglądowe badanie krwi na okoliczność chorób przewlekłych.
  • Zkliwiduj serwetki, dywaniki i makatki. Schowaj papier toaletowy. Zabezpiecz wszystko, co może zostać zrzucone, ściągnięte piętro niżej, stłuczone, pogryzione. Wszystko zabezpiecz.

  • Kot dostanie się wszędzie. Wszędzie.

Zakupy
  • Nabądź kuwetę, może być od razu większa. Może być odkryta lub zakryta, ale z zakrytej na razie wymontuj drzwiczki. Dobrze by było, żeby wiaderko kuwety nie było na razie bardzo wysokie.
napuść wody do wanny, żeby nie przedkładały jej nad kuwetę.
  • Opcjonalnie matę przed kuwetę, na której kot zostawi wszystkie te cudowności, które włażą mu w łapy podczas wizyty w kuwecie.
  • Nabądź trzy miski, podgumowane, czyli nieślizgające się. Z każdym kolejnym kotem powyżej jednego — kolejna miska. W jednej woda, w drugiej suche żarcie, w trzeciej, osobistej, mokre.
  • Opcjonalnie podkładkę pod miski, żeby futro nie mlaskało na podłogę.
  • Kocie żarcie dla małych kotków, mokre i suche, najlepiej wedle rady poprzedniego właściciela lub weterynarza. Może nawet jakieś młodokocie witaminy.
  • Przyda się jakieś legowisko, w którym kot będzie się czuł bezpiecznie. Wiklinowy domek jest spoko, można wyłożyć go wziętym od poprzednich właścicieli kawałkiem starej szmaty o znajomym zapachu, czystym (po raz ostatni) ręcznikiem, kocykiem pluszowym albo płaską poduszką.

  • Kot i tak będzie spał, gdzie chce, ale jedno miejsce powinno być JEGO.

Okołokuwetowe zagadnienia szczania i srania
  • Kiedy tylko mały kotek zacznie kucać w nieprzepisowym miejscu, delikatnie zanieś do kuwety. Łatwizna.
  • Najwyżej może Ci trochę nasikać na rękę, ale bez przesady.
  • Kuwetę na początku czyść od razu, żeby koti nie zaczęły brudzić poza nią. Potem się przyzwyczają i będzie można tylko raz dziennie.
  • Żwirek na początku bezzapachowy, bez odkażaczy i odsmradzaczy. Po jakimś czasie będzie można poeksperymentować (kot ewentualnie da znać, że nie lubi konkretnego rodzaju). Sama zaczęłam od żwirku bentonitowego, który szybko wszystkim się znudził, bo się lepił i śmierdział. Przeszliśmy na drewniany (można spuszczać w kiblu), potem silikonowy (dobrze wchłania płyny i zapachy).
  • Kuweta zwykle stoi w łazience, więc trzeba kotu zrobić jakiś otwór w drzwiach, bo prędzej czy później ktoś je zamknie.

Higiena osobista
  • Kota się nie pierze, nie wyżyma, nie dręczy. Nie straszy dla zabawy!
  • Jeśli zamierzasz samodzielnie obcinać kotu pazury, trzeba ostrożnie i dobrze jest przyzwyczajać kota wcześniej niż później.
  • Kupujesz obcinaczkę do kocich paznokci, wabisz kota na kolana, jeszcze nie głaszczesz! Nagroda ma być po fakcie, bo inaczej potraktuje ją jak zapowiedź zdrady. Układasz kota wygodnie dla niego, najlepiej na boku. Delikatnie bierzesz przednią kocią łapkę w palce, naciskasz — delikatnie! —  żeby wysunęły się pazurki. Wsuwasz jeden pazurek w otwór obcinaczki, nie za daleko, i stanowczym ruchem obcinasz czubek. Czynność powtórzyć na wszystkich przednich pazurkach. Tylne zostaw w spokoju.
  • Po zakończeniu operacji pogłaszcz kota i postaw przed drapaczką, niech sobie wyrówna.
  • Jeśli na początku się wyrywa, puść, żeby nie straumusiał, następne podejście wykonaj, jak zapomni o poprzednim (kwadrans, góra godzinę później).
  • Uwaga. Koty, tak jak my, mają pazur nadający się do obcięcia na samym końcu, a wcześniej, tak jak my, mają takie różowe. Tam jest żywe i nie rań tam kota, bo nigdy więcej nie pozwoli obciąć sobie niczego.
  • Nie obcinamy kotom ogona, uszu ani wąsów (te nazywają się “wibrysy” i są futru niezbędne do poruszania się po terenie).
  • Jeśli obawiasz się przycinania pazurów, na pierwszy raz idź do weta i każ się nauczyć.
  • Analogicznie z czyszczeniem uszu. Nie chcesz zrobić kotu krzywdy patyczkiem do uszu.
  • Kocie miski trzeba czasem umyć.
Jedzenie
  • Nie pozwól kotu zjeść wstążki takiej jak do prezentów.
  • W misce ma być codziennie świeża woda.
  • Moje rano dostają odpowiednią dla swojej wagi i wieku ilość mokrego (za młodu różne puszki, w czasie dorastania lubiły whiskasa i royal canin z torebki, w wieku dojrzałym żrą bozitę z pudełka, ona ma dobry stosunek walorów do ceny) oraz wieczorem niezbyt dużo suchego do chrupania (royal canin i innego nie chcą. royal canin nie jest tanie, więc poeksperymentuj najpierw z tańszymi, nie powtarzaj mojego błędu!).
  • Adresy sklepów wysyłkowych: zooplus.planimalia.pl
  • Wbrew stereotypom raczej nie dajemy sierściuchowi mleczka na spodeczku, bo mają po nim aromatyczną sraczkę. Można ewentualnie kupić specjalne mleko u weterynarza albo w niektórych sklepach zwierzakowych. Woda jest spoko. Przegotowana albo przefiltrowana, chyba że też pijesz swoją z kranu.
  • Nieduże kotki troszeczkę czasem rzygają. Dopóki nie jest to krew, jelita albo bez przerwy, nazywamy to “kłaczkiem” lub “bezoarem” i sprzątamy, zanim ktoś wdepnie.
Drapanie, głównie mebli, oraz inna demolka
  • Kiedy tylko mały kotek zacznie drapać mebel, delikatnie ujmij kota w dłoń i oprzyj o drapaczkę (0,5 tys. razy).
  • Moje koty od maleńkości przedkładają drapaczki przyczepione do ściany nad leżące lub mobilne. Najbardziej lubią wiklinowe koszyki.
  • Koty kradną słomki z drinków.

  • Oraz zżerają bukiety.

  • Przewracają również wazony, konewki i kwiaty doniczkowe. Te ostatnie na którymś etapie także zostaną rozkopane.
  • Wśród nerdów popularna jest obawa, że kot gryzie kable. Jeśli kot ma co gryźć, zostawia kable w spokoju. Jeśli nie, należy uczynić kable mniej interesującymi,  zasłonić, popsikać odstraszaczem.

  • Odstraszacze są do nabycia w sklepach zoologicznych, dwa rodzaje: a) zawierają nieprzyjemny kotu zapach, b) zawierają nieprzyjemny kotu dźwięk i/lub wilgoć. Pierwszym rodzajem pryskać kable, drugim rodzajem pryskać kota.
  • Także skórka mandarynki ściśnięta nad kablami wydziela zapachy, których niektóre koty nie lubią.
  • Ogólnie na odstraszanie plan trzeba mieć. Kot gryzie kable = kotu nieprzyjemnie. Kot nie gryzie kabli = kotu przyjemnie i w ogóle nie nudno.
  • Zapewnij kotowi coś do gryzienia, bo musi jakoś przeząbkować z mleczaków. Gałąź? Krótki kawał sznurka? Coś ze sklepu z rzeczami do gryzienia dla kotów?
Zagadnienia ogólne zaawansowane
  • Patrz pod nogi, powoli odsuwaj krzesło na kółkach, powoli zamykaj i otwieraj szafki i szuflady. Sprawdź, czy nie ma w środku żądnego przygód małego koteczka.
  • Sprawdzaj stan zakocenia w pralce, zmywarce, suszarce, piekarniku — przed włączeniem.
  • Zablokuj przestrzenie pod szafkami, które są mniej więcej wysokości małego, płaskiego kota (zwykle niebezpieczeństo czyha w kuchni).
  • Okna uchylne służą jako narzędzie śmierci samobójczej małego kotka (kotek włazi do połowy, a potem jest za słaby, żeby się z pułapki wydostać).
  • Podobnie jak otwarte kible.
  • Ponadto do otwartego kibla kot wrzuci wszystko, co Ci drogie.
  • Nie zostawiaj papieru toaletowego luzem ani zalotnie zwisającego. Może dzięki temu kotong nie odnajdzie zamiłowania.
  • Cokolwiek zostawisz na podłodze, będzie kocią zabawką. Jeśli kładziesz na ziemi foliową torebkę, przetnij jej najpierw uszy.
  • Można kota nauczyć, żeby przychodził — jak, powiedzmy, pies. Różnica jest tylko taka, że kot przyjdzie albo nie. Moje przychodzą (jeśli mają ochotę), kiedy miauknę, poklepię się po nodze i pokażę otwartą dłoń. Mogę zaprezentować na życzenie.
  • Głaszcz kota, kiedy tylko ma ochotę.
  • Jeśli naprawdę jest potrzeba kota wystraszyć, działa hissnięcie. Takie “hśśhśśśhśś”. Wpisz w gugle imydżes “hissing cat”, zobaczysz, o co chodzi.
Pytania dodatkowe

Brać dużego kota czy małego?

Małe są smaczniejsze! Bierz małe. Duże nie nabiorą odpowiedniego dla Ciebie charakteru, bo mają już własny.

Po przeczytaniu tego wszystkiego trochę się boję.

Nie bój nic, trzeba uważać na trzysta rzeczy na krzyż, a radości jest pińcet! Also, bitches love kittens.

give them kittens

Co zrobić z kotem, który jest z nami od 5 lat i nagle postanowił odlać się na kanapę? (Kuweta czysta).

Sprawdzić w swoim sumieniu, czym mu podpadliście. Jeśli jednorazowo, to może być stres lub ma coś za złe. Jeśli będzie się powtarzać, zrobić badanie moczu.

Co robić z młodym i pojebanym, który ma pazury i zęby już takie, że jak się “bawi” z ręką, to do krwi? Na klapsy w dupę się uodpornił.

Ręką nie wal, bo se skojarzy, że to samo tłucze i głaszcze. Hissaj, a jeśli zwierzę jest bardzo brutalne, złap mocno za kark i hissaj. Potem oddal się z godnością i olewaj przez kwadrans. W razie potrzeby eskalacji można syczeć sprężonym powietrzem z puszki, to już w ogóle potwór.

Więcej dobrych rad i dużo wartościowych uzupełnień do powyższego można znaleźć w dyskusji na g+.

Podziękowania otrzymują: zill, boska, kojer, niesłuch, ausir, leslie i inni. Zdjecia robili goście domu. Wystąpili: Gruby, Głupia, Pendrak, Rudy, Czarny i Mała.

35 thoughts on “jak hodować kotka”

  1. Dosko tutka. Ze swojej strony dodam tylko jedno: jak weźmiesz kotę leciwą (ze schroniska na ten przykład) i język jej będzie wylatał z pyska – sprawdż czy ma zęby. Moja nie miała ani jednego :)

  2. a propos zęby, kiedyś się zadumałam, bo młode futra nagle miały podwójne kły. pomyślałam — może takie są dziwne, ale w sumie wszystko jest dziwne. po jakimś czasie mleczaki im wypadły i koty już mają przepisową liczbę zębów.

  3. jesli czujesz sie na silach przyzwyczaic sie do charakteru kota, bierz starszego. bo jak nie ty, to kto? wszyscy chca male slodkie koteczki, a dorosly kot z wlasnymi nawykami nie ma sie gdzie podziac.

  4. Do karcenia kotka z odległości pokoju warto mieć spryskiwacz albo sprężone powietrze. Przy odpalaniu tego drugiego warto wziąć pod uwagę szkody, jakich może narobić kotek przyśpieszający w miejscu z zera do prędkości dźwięku.
    Jeżeli kotkowi zdarza się gdzieś nalać najskuteczniejszy środek do usuwania zapachu to Urine Off, dość drogie ale niezłe. Do kuwet dobry jest też dezodorant w proszku, sypie się toto przy wymianie żwirku i działa całkiem skutecznie.
    Nie należy kłaść komórki w miejscu, w którym kotek może zepchnąć ją do kubka z herbatą.
    Nie należy zostawiać rozłożonego laptopa w miejscu, które kotek może postanowić wybrać sobie za miejsce do lądowania przy zeskakiwaniu z szafy.
    Pijąc cokolwiek należy uważac żeby żądny pieszczot kotek nie tryknął głową Dłoni Która Głaszcze, a która zamiast głaskać kota bezczelnie trzyma kubek pełen gorącej herbaty.
    Pojniki-fontanny dla kotów ze sklepów weterynaryjnych trudno się myje i się szybko zasyfiają, można zrobić lepszy automatyczny pojnik dla kota biorąc duży (ale stabilny) pojemnik na wodę i najmniejszy filtr kaskadowy do akwarium dostępny na allegro.

  5. Dzięki za notkę!

    Od kilku tygodni rozmyślam o tym czy jakiś kot by mnie chciał może przygarnąć. Tylko problem mam taki, że zdarza mi się wyjeżdżać czasem prawie na tydzień… ile z urlopu właściciela potrzebuje kot żeby się zaaklimatyzować?

  6. Twoja ręka to nie jest drugi kotek. Nie baw się więc z kotkiem gołą ręką. W sensie zapasów kocich – nie pozwalaj mu łapać Twojej ręki pazurami, gryźć ani kopać tylnymi łapami. Użyj poduszki lub futrzaka.
    Nie nauczony, kot nie będzie Cię drapał. To naprawdę robi różnicę. (przekonałam się naocznie na imprezie u Luki, kiedy spotkałam gościa, który wyglądał jakby wpadł w krzak róż. dwa kotki miał. ja w owym czasie 9 i żadnej szramy).

    Pozwól raz, a zostanie pozwolone na zawsze. Kot wykorzysta najmniejszą słabość. :)

    Do neutralizowania biologicznych śladów polecam też Vitopar.

  7. Kartony sa fajne. Koty lubia, bo mozna sie schowac do, albo czolg z nich zrobic albo baze. Ogolnie fajnie je sie gryzie, drapie i szarpie na kawalki, zamiast innych rzeczy w domu. Mozna do nich potem wrzucic smieci i wyrzuc po drodze do sklepu, skad nalezy przyniesc nowy karton, sluzacy w miedzyczasie jako pojemnik na zakupy, zamiast foliowych torebek ktore ssajom.

  8. Moje zwykle po trzech-czterech dniach były zupełnie ogarnięte, a i ja miałam czas się przekonać, że niespodziewanie roleta też zasadza się na ich wątłe żyćka. Jak wyjeżdżałam, to przez pierwsze parę miesięcy ktoś się nateczas wprowadzał, nie ryzykowałam. Od kiedy zrobiło się jasne, że nie będzie nieszczęścia, zostawiam je np. na weekend z zapasem żarcia i wody. A jeśli na dłużej, ktoś zagląda raz dziennie, ogarnia szamę & kuwetę i szlus.

  9. jak raz kota wpuścisz na stół, to już możesz się zacząć przyzwyczajać do jedzenia ze śladowymi ilościami kocich włosów…

  10. Jeee, ale fajna nocia. Gdybym wiedział to wszystko 10 lat temu!
    To bym po pierwsze: nie bał się brać kota. Nawet chorego (bo pierworodny kot był kotem jednookim, z paprzącą się infekcją). Trzy dni się zapierałem “po co w domu kot?”, w końcu uległem, ale z fochem “no dobrze, na próbę, na parę dni, ale to głupi pomysł”, w transporcie już go nienawidziłem (zrobił mi kupę pod nosem w samochodzie), w nocy rozrabiał “k.., czy on kiedyś sypia?”, około południa na drugi dzień byłem już personelem kotka – mrucząc ugniatał mi brzuch i głośno wyznawał miłość, więc pobiegłem do sklepu kupić mu jakieś smakołyki, zabawki i podręcznik obsługi.
    Kot wyrósł na mądralę, łagodnego i zgadującego w lot wszystko, co się do niego mówi. Ale, i tu po drugie: dwa koty chowa się dużo łatwiej (wbrew pozorom), niż jednego. Samotny kot jest szalenie absorbujący, nudzi się i domaga się bezustannej atencji. Mając towarzysza/towarzyszkę ogranicza upierdliwość do minimum, pozostawiając w zasadzie same zalety bliskości kota.
    Po trzecie, koty mają fenomenalną pamięć. Pamiętają każde zło i każde dobro im wyrządzone. Więc, jeśli skrzywdziło się kotka, nie należy się dziwić, że nawet po latach będzie sikał do butów. I odwrotnie, jeśli kot zapamięta, że było się dla niego dobrym, pozna człowieka nawet po latach i da mu to do zrozumienia. Okrutnie wzruszające to bywa.
    Z ich pamięcią wiąże się kwestia wychowania. To nie jest tak, że kota nie da się wychować. Da się, tylko trzeba być konsekwentnym. Nie wolno wskakiwać na kolana, jeśli człowiek nie ma na sobie spodni? Nie wolno i kot będzie to respektował. Nie wolno wskakiwać na stół i wyjadać z talerzy? Nie wolno, no, chyba że akurat nikt nie patrzy;)
    Poza tym, trzeba zaznaczyć, że koty kojarzą przyczyna – skutek. Skoczę na klamkę, drzwi się otworzą. Zamknięte? Zamykając brzęczeli kluczami, więc jeśli w zamku tkwią klucze, trzeba nimi brzęczeć. Patrząc na to, pokładałem się ze śmiechu, ale jednocześnie byłem pełen podziwu dla kota, który to wykombinował i starał się zastosować w praktyce. Strach pomyśleć, co byłoby, gdyby koty miały kciuki.

  11. O tak, koci kojarzą bardzo, bardzo szybko. Skojarzenie “wirówka do sałaty działa, koci dostaną tuńczyka” (efekt przygotowywania sałatki nicejskiej) wbudowało się kotu Pikselowi chyba już po jednym razie.

  12. W naszym wypadku kable przed ząbkującą Szarką ochronił cytrynowy aromat do ciasta. Wystarczyło posmarować ze dwa razy i kota stwierdziła, że kabel jest fuj.

  13. nie potrzebujesz do tego wpuszczac kota na stol.
    mam wrazenie, ze kot generuje pole zaklaczenia po prostu.

  14. Nigdy, nigdy przenigdy i pod żadnym pozorem nie baw się z kotem kawałkiem skrętki. Stara skrętka to towar łatwo dostępny, świetnie nadaje się do zabawy i naprawdę naturalnie to przychodzi – ale oduczenie potem kotka gryzienia (i przegryzania) wszystkich innych kabli to zabawa na lata.

    Moja kota była potem w stanie przeciąć skrętkę lepiej, niż boczne a podwójnie ekranowany (stalowa siatka!) koncentryk od kablówki został przeżuty na długości prawie metra. Mniejsze kabelki zjadała mimochodem.

  15. Koty uwielbiają sznurówki – jeżeli masz na przykład długie glany, przyzwyczaj się do tego, że wychodzisz do szkoły/pracy 10 minut wcześniej – ten czas dodatkowy poświęcisz na zabawę z kotkiem. Lordowi zrobiłam nawet taką zabawkę ze starych przetartych sznurówek – uwielbia bardziej niż jakąkolwiek inną zabawkę, może poza różową myszą na sznurku. Jeśli chodzi o zabawki, to nie zdziw się, że kot pogardzi taką kupioną za kupę kasy, a kochać będzie papierki, szmatki, kartony – koty są nieco jak dzieci w tej kwestii.

    https://lh3.googleusercontent.com/-XolmyialAmM/TuyXbbbxL2I/AAAAAAAAAEA/NVTifbXCerc/s640/IMG087.jpg
    A i tak najlepszą zabawą jest zabawa z człowiekiem (o ile nie ma w domu drugiego kota). Można na przykład z człowieka zrobić osobistego mounta.
    https://lh4.googleusercontent.com/-s4JUVhgivkQ/TuyXayaYktI/AAAAAAAAAD8/7_12nPsZM38/s640/IMG017.jpg

    Koty nie jedzą z założenia tego samego, co ludzie – nie przyzwyczajać kota, że jak jemy, to on dostaje jakieś smakowite kąski. Z Lordem zrobiliśmy jak z psem – kiedy siadaliśmy do jedzenia dostawał choć odrobinę żarcia swojego do michy i tera nie musimy mieć oczu dookoła głowy kiedy jakieś jedzenie leży na stole – Lord ewentualnie ze zniesmaczoną mina (serio!) “zagrzebuje” talerz.
    Nie zdziw się, jak Twój kot dostanie pierdolca na punkcie oliwek – Lord preferuje zielone – i to jest jedyne jedzenie, jakiego muszę pilnować. Kocha oliwki i potrafi mi je podkradać.

    Koty często boją się odkurzaczy – muszą mieć miejsce, w którym mogą przeczekać porządki.
    https://lh4.googleusercontent.com/-DCCBEZpXqJI/TuyXdImLxPI/AAAAAAAAAEM/SbMTmdDQJsI/s640/IMG040.jpg

  16. No pacz pan, a u nas oba piją z tej drugiej właśnie z dużym upodobaniem. Choć kota i tak najbardziej lubi z kranu.

  17. No to ja mam porównanie, bo jedno kocie mamy od malutkiego, a drugie całkiem dorosłe wzięte – i mimo słodyczy kociaczków jednak chyba głosuję na dorosłego. Ze schroniska bedzie zaszczepiony i wysterylizowany, ale niestety prawie na bank trzeba się nastawić na leczenie tego wszystkiego, czym się tam zdążył zarazić. Za to kocha, że hej. Ci, którzy znają Gilesa, wiedzą.

  18. Giles ma szczególne miejsce w moim sercu. Jest piękny, masywny, piękny oraz ma doskonałą geometrię pod rękę. I miłość w oczach, stanowczą, nieskończoną. :3

  19. nie wiem jak Wy, ale jak otwieram masło, to w środku na wszelki wypadek jest już koci włos.

  20. O tym, jak bardzo można zepsuć kotka, przekonałam się już przy pierwszym miocie. Siedem kociąt, a każde o zupełnie innym temperamencie. Małe rude wyprowadziło się pierwsze – było wówczas przytulaśne i do rany przyłóż. Kiedy po miesiącu wpadłam z wizytą do nowego domu – małe rude było dodatkowo wredne. Rzucało mi się na dłonie, a także uganiało się za stopami, boleśnie wbijając w nie pazury.

    Szybko okazało się, że ojciec właścicielki kociaka, bawił się z kociakiem metodą “na psa” – czyli doprowadzał do sytuacji w której kotek złapał rękę, a potem tę rękę próbował Mu wyrwać, więc kociak zaciskał na niej coraz mocniej i zęby i pazury… nie potrafił zrozumieć, że to na dobre odmieni charakter kota i jego upodobania.

    Oprócz tego, małe rude było noszone na rękach od pierwszych dni i kochało na tych rękach być, a później nagle małe rude i wredne gryzło mnie, syczało i warczało, gdy próbowałam je wziąć na ręce… nigdy się nie dowiedziałam dlaczego tak reaguje, ale byłam całą sytuacją mocno oburzona.

    Najbardziej temperamentne z rodzeństwa są najbardziej pozytywnie nastawione do ludzi. A już Astral, który mieszka z moim bratem, zupełnie jest kotem, któremu można zrobić absolutnie wszystko, a on nie pokaże ani pazura, ani ząbka nie użyje. A mogło być inaczej bo życie go nie rozpieszczało.

    Ja do swoich kotów cmokam, od razu do mnie przychodzą, niektóre z kociąt reagowały na swoje imiona lub pseudonimy. Wszystkie za to wiedzą, że jak mówię “kysz”, albo “ale już!” to znaczy, że trzeba się oddalić ;-)

  21. “hissanie” hmm… na czym to polega? efekt widziałam, ale jak uzyskać taki efekt? bo mój jest wyjątkowo niekarny, chyba popełniałam wiele błędów wychowawczych?

  22. ad usuwania zapachów to “babciowy” sposób to zasypać mąką kukurydzianą (i dywan, i parkiet). Ponoć dobrze wchłania zapachy.

    Na razie przetestowane skutecznie na dziecku “skrytosikaczu”.

  23. Przecudnie to opisałaś! 100 % prawdy! Kot to MAGIA! Zjedzone kwiatki i podrapane fotele to nic, wobec radości, jaką daje to ciepłe i miękkie futerko, ten słodki pysio, ta słodka kuleczka…

  24. @Ciciara te podeptane narządy wewnętrzne, te odgryzione sznurówki, te obsikane torby… na szczęście mruczą, bandyty, obniżają ciśnienie, uczą wyrozumiałości i mało jest lepszych pięciu minut niż te z głaskaniem.

  25. Kya, ogólnie – jeszcze raz wielkie kudos za tę notkę.
    Była przy mnie ze dwa lata, czekałem aż dzieciaki dorosną do etapu, że sierść będzie łapana jako przytulak tylko kilka razy dziennie a nie noszona na ludzkim łokciu wbrew swojej woli przez większość dnia.
    Od kilkunastu dni mamy własnego sierścia. Poza tym od roku – mamy pół sierścia, przychodzi od sąsiadów przez balkon.

    I tu pytanie do doświadczonych: czy fakt, że obaj panowie – nasz pan G, wiek 3 mce; i przychodzący pan P (kastrat, wiek 1 rok) po powitaniu zaczynają zapasy/sumo/gryzienie powinien być niepokojący? Generalnie krzywdy sobie nie robią (nie licząc przypadkowego zadrapana przy oczach, przeszło), ale gdy panów się rozdzieli – miałczą do siebie z tęsknotą przez okno. Co robić? Czy bitki są wznowieniem przerwanego dzieciństwa z rodzeństwem i muszą być? Czy raczej zapobiegać (przez niewpuszczanie pana P do mieszkania)?

  26. @jbzd

    dziękuję i cieszę się, że się przydała (: gratuluję wejścia w posiadanie przez kota, oby wiele mruczących lat przed Wami.

    z mojego doświadczenia koty domowe czasem się biją i to jest naturalne. zwykle widać, czy to jest zabawa, w której mogą zdarzyć się właśnie przypadkowe zadrapania, czy wściekła walka o teren na śmierć, życie, ogon i uszy.

    na przykład moje trzy zwykle śpią ze sobą, jedzą razem, czasem ganiają się po lokalu, a są dni, kiedy ewidentnie szukają bójki — ogony i oczy robią się wielkie, uszy skręcają do tyłu, następują krzyki, syki i lecą kłaki (a po chwili najsprytniejszy leci do mnie na biurko, bo wie, że tam go krzywda nie spotka). pół godziny później myją sobie nawzajem uszy.
    najczęściej obserwuję to, kiedy ewidentnie się nudzą. najwięcej tłukły się właśnie w młodości, prawdopodobnie to ich odpowiednik wuefu.
    najczęstsze rany — od pazurów, na tym delikatnym obszarze między okiem a uchem, czasem na brodzie.

    Twój kot najprawdopodobniej wie, gdzie w swoim mieszkaniu może ewentualnie się schować przed gościem lub dokąd go wygonić, więc strzelałabym, że chłopaki bawią się, przy okazji ustalając zasady, czyj to teren; być może starszy próbuje pokazać młodemu, że był tu wcześniej. podejrzewam, że im więcej czasu będą ze sobą spędzać, tym łagodniej będą się traktować. jednak przyglądałabym się jeszcze przez jakiś czas, żeby w razie czego pokazać gościowi, gdzie jego miejsce, jeśli będzie próbował za bardzo dominować, a Wasz kot zacznie przegrywać (;, zwłaszcza że jest jeszcze malutki. syknąć, rozdzielić, zaprowadzić spokój (nie tulić, żeby mu street-cred za bardzo nie spadł).

  27. :)))) ogromne dzięki za odpowiedź. Przy spadku “street-cred” parskłem.
    Cieszę się, że moje odczucia generalnie znajdują potwierdzenie w Twoich słowach.
    Chłopaki na siebie nie syczą, nie unikają więc chyba ok.
    Pan P (gość) raczej też przez nas jest przepędzany z “naszej” kuwety i sprzed “naszych” miseczek; to powinno utwierdzać w nim przekonanie, że jest to tylko na gościnnych występach.
    pozdrawiam!

  28. trzymam kciuki, żeby niedługo nie tylko się tłukli, ale też dbali o siebie nawzajem, higiena ucha, te sprawy (:

  29. na razie głównie się gryzą (ale raczej do tego tęsknią), ewentualnie gonią. Czasem ten starszy nie da się gryźć, uściska młodego i zacznie go lizać, ale młody jeszcze nie czai bazy i próbuje odgryzać. Mimo wszystko jest perspektywicznie ku dbaniu o siebie :-) dzięki!

Leave a Reply