Obróbka odcinka podkastu – krok po kroku w Audition

Cześć, tu Kaja, robię nerdynoca.pl, najlepszy podkast w kategorii Hobby według iTunes, whatever. Oto jak zazwyczaj obrabiam nagranie, żeby stało się odcinkiem — od pracy nad dźwiękiem po redakcję i montaż.

Nie zawsze używam takiego zestawu efektów, ale ze względów edukacyjnych chcę tu przedstawić wszystkie, które warto kojarzyć na początek. Dla osób dociekliwych są linki z lekturą nieobowiązkową.

Tekst ten jest częścią technikaliów na stronie podkastu Nerdy Nocą, gdzie  można m.in. poznać mój sprzęt i sposób na odprężenie osoby, którą chcemy nagrać.

Pracuję na plikach .wav prawie do ostatniej chwili. W Audition mam różne ustawienia w zależności od rozmówców i rozmówczyń.

Warunki z poniższych przykładów: nagrywaliśmy z bratem na jednym mikrofonie Auna MIC-900 (bardzo czułym) ustawionym w miarę równo między nami. Pomieszczenie niewielkie, było raczej cicho i tym razem nikt nie ćwiczył diesla pod oknem. Zwykle nagrywam na dwa mikrofony, ale akurat jeden komuś pożyczyłam, więc trzeba sobie radzić.


Skróty, których bardzo często używam:

  • T — narzędzie do zaznaczania fragmentów nagrania,
  • \ — na zmianę pokazuje albo całe nagranie, albo przybliżony fragment,
  • rolka myszki — przybliża i oddala nagranie w miejscu, w którym jest kursor,
  • M — mark, zaznaczenie punktu w nagraniu lub jego kawałka.

Oprócz tego w multitracku:

  • V — narzędzie do przesuwania (czołówki, dżingli, pociętych kawałków),
  • R — razor, czyli cięcie (z shiftem zmienia się między cięciem wszystkich ścieżek a cięciem tylko jednej),
  • rolka myszki razem z ctrl lub alt (nie pamiętam, co które robi).

Więcej skrótów: krótko (ściąga), długo (pdf).


Prace wstępne

Nagranie otwieram i przyglądam się wykresom. Z czasem można nauczyć się widzieć różne problemy, zanim dotrą do uszu.

1. Zachowuję plik z nową nazwą, żeby w razie czego nie przepadł oryginał. To jest bardzo ważna czynność, dlatego ma osobny punkt i jest on pierwszy.

2. Często zaczynam od tego, że otwieram okno Diagnostics, a w nim znajduję efekt DeClicker:

Naprawiam i deklikuję do skutku (Repair All, Clear Repaired, da capo al fine), co ma sprawić, że nagranie będzie pozbawione pyknięć i popnięć:

3. Teraz rudymentarne odszumianie (które można zapodać na całości pliku lub na drażliwych fragmentach) za pomocą Noise Reduction.

Ten punkt można pominąć i polegać całkowicie na “Adaptive Noise Reduction” (opisany niżej). Prywatnie wolę sposób bieżący, bo mam w nim większą kontrolę nad dźwiękiem oraz warunki w moim studiu są, jakie są.

3a. Chwile “ciszy” w nagraniu zwykle są na początku lub pod koniec (bo kiedy już gadamy, to już jest szał). Zaznaczam szum:

3b. Wybieram z menu Effects pozycję Noise Reduction (process) i zapodaję efektowi zaznaczony fragment szumu — przyciskiem Capture Noise Print:

Odznaczam nasz fragment szumu i bawię się ustawieniami, słuchając różnych momentów nagrania. Tu więcej o tym, co robią które suwaki.

Cel jest taki, żeby ściszyć szum, ale nie zniekształcić naszych głosów. Robię to na słuch.

Uwaga: nie trzeba nagrania czyścić na błysk, tylko po prostu pozbawić istotnych wad i przeszkadzajek.

4. Na koniec naduszam Apply, sejwuję i przechodzę do poważnej pracy.

Obróbka właściwa

Tak wygląda mój przykładowy zestaw efektów dla wywiadu z bratem. Ustawienia te są odpowiednie dla naszego nagrania w konkretnych warunkach. Omówię je po kolei.

(Zachęcam do przetestowania różnych domyślnych zestawów, które przychodzą z programem. Na przykład preset DeEss and Limit Male/Female Voice Over może w zupełności wystarczyć, jednak moim zdaniem warto wiedzieć, co który efekt konkretnie robi i umieć go zmodyfikować pod siebie).

Kolejność efektów ma znaczenie i proponuję się nią pobawić (można je przesuwać na liście), słuchając w trakcie.

Zadanie domowe — co się stanie, jeśli DeEsser damy po Multiband Compressor, a co, jeśli ustawimy go przed nim? (Może w Twoim nagraniu trzeba użyć go dwa razy?).


Jeśli wcześniej przyzwoicie oczyściło się plik za pomocą Noise Reduction, można spokojnie bieżący punkt pominąć, ale dla porządku:

1. Noise Reduction / Restoration → Adaptive Noise Reduction:

Można zacząć od presetu “Light” i pobawić się Spectral Decay Rate — zwykle zmniejszam ten parametr.

Uwaga: podczas odsłuchiwania trzeba chwilkę poczekać, żeby efekt “wszedł”.

Efekt radzi sobie nieźle, jednak trzeba uważać, żeby nie przedobrzyć — nadmiernie przeczyszczone nagranie, pełne gwałtownych ściszeń, brzmi nienaturalnie.

Opcja: Jeśli słyszę w nagraniu jakieś upiorne brzęczenia, z menu Noise Reduction / Restoration polecam uwadze opcję DeHummer.


2. Amplitude and Compression → Speech Volume Leveler:

Z tym efektem trzeba działać z wyczuciem. Jeśli się przesadzi, wyrówna co prawda poziom naszych głosów, ale może też okropnie podbić szumy. Zachęcam do eksperymentów.

W wielu nagraniach ten efekt w ogóle nie jest potrzebny, zwłaszcza jeśli mówimy w miarę równym głosem w tej samej odległości od mikrofonu. W tym konkretnym przypadku efekt się przydał, ponieważ mój brat użył donośnego głosu nauczycielskiego, a ja nie.


3. Amplitude and Compression → Multiband Compressor:

Tutaj polecam uwadze różne presety. Są nawet gotowe ustawienia Broadcast lub Internet Delivery — i przy niektórych nagraniach wystarczy tylko troszkę je zmodyfikować (delikatnie pobawić się suwakami), żeby było dobrze.

Na końcu tego tekstu jest link do artykułu, który znakomicie i po polsku wyjaśnia, co robi kompresor.


4. Filter and EQ → Parametric Equalizer:

Zwykle lekko zmieniam preset pt. Vocal Enhancer — na przykład tu zjadę nieco w dół z wysokimi częstotliwościami. Dużo zależy od użytych mikrofonów.

Ten efekt znakomicie poprawia nam brzmienia głosów, nie czyniąc ich bardziej hukliwymi. Wiele mikrofonów “spłaszcza” głosy, warto to poprawić.

Opcja: Czasem zamieniam ten efekt miejscami z poprzednim, czyli najpierw Parametric Equalizer, potem Multiband Compressor. Znów — trzeba słuchać.


5. Amplitude and Compression → DeEsser:

Efekt pozwala ładnie wygłuszyć ewentualne świszczenia i przejmujące syknięcia, co ogromnie poprawia komfort słuchania. Mało co tak boli w ucho jak nagłe, przeszywające “śssśs”.

Przy niektórych rozmówcach zmieniam Threshold lub zakres, bo w końcu nie chodzi o to, żebyśmy zaczęli/zaczęły seplenić.

Czasem w ogóle nie trzeba stosować tego efektu — polegaj na swoich uszach. Sprawdź, jak ten sam fragment słychać w słuchawkach, a jak na głośnikach.

Jest to dobry moment, aby przypomnieć, że ludzie słuchają podkastów w najróżniejszych warunkach i na różnym sprzęcie — i jednak częściej na słuchawkach wtykanych w telefon lub na głośnikach samochodowych niż na luksusowym stereo, sącząc brandy na szezlongu.

Z mojego doświadczenia (z moimi mikrofonami) najlepiej ustawić DeEsser w kolejności efektów jak najbliżej końca, tuż przed limiterem.


6. Filter and EQ → FFT Filter:

To jest ustawienie specyficzne dla tego konkretnego nagrania (na presecie Mastering – Gentle and Narrow) i jeszcze nie wiem, czy go użyję. Posłucham i zdecyduję.

Wspominam o nim dlatego, że zachęcam do pobawienia się i usłyszenia różnicy, jednak umówmy się, że większość nagrań go nie potrzebuje. Nic na siłę.


7. Amplitude and Compression → Hard Limiter:

Zawsze na samym końcu listy efektów powinien znaleźć się Hard Limiter, a w nim ustawienie Maximum Amplitude np. na -3dB (jeśli obrobione nagranie zamierzamy później montować z innymi ścieżkami na multitracku) lub -6dB (jeśli jest to plik ostateczny, który na końcu zapiszemy jako mp3).

Dzięki temu nagranie będzie miało, w uproszczeniu, wyrównaną głośność maksymalną — nagły krzyk, śmiech ani planowane trzaśnięcie (np. przybijanie piątki) nie spowoduje dyskomfortu w bębęnkach usznych widowni.

Input Boost czasem można ustawić na 0; a czasem można zostawić domyślne +6. Akurat w tym nagraniu podbiłam tylko trochę, bo czasem byliśmy dość cicho (daleko w lewo od pożądanego -3), co widziałam na wykresie poziomów (Levels).

Wyrównana głośność naszego nagrania ma same zalety. Większy komfort słuchania, nie trzeba panicznie kręcić gałką, no, w skrócie — niezbędny element tzw. radiowej jakości.

Tutaj sympatyczne objaśnienie, jak zrobić sobie lektorski głos, taki z przytupem.


8. Kiedy jestem już zadowolona z ustawień, zapisuję zestaw (może się przydać w przyszłości, a może zaraz padnie mi prąd w lokalu).


Jeśli kogoś przeraża ogrom opcji, radę mam taką:

  1. wyczyść szumy,
  2. ustaw na ucho Multiband Compressor,
  3. zadaj Hard Limiter,
  4. uznaj, że jest wystarczająco dobrze i tego się trzymaj.

Uwaga dodatkowa: jeśli sytuacja jest optymalna, czyli nagrywam dwie osoby na dwa mikrofony, to mam dwa pliki .wav. Głos każdej z tych osób obrabiam osobno.


Redakcja i montaż

1. Teraz, kiedy wszystkie efekty słychać, robię redakcję. Część czasochłonna, ale warto. Podkast to nie audycja na żywo, tylko materiał, który będzie słuchany na przestrzeni miesięcy, może lat, oraz jest duża szansa, że zostanie w sieci na zawsze.

Zatem usuwam fragmenty zaznaczone klaśnięciem w trakcie nagrania (dzięki klaśnięciu łatwo je wypatrzeć na wykresie); wycinam ostatnie sekundy już po pożegnaniu, a jeszcze przed wyłączeniem mikrofonu. Eliminuję chrząknięcia, ziewnięcia, szelesty, niewarte uwagi pomyłki, zająknięcia itp. Czasem zostawiam miauknięcia kotów.

Po redakcji gadka ma być w miarę płynna i przyjemna dla ucha, niezależnie czy ktoś słucha do snu, podczas robótek ręcznych, w autobusie, za kółkiem czy chyłkiem w pracy. Informacje mają wygodnie docierać do mózgów publiczności, a uczestniczenie w audycji ma być przyjemnością, a nie męczarnią.

W trakcie redakcji zaznaczam (skrót klawiaturowy “M”) momenty, w których później wstawię dżingle. U mnie rozdzielają one wątki w dłuższych rozmowach. Zapisuję plik po wielokroć, czasem z nową nazwą.

Uwaga. Jeśli mam dwa głosy na dwóch nagraniach, redakcję robię oczywiście na multitracku, a nie na każdym .wav osobno. Potem eksportuję taki zredagowany multitrack do jednego pliku audio, żeby łatwo wykonać punkt trzeci (poniżej).


2. Kiedy pozostaje już tylko doklejenie czołówki, dżingli i końcówki — czyli sam wywiad jest już gotowy — na Effect Rack klikam Apply dla całego pliku. Czyli wchodzą w życie wszystkie te zabawy dźwiękiem z poprzedniej części tekstu.

Czasem robię to przed redakcją, czyli zamieniam miejscami ten punkt z poprzednim, ale rzadko. Podczas redakcji można dodatkowo wysłyszeć, co jeszcze da się podciągnąć efektami, albo ręcznie poprawić fragment, w którym przeleciał samolot.

Protip: czasem komuś zdarzyło się świsnąć tak uroczyście, że DeEsser nie ma szans tego ogarnąć. Wtedy przełączam się na chwilę na narzędzie Spot Healing Brush (ikonka plastra) i przejeżdżam nim po drażliwym miejscu na wykresie spektralnym.

Save.


3. Po redakcji i obróbce czas na montaż. Zakładam nowy multitrack, wciągam na jedną ścieżkę obrobiony wywiad. Na drugiej ścieżce doklejam czołówkę, dżingle i końcówkę, przecinając i przesuwając wywiad. (Nawiasem mówiąc, w multitracku można nadawać różne efekty każdej ścieżce osobno, można też skierować niektóre tracki na bus i tam knuć — o czym może napiszę kiedy indziej). Tak to wygląda, kiedy jest gotowe:


4. Koniec! Czas na zapisanie tego wszystkiego do mp3. File → Export → Multitrack Mixdown → Entire session. U mnie wygląda to mniej więcej tak:

W Sample Type warto przygotować sobie preset, mój jest najczęściej taki:

Nawiasem mówiąc, dithering pięknie wygładza niektóre zakłócenia do praktycznie niesłyszalnego szumu.

Więcej o ditheringu:


5. Empetrójka zapisana. Przygotowuję okładkę odcinka (dużą, iTunes ostatnio chciał 3000 px), wersję okładki do empetrójki (mniejszą, zdecydowałam się na 1400 px) i wersję na stronę odcinka.

Dodaję tagi, opisy i okładkę za pomocą ID3editor.

Sprawdzam w jakimś plejerze, czy wszystko gra i wyświetla się jak należy.

Piszę dłuższy opis odcinka na stronę. Czyli z grubsza streszczenie zawierające słowa kluczowe, linki i informacje dodatkowe.

Gotowe, można wrzucać audycję do internetów. W moim przypadku oznacza to przerzucenie plików mp3 i okładki na serwer, przygotowanie strony odcinka w wordpressie, uzupełnienie adresu pliku mp3 oraz jego długości i wielkości w pluginie Seriously Simple Podcasting, opublikowanie odcinka. Potem sprawdzenie, czy RSS wszystko załapał jak trzeba, czy informacje poszły na społecznościówki. Na koniec wrzucenie adresu odcinka na telegram i discord.

Potem wreszcie mogę po prostu przesłuchać odcinek w całości. :)


Bonus round

  1. Amplitude and Compression → Dynamics Processing to skomplikowany, ale zacny efekt, którym można m.in. podkreślić walory głosu (swojego lub gości) na danym mikrofonie. Albo łagodnie wyciszyć resztki szumów. Pobawcie się nim i zapiszcie optymalne ustawienia, zwłaszcza jeśli nagrywacie monologi w podobnych warunkach.
  2. O co chodzi w kompresji? Znakomite wytłumaczenie po polsku.
  3. Rewelacyjny plugin do ratowania spieprzonych nagrań (zwłaszcza muzycznych): Nova-67P.

Jak wspominałam, ten tekst jest częścią technikaliów nerdonocnych, można kliknąć i też przeczytać do kompletu.

Można też wrzucić mi piątaka na Patronite, dołączyć do naszej wesołej grupy na discordzie, zadać tam pytania dodatkowe, pochwalić się własnym podkastem itd.

Miłego słuchania!

Leave a Reply