siódme

Miałam miłą przygodę z Amazonem parę miesięcy temu. Kupiłam książkę na Kindla jednym klikiem, wrum wrum synchronizacja, przystąpiłam do czytania. Bardzo dobra książką, rockowe porno wesołej autorki, która lubi seks i ciężką muzykę. Pierwsza część gratis, trafiłam przypadkiem, druga za tyle dularów, ile powinna kosztować. Lubię ten rodzaj promo.

Następnego dnia przyszedł mail, że nie zgadza się numer karty kredytowej, nie mogą ściągnąć należności i bardzo proszą o sprawdzenie, czy wszystko okay. Plasnęłam się w czoło, bo przecież dostałam nową kredytówkę i w amazonie brytyjskim już poprawiłam, a książki biorę z amerykańskiego. Poprawiłam, ściągnęli, buzi, pa.

Dlaczego tak zrobiłam? Przecież mogłam zrzucić sobie tę książkę na Calibre i wystawić zadek do cmoknięcia.

No właśnie. Kolega przytomnie zwrócił uwagę, że #modelbiznesowynieprzewidziałpolaków i istotnie, zrobiło mi się na zapas przykro. Amazon wejdzie za jakiś czas do Polski, trafi na naszą myśl przedsiębiorczą i… nieno, zaraz.

Przecież kiedy decyduję się na zakup książki, filmu, serialu czy czegokolwiek w wersji cyfrowej, to dlatego, że chcę, żeby twórca zarobił. Są prostsze sposoby, żeby te rzeczy ukraść. A kiedy biorę z amazona przedmioty trójwymiarowe, i tak mi ich nie wyślą, dopóki system nie zarezerwuje płatności. Zatem #polakpotrafi jednak nie zaszkodzi Amazonowi. Kto będzie chciał ukraść książkę, może to zrobić dużo łatwiej, niż kombinując z kredytówką.

Czasem nie tylko może. W sieci jest milion historii o przygodach publiczności, która podczas legalnego kupowania gier czy dostępu do filmu otrzymywała więcej kłód pod nogi, niż byłaby w stanie zjeść. Na przykład oto przygody z iTunes plus Hulu. Zatem zacytuję tu Gabe’a Newella:

Piracy is almost always a service problem and not a pricing problem. For example, if a pirate offers a product anywhere in the world, 24 x 7, purchasable from the convenience of your personal computer, and the legal provider says the product is region-locked, will come to your country 3 months after the US release, and can only be purchased at a brick and mortar store, then the pirate’s service is more valuable. źródło ]

Gdyby ktoś nie wiedział, facet jest szefem amerykańskiej firmy, która m.in. wypuściła na rynek kilka znakomitych gier i jest operatorem najpopularniejszej platformy dystrybucji elektronicznej.

A jeśli ktoś nie zna angielskiego, to w skrócie — piractwo wynika głównie z problemów z dostępem, nie z ceny kradzionego produktu. Piraty są dostępne zawsze i wszędzie. Na wersje legalne trzeba czekać miesiącami po premierze, odpalą się tylko na jednym z twoich trzech komputerów, w niektórych miejscach na świecie po prostu ich nie kupisz, BECAUSE FUCK YOU EUROPE itd.

Pirata ściągasz i masz. Do filmu na diwidiksie możesz zrobić własne napisy, jeśli nie pasują ci oryginalne. Film nie będzie miał denerwującego menu, bo menu masz w swojej ulubionej odtwarzarce diwidiksów. Ominą cię nieskipowalne kretyńskie reklamy, nieaktualne zresztą rok później. Piracka gra nie będzie miała zaszytego na sztywno polskiego dubbingu (vide Boguś Wojny) ani znakomitego tłumaczenia (InFamous: “[grupie badguyów] przewodzi wyjątkowo potężny Izolator”). Legalnej gry, która jednak ci nie podeszła, zwykle nie możesz sprzedać ziomowi za pół ceny, ani nawet oddać w prezencie. “Made In Dagenham” obejrzyj w kinie, w otoczeniu głodzonych od miesięcy właścicieli niewyłączalnych komórek oraz głośno wyrażanych opinii, bo na DVD u nas nie będzie.

Wracając do Amazona. Wydawcy książek stawali jadowitym okoniem wobec koncepcji literatury elektronicznej, ponieważ od tego oczywiście wszyscy zbankrutujemy i będziemy jeść brukiew. Amazon wypuścił swojego Kindla ze swoim DRM-em i nagle wszyscy to kupują! Szok, niedowierzanie, kanapki z kotem.

Gdyby ktoś nie wiedział, DRM to system zabezpieczeń danych rozprowadzanych w formacie elektronicznym; w zasadzie każdy wydawca czegokolwiek ma swoją wersję takiego zabezpieczenia.

Niektórzy zdejmują zabezpieczenia w kolejnych poprawkach, np. grasz sobie w któregoś “Wiedźmina” i jeśli jesteś uważnym czytelnikiem Release Notes (a nie błyskawicznym przewijaczem jak ja), po którymś apdejcie orientujesz się, że zostałeś pełnoprawnym właścicielem gry.

Niektórzy nie zakładają zabezpieczeń w ogóle. Na przykład raz na jakiś czas wychodzi Humble Bundle, paczka gier, za którą dystrybutor bierze cołaska. Każda z gier w wersji do wyboru na peceta, maca lub linuksa. Czwarta edycja, dane z 1 stycznia 2012, sprzedała się w ilości 435246 zestawów (niektóre gry z zestawu chodzą solo za kilkanaście do kilkudziesięciu dolarów) za łączną kwotę 2372666 dolców i 70 centów. Kupujący może wskazać, jaką część opłaty przeznacza na cele charytatywne obsługiwane przez dystrybutora, ile pójdzie do autorów gier, ile do organizatorów. Zwróciliście uwagę na kwotę? Ludzie dali ponad dwa miliony dolarów za siedem gierek. Średnio płacili po pięć dolców (a jeśli przekroczyli tę średnią, dostawali gratis pięć gierek z poprzedniego bundla).

Jeszcze coś mi się przypomniało! Wiesz, co się stanie, jeśli osiedlowi stróże honoru lokalnego klubu sportowego spuszczą Ci łomot i poskaczą po Twoim plecaku? Jeśli nie skończyła Ci się roczna gwarancja, Amazon przyśle Ci nowy egzemplarz gratis. A wiesz, że możesz na dwa tygodnie pożyczać znajomym kupioną na kindla książkę?

Żeby nie było tak różowo, na razie nie można sobie całkiem legalnie zmienić obrazków służących jako wygaszacz kindlowego ekranu. Jeden z nich jest frikin’ scary.

Ale na szczęście Amazon wypuścił już kindlowe kody źródłowe. W ogóle, żebym nie zapomniała, fajne miejsce dla czytnikowców.

***

Wbrew temu, co opowiada czasem o mnie jeden kolega z pracy, nie piracę przesadnie. Mam głęboką potrzebę wyrażenia wdzięczności na ręce autora, twórcy, producenta i człowieka, który mi dostarcza. Najchętniej wdzięczności finansowej, chociaż niektórym centralnie zaproponowałabym tajski masaż stopami topless.

Oglądam tony seriali, których nie ma w Polsce — a jeśli są, to w telewizji, której NIE MAM I MIEĆ NIE BĘDĘ, posiekane reklamami, puszczane w godzinach, kiedy pracuję. Część mam na płytach, część na wishliście (amazonowej, a jakże). Rany, jak bym chciała móc kupować seriale przez internet, ściągać aviki i mieć je sobie, głaskać i nazywać dżordż.

Moja matka nie jest takim człowiekiem-wiewiórką jak ja i rozwiązuje problem inaczej — subskrybuje sobie kilka stron oferujących wideo na życzenie, jeśli znajdzie coś dla siebie, wysyła im smska za dyszkę i potem maratonicznie ogląda. Niestety, ja lubię mieć pliki. Są jakieś serwisy z tym? Takie, że na pewno mój ulubiony scenarzysta kupi dzięki mnie widelec do swojego domu na wybrzeżu?

PS
Nie ma “Terriers” na brytyjskim amazonie. Kancelują mi wybitny serial, a przecież nie kupię diwidi w Stanach, bo jednak chciałabym używalne. Niech ich o, taki szlag. ಠ_ಠ

32 thoughts on “siódme”

  1. ojezu plus milion z tymi serialami. Tak bym chciała, tak bym chciała być legalna w tej kwestii. Płacić i dostawać.

  2. Zanim tak już zupełnie zasłodzimy Amazona, to wcale nie jest aż tak wesoło – co jakiś czas odbijam się od “aaa, tej książki nie sprzedamy, bo przecież do kraju X z Y tych bajtów wysyłać nie lza.”. Podarunkować książek poza US się nie da. Takoż pożyczać. I czekać też trzeba (zakładając że nie żongluje się ustawieniami kraju). Ale tak, stosunkowo najmniej upierdliwie, w porównaniu do reszty. Niech jeszcze zupełnie zdejmą DRMa (iTunes jakoś potrafiło) to będę ich kohać.

    A na firmę oferującą sprzedaż filmów w diviksach też czekam. Obstawiam że za góra dwa lata… aczkolwiek model ze streamingiem wygrywa póki co.

  3. Zaczyna się z tym coś dziać. Jest szansa, że amazon, jak już wejdzie do PL, to razem z Prime. HBO Go chyba też jest. W moim telewizorze mam kilka różnych aplikacji typu ipla, iplex, tvn player, tvp player i coś tam jeszcze. Na razie mają tam głównie głupie polskie seriale, starocie i filmy klasy B, ale jest infrastruktura dostarczająca, grunt to poczekać aż ktoś w telewizorniach przejrzy na oczy. Niestety wszystkie te cuda wymagają łącza, które u nas na wsi dostępne jest tylko w dni powszednie zanim gimbaza wróci ze szkoły i odpali torrenty.

    Dawno temu byłam znacznie, znacznie mniej wyluzowana na temat piractwa. Teraz patrzę po półkach i w myślach liczę sobie, ile takie HBO na mnie przez lata zarobiło, bo ukochane seriale po prostu muszę mieć na box secie.

  4. Podobną historię z Amazonem i karta miałam i ja – zapomniałam że kartę podpięta pod “one-click” w Amazonie niedawno zablokowałam, wyklikałam sobie książkę, książka zjechała, wylądowała w czytniku, koniec pieśni. Informacja że coś nie tak z kartą pojawiła mi się… w Kindle for PC (używam do ściągania, jako że ja niekindlowa) jako osobna książka. Plasnęłam się w czoło, postąpiłam wedle instrukcji czyli poszłam i podpięłam działającą kartę i znów zapomniałam o sprawie. Po chyba kilku miesiącach znowu się odezwali – okazało się że z jakiśch przyczyn podpięcie działającej karty nie wystarczyło i trzeba było jeszcze coś im potwierdzić. Dodajmy że przez te kilka miesięcy pechowa książka w moim Kindle for PC była cały czas dostępna, a i nijakich wstrentów (korekta nie poprawiać) przy zakupie innych książek nie czynili. Tak więc nawet zrzucanie do Calibre nie było potrzebne. :-)

  5. Hehe, miałam tak, gdy kupowałam mojemu bratu prezent świąteczny. Książka kupiona w PL na .com dla obywatela PL mieszkającego przypadkiem w AU. Kupić się dało, czemu nie, pieniądz nie śmierdzi, ale ściągnąć i przeczytać już nuh-uh. Na szczęście bez problemu wymieniają na gift karty.

  6. A musisz mieć fizyczne tokeny, czy wystarczy sam serial? Bo ja w przypadku muzyki i książek już się pogodziłęm z tym że mam w bajtach, w przypadku filmów… jeszcze nie :D

  7. iple, ipleksy tak, kabaret ani mru mru se tam oglądam (próbowałam polski serial, ale wypłynęły mi oczy ugotowane na półtwardo). jednakowoż interfejs mnie wkurza, jutub wygodniejszy.

  8. filmy mogę mieć w bajtach, muzykę też. Ale książki chcę papierowe (tak wiem, ściany się kończą i trzeba większe mieszkanie kupić albo dom zbudować ;))

  9. Z jednej strony fajnie i miło i profesjonalnie – z drugiej strony boję się obecności i akceptacji dla wszechobecnych systemów DRM. Skoro już można było zrobić to raz, to co powstrzyma np. władze przed “dogadaniem się” z “operatorami DRM” (podobnie, jak teraz ma to miejsce z ISP) i stworzeniem takiej cenzury wstecznej o jakiej niewielu polityków śniło w mokrych snach?

  10. Kolejnym kamyczkiem do ogrodka producentow jest maksymalna liczba instalacji dla jednego kodu.
    DrYoung bodaj kupil instalacje jakiejs gry, bo spodobalo mu sie demo i po trzech instalacjach gra kazala mu sie walic na ryjek.
    Serio, po czyms takim czlowiek ma sie ochote popukac w czolo i zapytac – “producencie, jeblo cie w dekiel?”

  11. kurczę, jak miło. spodziewałam się, że nie zabiorą przy następnym synchro, ale #dobrzewiedzieć. mam nadzieję, że nie popsują mi amazona, jak już do nas wejdzie.

  12. swiat czytnikow peel obsysa. to jest tak potwornie monokundlowe ze nie idzie tego normalnie czytac. co do reszty totalnie +10. z tym ze ja mam tv, mama timeshifta i umiem programowac nagrywanie :p

  13. obstawiam ze dopoki nie nagrabisz za np 50 czy 100 dolcow to maja w pompie, ale jak wiesc sie rozniesie i ludki beda co -50 zakladac nowe konto/instalke to sie skonczy batchem blokujacym.

  14. A ja od siebie dodam, że dochodzi do tego jeszcze brak informacji o DRM na opakowaniu. Mała rzecz, a potrafi spowodować, że klient łapie nerwa. Osobiście spędziłem pół przed-sylwestra na poszukiwaniu jakiejś metody odtworzenia legalnie kupionych DVD na kompie z linuxem.
    Skończyło się na instalacji średnio legalnego, w PL, skryptu (z libcssread4 i libcss0). Głupota producentów nie zna granic. W przeciwieństwie do DRMu…

  15. Możesz podać jakiś rywalizujący z Kindle czytnik, który legalnie możesz kupić w Polsce?

    Pomyślałeś że swiat czytników jest monokundlowy bo Kindle jak na razie nie ma SENSOWNEJ konkurencji?

  16. Hej, a jaki technicznie problem z DVD ze Stanów? Odtwarzacz możesz mieć łatwo bezregionowy, zgrywają się do pliku tak samo jak europejskie…
    To już z blurejami gorzej (nie ma afaik bezregionowych odtwarzaczy, posiadanie dwu to już ektrawagancja, a jednak sporo dobrego jest w np. YesAsia…)

  17. A dlaczego skrypty pozwalające Ci obejrzeć zakupiony film miałyby być “średnio legalne”? Nienie, to nie jest “przełamywanie zabezpieczeń”.

  18. Nie mam pewności czy w PL są legalne. Formalnie sprawa legalności libdvdcss jest w toku od kilku dobrych lat i nie zanosi się na szybkie rozstrzygnięcie.

  19. Pewnie chciałaby wrzucić po prostu do PS3 a nie bawić się w oddzielne odtwarzacze.

  20. No to zgrywasz do pliku. To znaczy ja rozumiem, że nie-nerd tak nie zrobi. Ale.

  21. Problem jest chyba trochę inny. Zgranie do pliku to juz łamanie licencji. Zatem jeżeli chcesz obejrzeć legalnie zakupiony film w wygodny dla siebie sposób musisz łamać licencję.

  22. a) nie będę mogła pożyczyć komuś płytki,
    b) nie odpalę na podstawowym odtwarzaczu (czyli ps3).

  23. Ad a) no wkurzające, ale co robić. Jednak nie chcę się tak ograniczać, 1 jak 1, ale region 3 jest mi często potrzebny i po prostu muszę mieć odtwarzacz bezregionowy. Manta sprzedaje po stocoś złotych takie, całkiem sensowne…
    Ad b) w zasadzie to samo co a), z tym, że mój częsty use-case to zgranie do pliku i schowanie płytki do klasera, bo tak wygodniej; z pliku PS3 odtwarza, przez sieć też…

  24. Jest już iTunes i zaczyna mieć coraz więcej filmów, ja z nadzieją patrzę też w tym kierunku…

  25. O, to z “Terriers” znam na przykładzie dawno temu scancelowanego “Wonderfalls”. Chciałabym zakupić DVD, nawet bardzo, ale przecież nie do stania na półce i zbierania kurzu.

    Also, DVD z drugim sezonem “Sherlocka” zamówiłam jeszcze w grudniu, przed premierą w telewizji. Płatność kartą, więc w teorii jestem już jego właścicielem. Nadal jestem przestępcą w świetle polskiego prawa, bo ściągnęłam odcinek z sieci.

  26. robmar, twój use case zakłada komputer z napędem BR lub przynajmniej DVD pod ręką (a takowego nie mam i mieć nie będę) oraz chęć do wykonania czynności wstępnych, które zajmą dłużej, niż wsunięcie płytki do plejawki. Nie Chce Mi Się i co mi teraz zrobisz?

Dodaj komentarz