Nie będę pisać wstępu, żeby nie przedłużać przepisu. Zobaczcie, jaki krótki!
3 jajka
kubek cukru
0,75 kubka oleju
1,5 kubka mąki
1,33 łyżeczki proszku do pieczenia
1 łyżeczka sody
0,5 łyżeczki soli
1,5 łyżeczki cynamonu
2 kubki marchewki startej na grubej tarce
blacha do pieczenia [na oko miała 20 x 30 cm, chyba że to była ta okrągła]
mikser, piekarnik
miska do mieszania i miksowania, drewniana łyżka
folia aluminiowa
Rozgrzać piekarnik do 180 stopni. Utrzeć jajka z cukrem [wystarczy miksować do białości]. Dosypać mąkę i pozostałe dodatki, zmiksować. Wyłączyć mikser. Dodać marchewkę, wymieszać łyżką. Piec 50 minut. Na ostatnie 10 minut przykryć arkuszem folii aluminiowej.
Kiedyś było gorąco, więc ojciec powiedział, że zrobić chłodnik jest bardzo prosto. Pół godziny później porównaliśmy z Kubą notatki, a potem mój przystojny i inteligentny brat przystąpił do testów. Poniżej cytuję jego przepis na chłodnik tradycyjny z małymi modyfikacjami. Niestety nie wiem, która część przepisu jest tradycyjna, a która zmodyfikowana. Oraz moim zdaniem należy dodać znacznie więcej jajek, a także żółtek więcej.
Wiem, wiem, przepis wygląda wyszukanie, a nazwa potrawy brzmi niepraktycznie, ale to zupełny pozór mylący i nieprawda. Sałatę robi się w kilku prostych krokach, a potem się mruczy podczas jedzenia, nawet jeśli tak jak ja nie urodziliście się królikami i zielenina nie jest podstawą (ani nawet uczciwym elementem) diety. For the record, przez “dieta” rozumiem “sposób odżywiania”, nie “sposób odchudzania”. Nie ślinicie się od tego widoku? To znaczy, że nie zaznaliście. Niech przemówi Meri łagodnym głosem: