omamy

Sesja idzie, więc biurko wysprzątane, naczynia pozmywane, łazienka czysta, manikiur/pedikiur zrobione, blog założony, dwa nowe seriale ściągnięte, gg (tfu, na psa urok) zainstalowane, kilka obiecujących flejmów na niusach podpalonych, papiery do nauki ułożone pod kątem prostym, długopis zatemperowany — pełna gotowość do nauki. A tu nagle ostre zapalenie gardła, zimno, gorąco, kocyk, herbatka, antybiotyk i… znakomite haluny! Sporo wzrokowych, lekkie przygłuszenie, trochę błędnikowo-dotykowych zmyłek. Mega! Za młodu (chorując co dwa miesiące przez dwa tygodnie) jakoś człowiek mniej doceniał efekty specjalne.

Do poczytania: Marketing Translation Mistakes

Leave a Reply