Nieoczekiwana zmiana miejsc

Twoim zadaniem jako mężczyzny, który uważa kobiety za takich samych ludzi jak ty, nie jest pogodzenie się ze swoją rolą w “patriarchalnej kulturze opresji” czy jak to jest teraz nazywane. Twoim zadaniem, przywilejem, obowiązkiem jako przyzwoitego człowieka – jest odmowa uczestniczenia w układzie, który sprowadza kobiety do roli estetycznej, pociągającej pralki.

Nie musisz w tym celu heroicznie konfrontować się z faktem, że jako posiadacz chromosomów XY jesteś od razu potencjalnym gwałcicielem. Zajrzyj w głąb duszy swojej — nie jesteś. Jesteś w porządku i chcesz być w porządku. Nie musisz koniecznie rozważać, czy wspieranie kobiet przysłuży się rodzajowi męskiemu, bo na przykład może zdejmie z samców obowiązek ukrywania słabości, które mają wszyscy ludzie na świecie. (Możesz, oczywiście, bo przyjemnie jest się odprężyć i myśleć o globalnych korzyściach).

Przed tobą zadanie dużo prostsze.

Poczuj to

To jest eksperyment, który wymaga od ciebie nieco dobrej woli i będę wdzięczna, jeśli spróbujesz do niego podejść z otwartą głową. Po drodze może nie być przyjemnie, ale wytrzymaj, bo to bardzo się nam przyda.

Umówmy się, mężczyźni i kobiety pod wieloma względami nie różnią się tak bardzo, jak się nam wpiera. Jednak z byciem tym czy ową wiąże się pewien bagaż, znajomość którego znacząco poprawia zrozumienie mnóstwa sytuacji.

Zatrzymaj się nad każdym zdaniem i postaraj, żeby “weszło” pod skórę. W razie niejasności pytaj (mnie albo co najmniej dwie inne babki, najlepiej różne).

Zaczynamy.

W najbezpieczniejszych możliwych warunkach, czyli w cichości ducha przed ekranem, przewróć siebie i świat do góry nogami. Wczuj się w kobietę.

***

Jesteś statystycznym przedstawicielem tzw. słabej płci pięknej. Są to określenia powszechne i znasz je, nawet jeśli się nie poczuwasz. Wolno się nie poczuwać, choć niewiele z tego w praktyce wynika.

Każdy, kto cię spotyka pierwszy raz w neutralnej sytuacji, zakłada pewne rzeczy. Nie zakłada, że trenowałeś sztuki walki, grałeś w piłkę, biłeś się, programowałeś. Ale nie tylko. Żyjesz wśród ludzi, którzy automatycznie zakładają, że jesteś przedstawicielem słabej płci pięknej. Z tą pozycją wiążą się pewne obowiązki.

Bądź miły i przyjemny

Wiesz, że masz być miły, bo od małego mówiono ci, że masz być miły. Zachowywać się grzecznie, nie przerywać, jak ktoś do ciebie mówi, ustępować, jeśli ktoś naciska, unikać konfliktów lub wręcz je rozładowywać (wrócimy do tego). Masz nie marudzić, jeśli czegoś chcesz, tylko poprosić. W ogóle najlepiej, żebyś nic nie chciał, bo to kłopotliwe. Masz się nie złościć, bo złość piękności szkodzi.

Masz ładnie wyglądać. To powiedzonko nie wzięło się znikąd, a podobnych jest sporo. Wszystkie te bajki czytane w dzieciństwie są o tym, że ładnym i miłym chłopcom jest łatwiej w życiu. Jeśli w magiczny świat pójdzie fama, że jesteś piękny, dzięki temu ktoś uda się w pełną przygód wycieczkę, aby uratować cię z opresji.

W prawdziwym życiu jeśli nie jesteś ładny, to bądź przynajmniej zadbany, żeby przyjemnie było na tobie zawiesić oko.

Z wiekiem słowo “ładny” zmieni się w “atrakcyjny”. Powody atrakcyjności mogą być dowolne i niekoniecznie cielesne, ale nie możesz wyglądać odstręczająco, bo wtedy będziesz “bystrym koczkodanem”. Nie “bystrym chłopakiem”. Zawsze przy twoich zaletach będzie “ale”, zatem niech przy twoich wadach będą jakieś plusy. Może masz nadwagę, ale jesteś miły. To się opłaca.

Powinieneś też być trochę delikatny, bo jak nie jesteś, to się dowiesz, że chłopcy nie powinni zachowywać się w taki sposób. Nie przystoi. Faktycznie, rozglądasz się dookoła i mężczyźni istotnie raczej nie są wulgarni, nie robią pompek, a znacznie lepsze efekty osiągają, kiedy są subtelni.

Masz to wdrukowane od dzieciństwa. Nie masz być silny, dzielny, samodzielny, przebojowy i nikt cię nie zawstydza, jeśli nie jesteś. Nikt się nie martwi, że sobie nie poradzisz w życiu, jeśli jesteś cichy i posłuszny. Przeciwnie, właśnie za to cię chwalą. Masz ładnie wyglądać i dać się lubić. Możesz być wrażliwy. Umiejętność wyczuwania nastrojów jest cenna.

To jest cały zestaw zobowiązań, więc po kolei.

Jak to jest “ładnie wyglądać”, powiedzą ci ludzie, którzy będą cię w dzieciństwie ubierać i czesać, a potem zobaczysz na zdjęciach, w internecie i w gazetach. Nie dostaniesz ubranek, które są przede wszystkim wytrzymałe i praktyczne. Dostaniesz ubranka, w których będziesz ładnie wyglądać. Fryzury będą korzystne dla twojego kształtu twarzy i głowy. Twoje włosy nie będą się same układać i będzie trzeba się zastanowić, co z tym zrobić. Ogolenie się na łyso raczej nie wchodzi w rachubę — mężczyźni łysi są nieatrakcyjni (albo może chorzy). Jeśli jakieś ciuchy są taaakie wygodne, ale wyglądasz w nich niekorzystnie, to nosisz to w domu, żeby nikt nie widział.

To jest dziwne, wiem, ale wszyscy na ciebie patrzą. Wiesz to. Wystarczająco dużo razy słyszałeś, co mówili na temat tego, jak wyglądasz. Gdybyś miał złotówkę za każdą opinię na temat swojego wyglądu, miałbyś już pałac w lesie. Świetne buty. Nowy fryz. Zajebiste spodnie. Schudłeś. Przytyłeś. Nikogo nie pytałeś. Normalny temat do rozmowy.

Jedną z rzeczy, które wiesz tak bardzo, że nie możesz tego od-wiedzieć, to jaką masz figurę. A co z tego wynika — jak podkreślać jej zalety i ukrywać niedostatki. Kiedy ubierzesz się w coś, co nie podkreśla twojej figury, ktoś ci powie, że masz na sobie worek (czyt.: wyglądasz w tym nieatrakcyjnie).

Czasem, być może, zastanawiasz się, dlaczego kobieta może chodzić po ulicy w obcisłym tiszercie ewidentnie podkreślającym wystający brzuch. Albo nosić szorty, jak ma krzywe nogi. Dlaczego nikt na to nie zwraca szczególnej uwagi, a na swoich nogach czujesz spojrzenia?

Może wcale nikt na ciebie nie patrzy, tylko ci się wydaje? Trudno wyczuć. No ale tak już jest, więc zwracaj uwagę na to, w co się ubierasz.

Zachowaj spokój

Wracamy do wspomnianego rozładowania konfliktów. Stoisz z dwiema kobietami, które się kłócą. Ludzie przechodzą i patrzą. Trochę na nie, bo to jednak widowisko — może się pobiją? Ale trochę patrzą na ciebie. Ponieważ do ciebie, jako przedstawiciela płci pięknej, łagodnej i opiekuńczej, należy uspokojenie sytuacji. Spokój dookoła to twoja odpowiedzialność. Jeśli ktoś się irytuje, uspokój. Pogłaszcz, mów łagodnie, przynieś ciastko, zrób herbatę. Nie podnoś głosu i nie stawiaj spraw na ostrzu noża, kiedy ktoś jest zdenerwowany. Nie pomagasz. Nie strzelaj focha.

Opiekuńczość i łagodność. Kolejne cechy, które na pewno masz. W razie czego można pod tym względem na ciebie liczyć.

Innym twoim domyślnym obowiązkiem jest przygotowanie posiłku. Takie jest założenie i jeśli się z niego wymykasz, to coś jest dziwnie. Nie że zaraz masz codziennie wykonywać obiad z trzech dań, bo jak nie, to w tubę — bez przesady, takie sytuacje to margines. Po prostu kiedy twoja kobieta wraca do domu albo kiedy wpadną goście, to oczywistym jest, że w razie czego właśnie ty sklecisz coś w kuchni na szybko.

Teraz pranie. Znasz to. Kobiety potrafią co prawda nastawić pralkę, ale to męskie zajęcie, więc nie wchodzą ci w paradę i ograniczają się do dorzucania swoich ciuchów do kosza z brudami. Jeśli poprosisz kobietę o nastawienie prania, zrobi to — no bo bez przesady, to nie jest technologia rakietowa. Jednak raczej sama nie wpadnie na to, żeby to zrobić bez pytania. Jeśli wpadnie, pamiętaj, żeby ją pochwalić, bo inaczej się zniechęci.

Kiedy odwiedzasz innego faceta, ten zwykle mówi “sorry za bałagan” i zaczyna się krzątać, żeby to z grubsza ogarnąć, nawet jeśli do głowy by ci nie przyszło nazwać tego, co widzisz, nieporządkiem. Kobiety-gospodynie prawie nigdy tak się nie zachowują. Ciekawe dlaczego. Sam sprzątasz, jak widzisz syf, ale skąd w ogóle bierze się ten odruch, żeby się tłumaczyć?

Twoje wzorce

Dobra, odprężmy się na chwilę. Jesteś po robocie, posprzątałeś, jedzenie w lodówce jest, obejrzyjmy jakiś film.

W przeważającej większości filmów i seriali, które oglądasz, są postacie męskie i damskie. W scenach, w których rozmawia ze sobią dwóch, trzech, czterech facetów, powtarza się pewien motyw. Jest on tak naturalny, że nawet nie zwracasz uwagi. Faceci między sobą rozmawiają o kobietach i swoich relacjach z nimi. Być może któremuś niedawno urodziło się dziecko, wtedy jeden spyta drugiego — dajesz radę? Żona ci pomaga? Naprawdę? O rany, jesteś szczęściarzem. To nie posuwa akcji do przodu, ale mówi nam więcej o charakterze którejś z bohaterek.

Na to zjawisko jest nazwa, test Bechdela-Wallace’a. Kiedyś dwóch gości zauważyło, że jak już w filmie jest facet, to często nie jest potrzebny drugi. Jeśli jest dwóch, to rzadko ze sobą rozmawiają. Jeśli jednak rozmawiają, to zazwyczaj o kobietach.

Kiedy się nad tym zastanowić, to można próbować zgadnąć, dlaczego tak jest. 90% filmów reżyserują kobiety, piszą też scenariusze. Kiedy facet reżyseruje film wysokobudżetowy, prasa podkreśla wyjątkowość tej sytuacji. Czytasz o tym i dopingujesz. W całej historii Oscarów dokładnie jeden facet dostał statuetkę za reżyserię (filmu o kobietach zresztą).

Sprawa jest badana przez badaczy. Popatrzmy na wykres:

Trochę to tłumaczy, dlaczego na ekranie rzadko widzisz facetów podobnych do ciebie. Czasem w serialach trafi się jakiś, który wygląda w miarę jak ty, ale najczęściej jest na drugim planie, jako postać tragiczno-komiczna. Faceci bardzo rzadko są głównymi bohaterkami.

Okay, weźmy jakąś gazetę dla odmiany. Dowolną męską gazetę leżącą w poczekalni u lekarza. Może zwykle takich nie czytasz, ale niech będzie, taka mała guilty pleasure. W środku ploteczki o życiach sławnych osób, ćwiczenia, które pomogą ci uzyskać wymarzony sześciopak na brzuchu, najlepsze samoopalacze, żeby nie wyglądać blado, reklama kremu na pojawiające się zmarszczki, porady, jak być zawsze młodym.

To ważne, żeby zawsze być młodym. Starość jest dla ciebie zupełnie niedobra.

Jak na zawołanie artykuł o słynnych małżeństwach, w których kobiety wzięły sobie do pary starszych facetów.

Czytamy dalej. Wywiad ze znanym pisarzem o pogodnej starości. Zabawny felieton o tym, jak kobiety nie rozumieją mężczyzn. Wywiad z psychologiem na temat problemów w związku i co możesz na to poradzić. Porady na temat rozgrzania swojej kobiety w sypialni — no to się przynajmniej pośmiałeś. Zdjęcia wysportowanych, zgrabnych modeli, nigdy nie będziesz tak wyglądać, choćbyś się zesrał. Kilka stron z ładnymi zestawami ubrań, w których można bez wstydu pójść i do pracy, i potem na piwo. Polecanki książek, recenzje filmów. Znowu krem na nierówności. Krem wybielający. Krem do ciała. Krem do usuwania zbędnego owłosienia. Wywiad ze zwykłym facetem, który robi coś fajnego, a oprócz tego hoduje kaktusy, w czym odnajduje spokój. Dieta odchudzająca. Przepis na suflet, faktycznie łatwy, może jutro zrobisz dla odmiany suflet.

Wszystkie te gazetki są do siebie podobne. Po przeczytaniu pięciu masz trochę doła bez wyraźnego powodu. Obiecujesz sobie, że następnym razem w poczekalni po prostu będziesz grać w Bejeweled na komórce.

Wszystko w porządku

Generalnie jesteś fajnym facetem. Starasz się, kurde, być ładny i miły. Kiedy się da, jesteś uprzejmy. W odpowiednim towarzystwie jesteś delikatny. Przez większość czasu jesteś łagodny, bo po co się denerwować.

Jednak niezależnie od tego zawsze znajduje się ktoś, kto ci mówi, co z tobą jest nie tak. Jakby coś czyhało na twoje samopoczucie. Nawet ta pieprzona gazetka z poczekalni. Chyba jesteś za gruby, skoro męczysz się w przymierzalni. Na pewno masz niesymetryczną twarz, rób korygujący makijaż. Zdecydowanie pokazujesz za mało nóg (na ulicy) albo za dużo (w pracy). Spodnie za bardzo podkreślają, jakiego masz fiuta — niedobrze. W ogóle przez spodnie nie widać, że masz fiuta — niedobrze. Za rzadko się uśmiechasz, a ładnie wyglądasz, kiedy się uśmiechasz.

Rany, jakie to wszystko w ogóle ma znaczenie? Uśmiechasz się.

Po paru latach na tym świecie nikt nie musi ci niczego mówić, ponieważ masz od tego specjalny głos w głowie, którego jedynym zadaniem jest Przypominanie, co do ciebie należy.

Być może w którymś momencie masz dosyć i zaczynasz pierdolić te wszystkie wskazówki i konwenanse. Mówisz głosowi, żeby się zamknął. Wyglądasz tak, jak lubisz. Ubierasz się w to, w czym dobrze się czujesz. Zachowujesz się tak, jak masz w danej chwili ochotę. Jesteś w gruncie rzeczy porządnym człowiekiem, to wystarczy aż nadto, żeby spokojnie żyć wśród ludzi.

Co za ulga. Uśmiechasz się.

Tak, wszystkie te zobowiązania masz już utrwalone w głowie. Nie zapominasz o nich, ale zdajesz sobie z nich sprawę i czasem podejmujesz decyzję, żeby robić inaczej. Trzeba tylko nie dać się wrobić w poczucie winy.

Ogól nogi

Na przykład — włosy generalnie rosną. Jasne jest także, że włosy na nogach są nieestetyczne i jeśli chcesz pokazywać nogi, musisz o to jakoś zadbać. Ogolić, wydepilować, może przykryć, żeby nie było ich widać. Jeśli wyjdziesz z widocznymi nieogolonymi nogami z domu, ktoś zwróci uwagę. Kiedy widzisz, że ktoś patrzy na twoje nieogolone nogi, czujesz się niezręcznie. Być może ktoś się skrzywi, może ktoś podejdzie i powie “nogi masz nieogolone” (na wypadek, gdybyś się nie zorientował). Musisz się z tym liczyć i na wszelki wypadek jesteś zawstydzony na zapas. Albo przynajmniej uzbrojony. Ale wolisz dziś pospać dłużej. Co się odpowiada osobie, która zwróci uwagę na twoje włosy na nogach? Może coś śmiesznego, np. “ty też! best friends forever!”.

Teraz będzie sekret.

Twoja decyzja na temat tego, czy golisz nogi, czy nie, ma znaczenie. Nie wiem czemu, ale tak jest. Ludzie mają opinie na ten temat. Nikogo nie interesuje, że nie miałeś czasu, zapomniałeś, nie chce ci się, chcesz coś przez to powiedzieć albo po prostu masz to w nosie. Ale uważaj. Twoje nieogolone nogi oznaczają, że nie chcesz się podobać.

To jest decyzja, za którą się płaci. Zastanów się, czy święty spokój nie jest wart więcej.

Teraz zapłać

Za większość decyzji, które podejmiesz wbrew cudzym zwyczajom, przyjdzie ci zapłacić.

Powiedzmy, że praca jest dla ciebie ważna. Nie będziesz mieć “udanego życia zawodowego”. Będziesz mężczyzną, który udanie (lub mniej udanie) łączy życie rodzinne z pracą. Albo mężczyzną, który poświęcił rodzinę dla kariery. Znasz te sformułowania, są dobrze utarte w języku.

Rodzina to taki twój subtelny obowiązek, niby wolno nikogo nie mieć, ale to dziwne. Ludzie w pracy plotkują o tym czasem w kuluarach. Wiesz, jak plotkują, sam też w ten sposób kiedyś plotkowałeś. Motywy zawsze te same. Może nikt go nie chciał? Może ma jakiś problem, przez który nie da się z nim wytrzymać? Ciekawe, dlaczego nie ma dzieci. W jego wieku to już najwyższy czas, bo im później, tym trudniej.

Ludzie zasadniczo szanują twoją decyzję, żeby nie mieć dzieci, ale, no wiesz. To naprawdę dziwne. Może po prostu jeszcze nie wzbudził ci się instynkt przedłużenia gatunku. Jeszcze. Albo, ojej, nie możesz mieć dzieci. Ciekawe dlaczego, to na pewno trochę tragiczna historia.

Powiedzmy, że odwrotnie — masz rodzinę i jest ona dla ciebie ważna. W kuluarach w pracy słyszysz, jak się mówi o facetach, którzy mają rodzinę. Zdzisiek dobry pracownik, ale wiesz, on ma dwoje dzieci, raczej nie wezmą go do tego projektu, jedno się rozchoruje i będzie zamieszanie.

Jezu, dlaczego w dobie zmywarek, firm sprzątających i opiekunów do dzieci robi się z tego zagadnienie? Kiedy ostatnio ten Zdzisiek nawalił w pracy z powodu dziecka? W ogóle nie wiedziałeś, że ma dwójkę. Nie mieć dzieci — dziwne. Mieć dzieci — niedobrze.

Powiedzmy, że interesujesz się samochodami. Albo komputerami. To rzadkie, żeby mężczyzna interesował się komputerami. Nie odpowiadasz, że zdarza się to częściej, niż rozmówcy się wydaje, i zobaczyłby to, gdyby wyjął głowę z dupy — ponieważ jaki masz być? Masz być miły. Sympatyczny. Masz unikać konfliktów. Złość piękności szkodzi. Owszem, zawsze po prostu lubiłeś komputery. Nie, żadnych zaburzeń hormonalnych nie było. Nie, nie szukasz żony. Twój wujek był inżynierem, komputer był w domu i cię wciągnęło. Ileż można odpowiadać na takie pytania?

Kiedy byłeś młodszy, nie zwracałeś uwagi albo machałeś na to ręką, ale w miarę upływu czasu pewne mechanizmy są coraz bardziej widoczne i zdarzają się dni, kiedy czujesz się nimi trochę znużony. Żyjesz i dajesz żyć innym, jesteś dorosłym człowiekiem, inni mogliby dać sobie spokój z wtrącaniem się w sprawy nieswoje i wyrażaniem zdumienia nad sprawami zwykłymi.

Naturalnie zdajesz sobie sprawę z tego, jak wygląda tzw. rzeczywistość i naturalnie zdrowym podejściem jest się z nią pogodzić. Nie da się kłócić z rzeczywistością i nie zwariować. Niezależnie od wszystkiego robisz swoje. Życie to nie jebajka, życie to jebitwa. Ale nie można bez przerwy walczyć, a już na pewno nie z całym światem. Są jakieś role w życiu, które się gra, jako facet dostałeś niektóre karty takie, jakie dostałeś, trzeba sobie radzić.

Nieważne, co ludzie mówią. Prawda?

Pracuj dzielnie

Jesteś fachowcem w swoim zawodzie? Prawie — jesteś uroczym, ślicznym fachowcem w swoim zawodzie, lubianym przez współpracowników. To, jak się prezentujesz, liczy się tak samo, jak twoje kompetencje i umiejętności dyplomatyczne.

Jesteś przebojowy i zdecydowany? Asertywny, jak to się ładnie mówi? Wiesz, czego chcesz? Oczywiście, że istnieją ludzie, którzy uważają cię za ambitnego, nieelastycznego, agresywnego faceta. Fachowca, którego trudno lubić. Dlaczego mają cię w ogóle lubić, przecież to, czy się na czymś znasz, to, czy masz rację, to nie jest kwestia sympatii, tylko faktów. Rany, co za zaściankowe umysły.

Na spotkaniu służbowym to ciebie kobiety poproszą o robienie herbaty albo notatek. Ty roześlesz wszystkim maila z podsumowaniem. Wiadomo, że zrobisz to lepiej i porządniej niż jakakolwiek baba. Robisz to i ludzie cię za to szanują. Jesteś potrzebny.

Czytasz w prasie fachowej o nielicznych facetach, którzy robią to, co ty, i awansują. Albo wręcz zakładają własne firmy. Odczuwasz solidarną dumę, że facet też może odnosić sukcesy w damskim środowisku. Czyli da się. Tylko trzeba się odważyć. W zarządzie twojego korpo jest osiem kobiet i jeden facet.

Zarabiasz w swoim zawodzie mniej więcej tyle, ile kobieta na tym samym stanowisku. Kiedyś tak nie było, ale na szczęście powoli coś zaczyna się z tym dziać. Kiedy dostałeś pierwszą pracę, musiałeś odpowiedzieć na pytanie, czy planujesz dzieci. W ostatniej pracy nikt nie spytał przed podpisaniem papierów — idzie ku lepszemu.

Rozmawialiśmy już o rodzinie. Naturalna kolej rzeczy jest taka, że w razie czego przestaniesz pracować i zostaniesz z dzieckiem w domu. Odwieczny zwyczaj. Kobieta pracuje, a facet zajmuje się dzieckiem. W niektórych rodzinach zdarza się odwrotnie, ale wtedy często są kłótnie o pieniądze, no i kobiety w ogóle źle znoszą taką sytuację, że nie mają pracy i nie mogą utrzymywać rodziny. Jest w tym coś …nienaturalnego.

Kiedy przygotowujesz swoje wystąpienie w sytuacji służbowej, naturalnie oprócz materiałów szykujesz też listę wątpliwości do rozwiania, przewidujesz rodzaje sprzeciwu i dodatkowe argumenty. Ludzie znowu będą ci przerywać, kiedy będziesz mówić, na szczęście masz swoje notatki. Nie przewracasz oczami, kiedy przerywa ci kobieta, która ewidentnie nie przygotowała się do tego spotkania. Spokojnie tłumaczysz od początku, w taki sposób, że nie sposób się z tobą nie zgodzić, a kobieta nie wychodzi na głupią.

Zawsze tak było. Gdybyś był kobietą, nikt by ci nie przerywał.

Nie zwracasz na to uwagi do momentu, kiedy zwrócisz.

Zachowuj się

W zasadzie dlaczego nie przewracać oczami w takich sytuacjach? Dlatego, że musisz zachowywać się profesjonalnie, bo inaczej ludzie nie będą cię traktować poważnie.

Jeśli czyjeś zachowanie cię irytuje, to nie bądź czepialski. Jeśli czymś się przejmujesz, to nie emocjonuj się tak. Jeśli ci smutno, to się rozchmurz. Jeśli coś cię śmieszy, to zachowuj się poważnie.

Sporo podpowiedzi, ale jeszcze więcej pytań. Dlaczego twoje odczucia to jest w ogóle dla kogokolwiek problem? W jaki sposób wystarczająco grzecznie okazać zniecierpliwienie, kiedy np. ktoś ci przerywa? Tak, jasne, złość piękności szkodzi, ale serio?

Nie wypada, żeby chłopiec zachowywał się jak rozkapryszony królewicz. Są rzeczy, które uchodzą na sucho kobietom, zwłaszcza jeśli są specjalistkami. Ty musisz spełniać wyższe standardy.

Czasem odetchniesz z ulgą, ponieważ trafisz między ludzi, którzy nie będą robić powyższych rzeczy. Z nimi możesz być po prostu sobą, robić swoje i po swojemu. Będziesz się wtedy cieszyć jak dziecko z bateryjki i doceniać.

Tysiąc skaleczeń

Takie towarzystwo zdejmie ci z pleców jeszcze jeden obowiązek. Mianowicie jeśli jesteś mężczyzną świadomym społecznych kwestii damsko-męskich, to masz wrażenie, że powinieneś znać odpowiedzi na wszystkie pytania, które w związku z tym ludzie będą zadawać.

Jeśli osoba ma problem ze zrozumieniem jakiegoś problemu związanego z różnicami między płciami, przychodzi z nim do ciebie. To, jak odpowiesz, jak się wtedy zachowasz, będzie świadectwem wszystkich mężczyzn.

Z perspektywy lat wspominasz, że to nie było parę osób. Te same pytania, te same problemy, te same wątpliwości rozwiewałeś już pińcet razy. Nadal cierpliwie tłumaczysz i rozwiewasz, ponieważ potrzebujesz sprzymierzeńczyń w Sprawie. Byłoby trochę lżej, gdyby poguglały, zanim przyjdą z pytaniami, ale dobrze, że chcą wiedzieć.

Poza tym na mężczyzn, którzy w takich chwilach tracą cierpliwość, są bardzo nieprzyjemne określenia, do których się nie poczuwasz.

Jednak lepiej, żebyś nie poruszał tych kwestii bez pytania, bo może się okazać, że nie masz dystansu i poczucia humoru. Męczy cię, że widzisz po raz setny głupi żarcik na temat tego, że mężczyźni nadają się tylko do nastawiania pralki. Albo że psychika faceta jest nie do ogarnięcia, więc lepiej, żeby był ładny. Męczą cię te wszystkie stereotypy dotyczące chłopców. Te wszystkie ogłupiające zabawki, które kupuje się dzieciakom. Kolorowe dla dziewczynek, niebieskie dla chłopców. Te zdjęcia na fejsie, na których seksowni faceci ocierają się o samochody, chociaż wszyscy wiedzą, że są oni tylko dla ozdoby, bo nie ma szans, żeby wiedzieli, jaki silnik jest w środku, nie w tych strojach. Ale seks sprzedaje. Seks jest wszędzie. Rozwiąż test. Do której bohaterki gier jesteś podobna? Kolejna dyskusja na temat zaimków osobowych i czy określenie “graczka” dotyczy także chłopaków. Znowu ktoś wrzucił zdjęcie przypadkowego chłopaka w autobusie, który miał fajny tyłek. Znowu ktoś próbuje tłumaczyć ci coś, na czym się znasz, bo przecież ten temat to babska domena. Znowu twoja opinia nie ma znaczenia. Twoje odczucia nie mają znaczenia. Znowu ktoś usadza cię na twoim miejscu.

Na mężczyzn, którzy w takich chwilach zachowują się nie dość sympatycznie, nie dość łagodnie, nie dość uprzejmie — także są określenia. Histeryk.

Kiedy raz słyszysz, że faceci mają skrzydełka u pięt, wzruszasz ramionami. Kiedy dziesięć razy, wykręcasz szyję i sprawdzasz. Po setnym razie rozważasz emigrację na Madagaskar, bo wiesz już, że usłyszysz to jeszcze tysiąc razy. Twój syn to usłyszy tysiąc razy. Będzie znać swoje miejsce.

Mówiono ci, że masz być łagodny i uprzejmy, ale zapomnieli dodać, że warto zaopatrzyć się też w skórę nosorożca.

Nie czytaj takich okropności

Nie wyjeżdżasz na Madagaskar. Życie się toczy. Ustaliliśmy już, że jesteś facetem bystrym, świadomym, fachowym. Dbasz o siebie i swoje samopoczucie. Może masz ukochaną osobę, która znajduje cię atrakcyjną i vice versa. Jest parę osób, z którymi się lubisz, kilka, z którymi można niezobowiązująco poflirtować dla sportu. Nauczyłeś się już, jak dać komuś po łapach w razie czego. Jak grzecznie odmówić natrętnym zalotom, jak podziękować, kiedy ktoś cię zaczepia, bo masz piękne oczy. Jakimi środkami możesz skutecznie piąć się po drabinie zawodowej, edukacyjnej, osobistej, bez wchodzenia w jakieś niedobre układy.

Generalnie wiesz, jakim jesteś człowiekiem. Tak się złożyło, że należysz do słabej płci pięknej. Wspierasz innych ludzi, może wrzucasz piątaka na organizacje zajmujące się prawami mężczyzn, nosisz opaskę wspieracza badań nad rakiem prostaty, podpisujesz petycje. Ludzie powinni być równe wobec prawa, obyczaj powinien wspierać wszystkie osoby w samorozwoju, społeczeństwo powinno być przyjazne, miasta bezpieczne, dzieci zdrowe, a firmy w miarę uczciwe. Każdy powinien żyć po swojemu i nie krzywdzić innych.

Wiadomo, jak powinno być.

Media wciąż donoszą o gwałtach i morderstwach na osobach twojej płci. Przerażające, że dużo tego dzieje się w domach. Mężczyźni są ofiarami przemocy domowej dużo, dużo częściej. Opisy są brutalne, kary często zbyt niskie, prewencja prawie żadna — wszyscy się co do tego zgadzają. Syf. Powiedzonko “jak się faceta nie bije, to mu wątroba gnije” generalnie budzi oburzenie, ale niektóre używają go w żartach. Już nie śmieszy.

Nie czytasz już tych newsów, bo ciśnienie ci skacze, ale umówmy się, że wiesz, co się dzieje. Zresztą są kraje, w których jest gorzej niż u nas. Makabryczne zdjęcia zmasakrowanych męskich twarzy. Rytualne kastracje. Ojcowie, którzy uciekają z dziećmi przed przemocą i nie dostają pomocy. Kamieniowanie chłopców.

Zachowaj ostrożność

U nas jest lepiej, ale uważać trzeba. Wiesz, co trzeba robić. Rodzice mówiły, w szkole się rozmawiało. Starasz się nie chodzić sam w nocy po mieście, bo ktoś może cię napaść. Ponieważ jesteś chłopakiem, słabszym (i ładniejszym) niż dziewczyny, może nie skończyć się tylko na tym, że ktoś cię okradnie i pobije. Każde echo cudzego kroku i każda ciemniejsza brama może skończyć się gwałtem. Starasz się nie bać — nie można przecież bez przerwy się bać! — ale uważasz.

W knajpie do kibla chodzisz w parach lub w grupie, bo jak pójdziesz sam, to ktoś pijany cię może zaczepić. Nie ubierasz się wyzywająco, bo ktoś uznać twój strój za zaproszenie. Znów pytanie, co to znaczy “wyzywająco”. Na pewno inaczej, niż jesteś ubrany w tej chwili. Za dużo widać. Albo za mało — wiesz, ta prowokująca tajemnica, wystarczy tylko zadrzeć tiszert, żeby zobaczyć, co masz pod spodem. Zresztą o czym my rozmawiamy, byłeś już macany także przez ubranie, czasem niby przypadkiem. Twoi kumple też. Kiedy komuś znajomemu znów to się przydarzy, rozmawiacie przy piwie o tym, jakie to obrzydliwe.

Kiedy jedziesz spotkać kogoś nowego, umawiasz się z kumplem, że dasz znać o umówionej godzinie, czy wszystko w porządku. Chodzisz na randki w ciemno? Kumpel niewinnie sączy piwo przy stoliku obok. Odwiedzasz potencjalną partnerkę u niej w domu? Podświadomie pilnujesz, żeby mieć łatwy dostęp do drzwi. Bez przesady, nie każda obca osoba to od razu napastnik, ale w razie czego.

Jesteś przedstawicielem słabej płci pięknej. Jeśli nie będziesz uważać, to w razie nieszczęścia będzie trochę twoja wina. Zachowałeś się nieostrożnie, a przecież wiedziałeś — bo wszyscy ci mówili — że trzeba się z tym liczyć. Taki mamy klimat.

Zajęcia z samoobrony to nie jest głupi pomysł. Niektóre osoby po prostu nie panują nad sobą i mogą widzieć Ciebie jako narzędzie do zaspokojenia swoich potrzeb. Lepiej wiedzieć, jak w razie czego się bronić.

Nie powinno tak być. Ale jesteś fizycznie słabszy. To nie fair. Ale musisz uważać.

Koniec?

Droga wycieczko, proponuję rozbić tutaj obóz i rozpalić ognisko. Zdejmujemy plecaki.

To była uderzeniowa dawka bagażu kulturowego, o którym rzadko się rozmawia, tak bardzo jest wżarty i przyzwyczajony. Wyciągnięcie go na wierzch i podrapanie paznokciem może pomóc zrozumieć niektóre sytuacje lub perspektywę osób płci przeciwnej.

Dzisiejsza lektura nie była łatwa. Cieszę się, że dotrwałeś do końca. Na wszelki wypadek dodam, że choć nie poszliśmy we wszystkie trudne zaułki, to nie poszliśmy też w niektóre fajne. Bycie kobietą jest różne — czasem tragiczne, czasem zajebiste.

Z jednym zastrzeżeniem: piekło każdego człowieka to inni ludzie.

Nie wszyscy faceci są “tacy”. Nie wszystkie kobiety są “takie”. Jednak wszyscy jesteśmy jakoś uwikłani w jakieś stereotypy i możemy wybrać, w jaką grę chcemy grać. Ze sobą i z innymi.

Być może zmagasz się z analogicznymi bagażami. Może też czasem masz po dziurki w dupie niektórych konwenansów, ról do odegrania, głupich zwyczajów i utartych mechanizmów. Może sam jesteś zmęczony udowadnianiem, że nie jesteś wielbłądem. Może widzisz, na ile różnych sposobów ludzie wychodzą z kolein i też uważasz, że możemy wszyscy/wszystkie nawzajem sobie pomóc.

Mam nadzieję, że masz wiele nowych wątpliwości — wątpliwości są rewelacyjne! — a także że dostałeś narzędzia do ich wstępnego obsłużenia.

Na pewno nie dowiedziałeś się, ile różnych kosmetyków ma pomóc w “tuszowaniu niedoskonałości urody”. Niech tak zostanie. Życie jest za krótkie, żeby sobie dopierdalać.

Nie mam pomysłu na zakończenie tego tekstu, bo on nie ma końca. Niech więc będzie początkiem.

***

Można wrzucić mi piątaka na Patronite, którego z wdzięcznością przeznaczę m.in. na paliwo niezbędne do pisania, czyli herbatę z cukrem.

52 thoughts on “Nieoczekiwana zmiana miejsc”

  1. Szukanie problemów na siłę… Od facetów (tych z życia, a nie opowiesci) też się wymaga różnych rzeczy, często kretynskich (badz silny, przystojny, z szesciopakiem i majtkami calvina kleina, przezorny, nieomylny, stoj prosto i dobrze zarabiaj – a i obowiazkowo badz bogiem seksu i pamietaj, ze faceta nie mozna zgwalcic; a ochota na seks jest obowiazkowa zawsze i wszedzie inaczej nie jestes facet). Ale jesli sie na to godzisz i usilujesz spelniac wymogi tej kultury to jest twoja wina, a nie wielkiej zlej kultury. Kultura nie ma ani woli, ani osobowosci, ani mozliwosci podejmowania decyzji – ty tak. Jesli wolisz byc oportunista i grzac sie w wyscigu szczurow, zeby w wieku 50 lat byc mentalnym i fizycznym wrakiem, to ty spieprzyles. A nie normy spoleczne.

    Ogarnijcie sie.

  2. Cóż, na szczęście 80-90 procent tego jest (było) oszczędzone mojej żonie (i córkom). Ja się bardziej boję o jej bezpieczeństwo niż ona sama. Jednak to osoba wyjątkowa. Nie maluje się, nie goli regularnie włosów na nogach. No czasem jednak goli.
    Zdaję sobie jednak sprawę, że to co tu opisane to sama prawda. Zaczyna się już od przedszkola. Dziewczynkom daje się lalki chłopcom klocki. Jak one mają potem konkurować w zawodach technicznych?
    Moje córki miały zawsze wybór. Jedna z nich zapowiada się na profesorkę fizyki. Druga być może będzie artystką.

  3. Samo dobro, dużo dobra. Szkoda, że od tak wielu ponoć inteligentnych mężczyzn i tak się to odbija.

  4. Ach, ta opresyjna kultura, którą to młodzi mężczyźni od pierwszych lat swojego życia tak ochoczo konstruują. Od x lat jest mi uświadamiane, że współ-buduję jakiś patriarchat, jako facet któremu w dzieciństwie nie bardzo szło w piłkę i często uciekał z płaczem z boiska, który ładnie śpiewał, więc był bardziej jak dziewczynka, niż chłopczyk dla wielu innych chłopców, który był zbyt wrażliwy, żeby tłuc po ryjach kolegów, choć starał się z całej siły wpasować w bojowy wizerunek podwórkowego łobuza. Który wstydził się na myśl, że inny kolega na przerwie zadarł koleżance sukienkę i który dogadywał się lepiej z dziewczynami na końcu podstawówki, niż z dowolnym chłopakiem.

    W domu, gdzie jak matka wpadła w furię, to ojciec cichutko wychodził na spacer, bo nie miał siły i odwagi podjąć z nią walki na donośność głosu i skalę emocji. I takich ja chłopaków, było wielu, po prostu o nas nie pisało się artykułów i nie robiło analiz socjologicznych. Nie jesteśmy wdzięcznymi bohaterami na kliszowe historie o płciowej opresji.

    Patriarchat to nie jest monoblok, który buduje sojusz facetów przeciwko kobietom, będący zarazem czystym i jedynym beneficjentem tego systemu, obudźcie się drogie Panie i Panny. To, co nazywacie patriarchatem, jest coraz dziwniejszą spuścizną kulturową pokoleń, w której obie płcie cierpią w mniejszym lub większym stopniu, tylko faceci mają od wielu lat o wiele gorszy PR (albo nie mają go wcale raczej) i nie potrafią tak doskonale i wyczerpująco o sobie i swoich doświadczeniach opowiadać. Jest wiele kobiet, które o wiele lepiej radzą sobie w tym “patriarchacie”, niż facetów, a ponoć jest to system “napisany” dla tych drugich. Skoro powinno mi być tak dobrze, to czemu zawsze było mi tak źle?

    Zaznaczę jeszcze na koniec, gdyby ktoś chciał mnie ustawiać w pozycji, w której nie jestem – jestem heteroseksualistą, żyję od 5 lat w bardzo udanym związku z kobietą, która na myśl, że mogę ćwiczyć siłowo i rzeźbić sobie ciało na początku bała się, że zamienię się w karka. Potem, gdy zobaczyła, że naturalnie podwyższony testosteron i szersze ramiona nie zmieniły mnie w opresyjnego zaganiacza do garów, to nawet zaczęła mnie po tych mięśniach macać.

    Pozdrawiam

  5. Ghoster, sam się obudź. W tym tekście nikt nie oskarża ani ciebie ani w ogólności facetów o samodzielne budowanie patriarchatu. Ten tekst jest opisowy, opisuje sytuacje w jakiej kobiety się znajdują. Przyczyny są różne, czasami jest wiele przyczyn, czasami są one niezależne od siebie. Konkluzja jest taka, że sytuacja kobiet jest niesprawiedliwa, a pytanie: jak z tym walczyć?

    Też jestem facetem i też nie odpowiadam stereotypowi “macho”, przez co trochę dostaję w dupę od społeczeństwa, ale nie tak mocno i nie na tylu frontach co kobiety. Zresztą co ma na celu przynoszenie pod ten post swojej niekompatybilności ze społecznymi oczekiwaniami? Chcesz zmienić temat rozmowy, z opresji kobiet na “wszyscy mamy jednakowo pod górkę”? Ale nie mamy jednakowo, nawet jeśli każdy z nas z osobna ma jakoś pod górkę, to średnio i sumarycznie kobiety mają bardziej. Nawet jeśli czasami jakaś konkretna kobieta na mniej niż jakiś konkretny facet.

    Nie wiem dlaczego ten tekst budzi w tobie potrzebę bronienia się. Czy nie zdrowiej byłoby pomyśleć jak poprawić sytuację tych, które mają obecnie pod górkę?
    Na początek dobrze będzie po prostu zauważyć i zaakceptować, że ta niesprawiedliwość istnieje i postarać się nie przyczyniać się do niej.

    PS. W samym tekście, oprócz tego że potrzebny i może komuś otworzy oczy, zauważyłem jedną rzecz: autorka pisze, żebym wyobraził sobie jak strasznie byłoby chodzić po nocy po mieście, gdyby moja rola płciowa była inna. Zapewniam, że muszę sobie tego wyobrażać, jako chudziutki i niziutki facecik jestem dobrym celem dla każdego większego dresiarza. Jasne, że nie jestem narażony na gwałt (a przynajmniej tak mi się wydaje), ale za to jest cała kategoria zagrożeń typu “tłusty świniak szuka komu by tu dać rekreacyjny wpierdol”, z którymi dziewczyny na szczęście nie muszą dilować (chociaż, może się mylę, poprawcie mnie).
    Ps2. No i znowu o sprawach kobiet dyskutuje dwóch kolesi.

  6. ej jacy goście? Chyba chodzi o test Bechdel-Wallace czyli test autorstwa Liz Wallace oraz Alison Bechdel. Autorka wpisu sama padła ofiarą patriarchalnej pułapki. Uprasza się o poprawę.

  7. @Kenshin

    >Nie wiem dlaczego ten tekst budzi w tobie potrzebę bronienia się. Czy nie zdrowiej byłoby pomyśleć jak poprawić sytuację tych, które mają obecnie pod górkę?
    Na początek dobrze będzie po prostu zauważyć i zaakceptować, że ta niesprawiedliwość istnieje i postarać się nie przyczyniać się do niej.

    Dlatego:

    >w której obie płcie cierpią w mniejszym lub większym stopniu, tylko faceci mają od wielu lat o wiele gorszy PR (albo nie mają go wcale raczej) i nie potrafią tak doskonale i wyczerpująco o sobie i swoich doświadczeniach opowiadać.

    W skrocie, tekst sam w sobie nie jest taki znowu oskarzajacy i generalizujacy jak to czesto bywa, ale w kontekscie tego jak sie pisze/mowi o plci, trudno juz nie reagowac defensywnie.

  8. @Kenshin mam już na warsztacie osobną notkę, do której od lat trzymam dwie rewelacyjne ilustracje tematu strachu przed przemocą, a w szczególności gwałtem, jedna z panią, druga z panem. nie chcę spojlować, ale nie mogę się doczekać, aż będzie gotowa (:

    spróbuję w niej wykorzystać przystawalność trójkątów (i będzie nie tylko o przemocy, na szczęście). mianowicie miewamy różne przeżycia tych samych sytuacji, ale też w tych różnych sytuacjach miewamy podobne odczucia. miejscami będzie trzeba to przeskalować, ale może być łatwiejsze niż wyobrażanie sobie świata do góry nogami.

    to, co napisałeś o odczuciach niedużego faceta w kontekście obawy przed zagrożeniem fizycznym, to jest jedna z takich spraw.

  9. @Ghoster
    spokojnie. współbudujesz patriarchat, jeśli np. wpychasz kobiety “na swoje miejsce”, jeśli nagradzasz mężczyzn za koszmarne zachowania, jeśli robisz konkretne rzeczy i rozsiewasz konkretne nastroje. jeśli starasz się nie brać w tym udziału oraz masz przemyślenia tego rodzaju, co opisane w komentarzu, to sądzę, że jednak jesteśmy po tej samej stronie barykady i gdzie jak gdzie, ale tutaj zupełnie nie musisz ustawiać defensywy. (tak wygląda to, co napisałeś, jednak podejrzewam — popraw mnie, jeśli się mylę — że pod tą obronną otoczką kryje się po prostu chęć maszerowania przez cały ten syf mniej samotnie).

    wiem, że to jest temat trudny, bo przechodzi się z nim jakąś podróż m.in. emocjonalną i racjonalną, zmienia się zdanie w czasie, spotyka się różnych ludzi i zwraca uwagę na coraz to bardziej różne rzeczy. ta cebula ma warstwy i nie ma sensu ustawiać sobie w nim dodatkowych chochołów.

    ta notka zupełnie nie zasadza się na tym, że wszyscy faceci są jedynymi beneficjentami systemu, a kobiety jedynymi ofiarami (jest wręcz przeciwnie i dyskretnie zaznaczyłam to na samym początku). to jest notka dla mężczyzn, którzy potrzebują-chcą więcej backgroundu potrzebnego na przykład do zrozumienia, dlaczego nie należy podchodzić do obcej dziewczyny na ulicy, żeby jej powiedzieć, że jej widok zrobił mu dzień. to nie jest notka o tym, że faceci są źli (dla kobiet, dla siebie, dla wszystkich) — bo tak nie uważam. system wspierający niektóre schematy jest do dupy, wszyscy coś tracą, nieliczni być może coś zyskują, a ludzie są …różni. zmiany są potrzebne w systemie, schematach, relacjach i w nas samych, niektóre zachodzą naturalnie, nad innymi trzeba pracować.

    o sytuacji takich chłopaków jak Ty są badania, artykuły i analizy, bo takich historii są, niestety, tysiące. są też dobrze opracowane procesy terapeutyczne, które mogę polecić. to *jest* trudne i świat, w którym buduje się obciach przed szukaniem pomocy, trzeba zmieniać.

  10. @ninawum
    im więcej się o tym mówi, tym większa szansa, że coś trafi. nie ma, niestety, panaceum, też żałuję.

    @tesska @shigella
    ojtam ojtam, jeden przyszedł, bo jeszcze nie wie, że jedziemy na tym samym wózku ani nie widzi, że napisał o takim samym spełnianiu wymogów, tylko pod niewłaściwą notką. zresztą wygląda na to, że jest już na jakimś etapie procesu, może niedługo przeskoczy mu trybik i dołączy.

    czy któraś rysuje już schemat do bingo, czy mamy gotowca?

  11. Ponieważ lista opresji to never ending story, pozwolę sobie dopisać:

    – wszyscy wiedzą, że męskie sprawy są głupiutkie i że facet facetowi wilkiem – dlatego dookoła pełno jest nastolatków podkreślających z dumą, że zawsze byli dziewczyńcami, że od dzieciństwa woleli samochodziki od lalek i w ogóle “faceci są tacy fałszywi, obgadują się za plecami i dlatego ja wolę trzymać z babkami”

    – w kreskówkach i filmach dla dzieciaków na 90% w opozycji do fajnego, damskiego bohatera, mającego kobiece hobby, znajdzie się pustogłowy, stereotypowo męski Ken ubrany na niebiesko

    – jeśli nie masz ochoty na seks, jesteś cnotkiem-niewydymkiem, ale jeśli spałeś z więcej niż jedną osobą – jesteś puszczalski. I w ogóle pamiętaj, że nikt nie lubi używanych samochodów, nadgryzionych jabłek czy czegoś w ten deseń, w związku z czym powinieneś zachować cnotę dla Tej Jedynej.

    – oczywiście Ta Jedyna ma pełne prawo do kilku partnerów przed tobą i nie jest przez to bardziej zużyta. Przecież taka prawdziwa kocica powinna korzystać ze swojego powodzenia i rozładowywać napięcie, nie?

  12. Miałam kiedyś śliczne bingo i zgubiłam :( Znaczy się, zepsułam komputer, na którym leżakowało. Ale przyszłam teraz z komciem w innym celu – przypomniałam sobie genialny filmik i najpierw uznałam, że wszyscy na pewno go widzieli, a potem pomyślałam, że może jednak nie wszyscy, a jest na tyle na temat, że pozwolę sobie zalinkować: A French film showing men what being a woman feels like kinda nails it.

    Oczywiście jeśli gospodyni się ze mną nie zgadza i z dowolnego powodu nie chce linka, to może śmiało ciąć tego posta, nie będę się obrażać czy wrzucać do oporu ;)

  13. @Haszyszymora
    1. Strawman. Zarówno kobiety jak i mężczyzni mają tendencje do obgadywania swoich partnerów, znajomych i kolegów/koleżanki. Wy przy winie, my przy piwie. Wy jestescie głupiutkie, my niedojrzali. Wy robicie afery o nic, my mamy wszystko w dupie. Itd itp. Jaki to jest dowód na patriarchat, a tym bardziej opresję, to tego niestety nie wiem.

    2. Strawman, tak od połowy lat 90 najmarniej. Wyjątkiem mogą być bajki targetowane do konserwatywnej części widowni, ale nie wiem czego się spodziewasz prawde mowiac. Z reszta co znaczy targetowanie widowni pieknie widac w branzy gier – kiedy tylko sie okazalo, ze do srodowiska przenika coraz wiecej odbiorcow-kobiet, coraz wiecej produktow-gier celuje w nie budową swoich protagonistów. No, chyba ze popyt i podaż to też patriarchat…

    3. Strawman. Jak jak wolno-swobodne życie jest krytykowane u kobiet, tak u mężczyzn. Puszczalskie są odpowiednikiem ogierów. One są zazwyczaj tępe i puste, oni też. Przeciętny członek społeczeństwa nie chce miec ani ogiera, ani puszczalskiej za partnera bo w związkach oczekuje się wierności niezależnie od płci. Lub nie, jesli dane srodowisko jest liberalne w kwestii seksu, i płec znowu nie ma tu znaczenia.

    4. I znowu strawman. Tolerancja dla uprzedniego życia seksualnego jest bezposrednim wynikiem wartosci wyznawanych przez potencjalnego partnera, a nie opresji z patriarchatu. Facet z przeszloscia podlega tak samo krytyce, jesli potencjalna partnerka nie akceptuje przebojowego zycia w mlodszych latach.

    @ cala reszta
    Bingo, nie bingo, mozecie sie zaslaniac slowami-wytrychami ile chcecie. Rzeczywistosc jest taka, ze szukacie problemów na siłę, uparcie ignorując ten sam przejaw rzekomej “opresji” wobec płci przeciwnej. Tudzież tej podłej opresji szukając w naturalnych mechanizmach (vide punkt o targetowaniu odbiorców tam powyżej; aż się boję wspomnieć o znaczeniu atrakcyjności fizycznej i dlaczego nasza biologia pcha nas do seksu z atrakcyjniejszymi, a nie zapuszczonymi, partnerami…). Bo to nie z płcią i jej nieakceptacją najwyraźniej macie problemy, tylko z przełamaniem swojego oportunizmu – chciałybyście być wolne od niepasujących oczekiwań otoczenia, tylko żeby ktoś nie kopał was za to w dupsko a głaskał po głowie. Sorry, nie da się tak.

    I nawet w tym niezrozumieniu nie ma żadnego szowinizmu, skoro co po niektórzy mężczyzni też wielce się dziwią i wymyślają red pillsy, które w jakiś sposób mają zamaskować ich nieogarnięcie.

  14. Podejrzewam, że dla wielu taki tekst może być ciekawy poznawczo. Mi się go czytało trudno. Moi rodzice traktowali mnie i moją siostrę równo i przytłaczającą większość tutejszych uwag kierowali pod adresem nas obojga (w efekcie oboje jesteśmy cholerykami). Gdy patrzę na swoją żonę i jej rodzinę, to też nikt jej nie kazał być spokojniejszą. Jej mama jest zaprzeczeniem spokoju i otwartym człowiekiem,która nie narzucała dziecku jakie ma być.

    Jeśli chodzi o ubiór i normy zachowania to znów, w mojej rodzinie traktowano nas równo. Gdy jakiś czas temu odkryłem, że powszechna praktyka jest inna trochę zdębiałem. Nie uważam przy tym, żeby wzorce wpojone mi przez rodziców były błędne, tylko dlatego że zwracam uwagę na swój wygląd. Niejednokrotnie spotkałem się z milszym przyjęciem, np. w urzędzie tylko dlatego że byłem lepiej ubrany i uśmiechnięty. Takie drobiazgi działają, zapewne także z powodów o których piszesz. Nieco inną sprawą jest natomiast ocenianie innych, bo są gorzej ubrani. To jest elementarny brak empatii (bo nieuznawanie czyjego prawa do tego, że nosi się mniej zobowiązująco to nie tylko nietolerancja, ale także brak empatii).

    Wydaje mi się, że w tym tekście zabrakło jednej rzeczy, ale rozumiem, że chodziło przede wszystkim o uświadomienie mężczyznom jak ciasny jest gorset społecznych oczekiwań wobec kobiet. Chodzi mi mianowicie o to, że wiele z rzeczy tu poruszonych zaczyna dotyczyć także mężczyzn. Musi mieć kaloryfer, musi ćwiczyć, musi być twardy bo inaczej to “baba” lub histeryk. Skala tego jest mniejsza, bo mężczyźni są społecznie przygotowywani do ignorowania części problemów, ale zjawisko narasta. Oczywiście nie da się tego porównać do gwałtów czy innych form przemocy, także psychicznej. Niemniej liczba samobójstw wśród mężczyzn, którzy nie dali rady psychicznie rośnie. Poza tym jest masa stereotypów, wobec mężczyzn, które kobiety same kultywują. Pomijam tutaj tal oczywisty dla części pań, że mężczyzna musi zarobić na rodzinę i presję społeczną z tym związaną lub podśmiechiwanie z faceta, który nie spłodził syna tylko ma już kolejną córkę. Albo to, że traktuje się mężczyznę na zakupach jak konia pociągowego, bo przecież nic ciekawego nie ma do powiedzenia. Jak widuję takie kobiety na zakupach, to aż mnie skręca. I siedzi ten chłop zrezygnowany. Nie lubi zakupów bo musi wydać kasę na którą zapracował, a jego zdanie się nie liczy. Może dlatego woli iść się zachwycać wiertarką, bo swoim stereotypowym myśleniu jego żona nie zniży się do tego, aby ją to interesowało i przecież facet ma być złotą rączką.

    Także, tekst ciekawy, choć przydałoby się przedstawienie czegoś takiego także dla kobiet. Stereotypy dotyczą nas obojga. W wielu aspektach kobiety dotykają bardziej, ale to nie powód by mówić jedynie o nich.

    I na koniec ostatnia rzecz. Trzeba się zastanowić się nad tym ile same kobiety chcą zmienić. Czym innym są obostrzenia prawne. W świetle prawa każdy powinien być identyczny. Chociaż i tu są wyjątki, jak odgórne założenie, że po rozwodzie rodziców dziecku zawsze jest lepiej z matką. Zwróćmy uwagę, że kobiety bardzo często lubią podkreślać swoją odrębność od mężczyzn (w drugą stronę też to działa), różność swojej płci, także tę społeczno-kulturową. Wielu mężczyznom to nie przeszkadza i vice versa. Nie chodzi zatem o to, żeby wszystko zmienić, ale co chcemy zmienić. Co nam się podoba, a co nie?

  15. Świetny tekst, zamierzam nim dręczyć masę osób. Ogromnie podobają mi się smaczki typu “test Bechdela-Wallace’a”, “faceci bardzo rzadko są głównymi bohaterkami”, “rodzice mówiły”, czy “ludzie powinni być równe”. Co do dwóch ostatnich, to w zasadzie zastanawiam się nad tym, czy nie zacząć by używać takiej formy gramatycznej – bo i czemu nie?

    A, no i haszyszymorowe “dziewczyńcy”. Cudo.

    Odpowiedzi paru panów – przewidywalne, niestety. Nigdy nie zrozumiem, czemu tylu mężczyzn czuje się tak strasznie atakowanych i urażonych opisem sytuacji płci żeńskiej. O ile w ogóle w to wierzą, oczywiście (e.g. “przesadzacie”, “strawman”, “w mojej rodzinie tego nie ma – na pewno?
    – więc ciężko mi w to uwierzyć”, “kiedyś może tak było, ale już tak nie jest”).

  16. @Silvery
    To nie poczucie bycia atakowanym, a wykazywanie błędów i dziur w rozumowaniu przez jego falsyfikację. Wykazywanie jego jednostronności i nieuczciwości. Tylko tyle i aż tyle.

  17. @Maks

    Zaczynam dochodzić do wniosku, że albo nie zrozumiałeś tekstu, albo przeczytałeś wersję z alternatywnej rzeczywistości.

    Co do “falsyfikacji” i “nieuczciwości”, proponuję przemyśleć wmawianie autorce, że twierdzi, iż facetom żyje się świetnie i że konstrukt społeczny zwany patriarchatem w żaden sposób ich nie krzywdzi, jak również udowadnianie kobietom, że lepiej wiesz, jak wygląda ich życie.

    “Jednostronność”? Eee… Ale wiesz, że założenie było takie, żeby przystępnie zilustrować mężczyznom to, jak wygląda funkcjonowanie kobiet w społeczeństwie? Nie “funkcjonowanie kobiet i mężczyzn”. Nie. “Funkcjonowanie kobiet”. Autorka nie ma obowiązku skupiać się na sytuacji mężczyzn, gdy pisze tekst o sytuacji kobiet.

    A co do niektórych Twoich podpunktów – to, że zamykasz oczy i uszy na pewne zjawiska, nie oznacza, że nie istnieją.

    Sorry, nie ma czego wykazywać, gdy zarzuty są wyssane z palca.

  18. O, tak jak się spodziewałem, zostałem w pewnym poklepany po pleckach i potraktowany lekko protekcjonalnie, nawet pojawiły się wątki analizy moich motywacji ukrytych za wypowiedzią. Jedna rozmówczyni, @evilkya (której riposta była w zasadzie bardzo spoko, do pewnego momentu), poleciła mi proces terapeutyczny, na którym (może nie tym samym, który akurat miała na myśli rozmówczyni, ALE JEDNAK PROCES) spędziłem lekko 4 lata (Z KOBIETĄ TERAPEUTKĄ) i wydałem kupę ojcowskich pieniędzy. Inna chciałaby robić o mnie pastę, bo przecież jestem taki przekomiczny w tym, co napisałem. No już poczułem się jak u siebie – zdobyłyście sobie wiernego sojusznika, keep it up!

    Ale nie no, na pewno za jakiś czas coś tam zrozumiem (klep, klep) i dołączę do słusznego nurtu (klep, klep) walki o dobrą sprawę. Ale dopiero jak przeskoczą mi odpowiednie trybiki.

    Kiedy zarzucicie jakiemuś facetowi protekcjonalizm w dyskusji, przypomnijcie sobie ten oto wątek i co tutaj się stało. Pyszne.

    “to jest notka dla mężczyzn, którzy potrzebują-chcą więcej backgroundu potrzebnego na przykład do zrozumienia, dlaczego nie należy podchodzić do obcej dziewczyny na ulicy, żeby jej powiedzieć, że jej widok zrobił mu dzień.”

    Mhm. Ale jesteś w stanie ręczyć za wszystkie kobiety, że one naprawdę uważają takie zachowanie za złe, naganne i krzywdzące, czy po prostu “nie należy, bo mnie by się to nie spodobało”? Czy może każda kobieta, której by się to spodobało i takie wyznanie o zrobieniu temu obcemu dnia zrobiłoby jej dzień, ma zinternalizowany i nieuświadomiony implant patriarchatu?

  19. “Puszczalskie są odpowiednikiem ogierów. One są zazwyczaj tępe i puste, oni też. Przeciętny członek społeczeństwa nie chce miec ani ogiera, ani puszczalskiej za partnera bo w związkach oczekuje się wierności niezależnie od płci. Lub nie, jesli dane srodowisko jest liberalne w kwestii seksu, i płec znowu nie ma tu znaczenia” – nieuczciwie zawężasz. Nie było mowy o związkach, tylko o o postrzeganiu. I nie, społeczeństwo nie przywiązuje takiego samego znaczenia do “ogiera”, co do “puszczalskiej”.

    “Chociaż i tu są wyjątki, jak odgórne założenie, że po rozwodzie rodziców dziecku zawsze jest lepiej z matką” – to nie jest założenie zapisane w prawie. To co najwyżej kolejny stereotyp społeczny, który swoją drogą kruszeje.

  20. Pyszny artykuł!

    Zrobiłaś kawał dobrej roboty, a na pewno nie było łatwo wkładać palce w to systemowe bagno, także szacunek. Powoli, powolutku zaczną się przebijać te prawdy o problemach do świadomości społecznej (w Polsce to pewnie zajmie tak mniej więcej 200 lat, ale nie szkodzi).

    Zresztą, gdybym przeczytał ten artykuł dwa lata temu, to plułbym jadem, srogo ironizował i podawał super statystyki żeby wykazać jak bardzo się mylisz. Na szczęście mam to już za sobą.

    Bardzo pomogła w tym terapia, czytanie badań i Youtube, bo chociaż wiele miejsc tam to totalna kloaka, to jakiś czas temu wylała się nowa fala ludzi ogarniętych (np. Shaun and Jen, ContraPoints [on jest ogólnie mega jeśli chodzi o poziom merytoryczny i jakość spektaklu] czy hbomberguy)

    Także love i czekam na więcej.

  21. Przede wszystkim: dzień doby, bo ja tu chyba pierwszy raz.

    Gratulacje za notkę. Oczywiście rozumiem, że nie jest to obiektywny opis bolączek obu płci. To jedynie subiektywny opis presji społecznej, odczuwanej przez (znaczną część) jednej płci, powstały na użytek przedstawicieli płci drugiej – czyli wspomagacz empatii. Z tego powodu:

    @Maks.
    – Nie masz czego “falsyfikować”, bo falsyfikować można tezy. I oczywiście, że ta notka jest jednostronna, z definicji, nie musisz tego, khm, “wykazywać”.

    – “Rzeczywistosc jest taka, ze szukacie problemów na siłę, uparcie ignorując ten sam przejaw rzekomej “opresji” wobec płci przeciwnej.”

    Co ma piernik do wiatraka? Tzn: gdyby nawet te problemy były płciowo symetryczne (ale sorry, nie są), to czy z tego wynikałoby, że zostały “wyszukane na siłę”? Symetria (rzekoma) kasuje problemy? Gdyby, dajmy na to, mężczyźni i kobiety byli statystycznie równie silni fizycznie, i tyle samo byłoby przemocy wobec kobiet, co wobec mężczyzn, to nie ma tematu?

    @Ghoster
    No i chyba słusznie zostałeś poklepany po pleckach, gdyż nijak pojąć nie mogę, czemu zrozumiałeś tekst jako atak, a teraz z kolei się zaperzyłeś. Sam mógłbym się podpisać pod większością twojego opisu dzieciństwa, wrażliwości, niepasowania do maczystowskich wzorców itd., ale nie przyszłoby mi do głowy odczytać tekstu jako niesłusznego oskarżenia wszystkich facetów. Przeciwnie – wiem jak to jest żyć pod presją niedopasowanego, ograniczającego schematu, i tym bardziej rozumiem intencje i popieram apel autorki. Która zresztą sama sugeruje, że skopanie tyłka schematom może być korzystne dla obu stron. Win-win.

    @kya
    Ale też (tak, wiem że to temat na inną notkę) z żalem obserwuję, jak same panie pracowicie wpychają się i utwierdzają w tych schematach.
    Weźmy na przykład kwestię “ładnego wyglądu”. Ileż razy mówiłem Towarzyszce Życia (TŻ), żeby dała sobie spokój z wciskaniem się w niewygodny strój, niezdrowe buty na obcasie, odpuściła z długotrwałymi, nieraz bolesnymi, a zawsze kosztownymi zabiegami pielęgnacyjnymi, że podoba mi się taka jaka jest, a najbardziej bez makijażu… Niestety takie uwagi spotykają się z niechętnymi, a nawet wrogimi reakcjami, idącymi po dość przewidywalnej linii:
    – masz gdzieś mój wygląd, bo pewnie nic cię już nie obchodzę…
    – szkoda ci pieniędzy (uraza), bo to głównie ty je zarabiasz, to jest… ekonomiczne molestowanie, wiesz jak się teraz czuję?
    – nie stroję się i nie udręczam dla ciebie czy innych ludzi, kobiety robią to DLA SIEBIE!

    Nawiasem mówiąc, ostatni argument jest powszechny, i nie wiem, czy to jest samookłamywanie się, bo tak naprawdę chodzi o dopasowywanie się do społecznych oczekiwań, czy prawda, no ale wtedy sorry, co my (faceci) możemy? Poza tym, mimo że deklaratywnie TŻ robi to wszystko dla siebie, to jednak oczekuje, że dostrzegę i docenię, że właśnie była u fryzjera albo że jest w czymś nowym. I bardzo źle znosi, gdy nic nie zauważę (a mnie naprawdę nie robi specjalnej różnicy, w co się ubiera, i jak jest ostrzyżona).

    Albo inna sprawa: “męskie” zajęcia domowe. Jeśli trzeba powiesić półki, naprawić gniazdko, podłączyć kompa, wywiercić jakąś dziurę, skleić, przykręcić itd, to w ogóle nie ma tematu, kto to ma zrobić, gdyż TŻ odruchowo przyjmuje, że to jest moje zadanie. Dlaczego? Przecież nie wszystko wymaga siły fizycznej, ani wprawy. Wywiercenie dziury w ceglanej ściance, dokręcenie obluzowanej śrubki, to robota lekka i nietrudna. Dlaczego to ja mam się tym zawsze zajmować? Mogę w tym czasie np. rozwiesić pranie (co zresztą regularnie robię)! Ale gdy delikatnie sugeruję, że taki podział to szufladkowanie, że sama też byłaby w stanie coś “technicznego” zrobić, że ja chętnie pomogę i pokażę, to również nie spotyka się z dobrym przyjęciem – jak jakiś zły żart, na granicy szykan. Nie rozumiem, serio!

  22. Czytałem kiedyś podobny wpis w wersji angielskiej i komentarze również rozegrały się bardzo podobnie, tj. pojawiła się spora ilość komentarzy części męskiej, bardzo defensywnych wobec tekstu.

    Tak samo jak w tym wpisie, w teorii ta krytyka była zupełnie bezpodstawna – przecież tekst jest po prostu napisany z perspektywy kobiet i nigdzie nie jest napisane, że mężczyźni są jedynymi beneficjentami, a kobiety jedynymi ofiarami tego “systemu”. Tak samo napisała autorka, Evilkya.

    “ta notka zupełnie nie zasadza się na tym, że wszyscy faceci są jedynymi beneficjentami systemu, a kobiety jedynymi ofiarami (jest wręcz przeciwnie i dyskretnie zaznaczyłam to na samym początku)”

    Myślę, że Evilkya zgodziłaby się, że można byłoby napisać analogiczny wpis z perspektywy mężczyzn.

    Wydaje mi się, że problem leży trochę w innym miejscu. O problemie ze strony mężczyzn i społecznym wymaganiom wobec nich mówi się znacznie, znacznie mniej.

    Czy kobiety mają gorzej, są ofiarami częściej tak jak napisał Kenshin? Pewnie tak. Czy to coś zmienia? Raczej nie.

    Bo coraz więcej mężczyzn czuje się pominiętych i takie wpisy, tak samo jak taką “linie obrony”, którą napisała autorka, interpretuje jak powiedzenie im:
    tu się mówi o problemach kobiet, jak chcecie porozmawiać o problemach mężczyzn, to zróbcie sobie własny wpis.
    A to nie zachęca ich za bardzo do słuchania o problemach kobiet.

    Czy taki jest cel kobiet? Pewnie nie. Tym niemniej, wydaje mi się, że dużo lepszy efekt będzie, jeśli zaczniemy w końcu mówić o naszych wspólnych problemach, razem.

    Bo teraz jest trochę tak, że jak kobieta napisze “boje się, że mnie jakiś pijak zaczepi wieczorem i się będzie do mnie przystawiał” to facet odpisze “boje się, że mnie jakiś pijak zaczepi wieczorem i spuści wpierdol”. A taka licytacja kto ma gorzej do niczego generalnie nie prowadzi.

  23. @Michał Opydo
    “O problemie ze strony mężczyzn i społecznym wymaganiom wobec nich mówi się znacznie, znacznie mniej.”

    Co zresztą samo w sobie jest jednym z przejawów męskich problemów, gdyż dla faceta wyznanie, że nie pasuje do tradycyjnego “wzorca męskości” jest społecznie trudne, chyba znacznie trudniejsze, niż analogiczne deklaracja w przypadku kobiety…

  24. No to napiszcie taką samą notkę, tylko z punktu widzenia mężczyzny. Serio, chętnie bym przeczytała. Anyone?

  25. @tess
    uwielbiam ten film! dziękuję za wrzucenie. aż nawet wyedytowałam Ci kod komcia, żeby się otwierało w nowym oknie. (na fejsie wrzuciła YaaL, więc wszystkie fronty obstawione).

  26. @ghoster
    o trybikach o rzeczach to nie do pani, pani kochana. nie ma sensu brać wszystkiego do siebie.

    nikt nie jest w stanie ręczyć za wszystkie kobiety (tak samo jak nikt nie jest w stanie ręczyć za wszystkich mężczyzn, za wszystkie koty, wszystkich ludzi itd.). dlatego ta notka nie przypadkiem jest ograniczona tylko do tego, co ma wysokie prawdopodobieństwo być wspólnym, masowym doświadczeniem. nie opisuje wszystkiego, co może nim być, ale bardzo, bardzo stara się trzymać tego, co jak się ma, to się ma, a jak się nie ma, to się widzi.

  27. przepraszam, nie dam rady wszystkim odpowiedzieć, ale czytam i dziękuję za wszelkie słowa, bo i z pochwał, i z krytyki, i z opinii odrębnych mam przyjemność wyciągać wnioski.

  28. @kuba_wu
    a propos robią to DLA SIEBIE — totes! miałam o tym w notce :D

    “Ludzie nie mają szesnastu szminek ani szafy pełnej gier, żeby się komukolwiek podobać. Mają, bo lubią je mieć”. chciałam to bardziej rozwinąć, ale tamta nocia też była długa jak drugie pół godziny wykładu.

  29. @Joanna

    >No to napiszcie taką samą notkę, tylko z punktu widzenia mężczyzny. Serio, chętnie bym przeczytała. Anyone?

    Po polsku nie znam. Po angielsku jest tego troche, choć może nie dokładnie w ten sposób napisane.

    A jeśli chodzi o Ghostera i autorke… coż, wszystko fajnie, tylko ten niesmak po tym puszczaniu oka do dwóch komentatorek które postanowiły sobie urządzić kpiny – powiemy Ghosterowi, że tak, rozumiemy, po to by zaraz potem pośmiać się z koleżankami jaki to on niedouczony. Dziwi tylko, że autorka nie zauważyła, że rozbiła tym samym całą pseudoempatie wcześniejszego wywodu.

    Ghoster zauważył, jak widać.

    Ale to też nic zaskakującego. Mainstreamowe feministki zawsze miały dość duży problem z krytykowaniem swoich skrajnych koleżanek w idei. Ludzkie, w sumie.

  30. @opydo i reszta o tym, że przydałaby się analogiczna notka o mężczyznach

    zgadzam się całkowicie. mogę nawet taką napisać. zebranych materiałów i osób do konsultacji mam co najmniej tyle samo, co do powyższej. (tę pisałam kilka miesięcy, więc nie wstrzymujmy oddechu).

    Wy też możecie takie pisać, panowie i panie — i zachęcam. napisać, przeczytać, opublikować albo nie, ale przynajmniej napisać. zajrzeć do tego po kilku miesiącach. zastanowić się, czy o czymś myśli się już inaczej albo czy inne rzeczy po nazwaniu nie zrobiły się wyraźniejsze. jest to *rewelacyjne* doświadczenie.

    panowie. klimat mówienia głośno o tym, z czym się pod- i świadomie zmagacie, jest na moje oko w jeszcze cieniutki, zatem prawdopodobnie za to oberwiecie. ale na każde jedno strzyknięcie jadem będzie rząd wielkości więcej ludzi, którzy przeczytają i odetchną z ulgą (a może nawet odważą się na komentarz).

    tylko trzeba dawać gigantycznymi literami, że

    1. rozmawianie o problemach związanych z jedną płcią nie oznacza negowania, minimalizowania ani pomijania problemów pozostałych (chyba że to jest powiedziane explicite i wtedy mamy zupełnie inny problem),
    2. za problemy jednych nie są odpowiedzialni drudzy — wszyscy jedziemy na tym samym wózku,
    3. światopogląd to jest proces bez końca, a odczucia każdy ma własne,
    4. trzeba rozdzielać fakty od opinii oraz obserwacje od ich interpretacji,

    …a nawet jak litery będą wielkości ciężarówki, to będą za małe. ba, sama nie mam pewności, czy zawsze mi się te punkty udają.

  31. @kagekatsu
    kpina trzecioosobowa nie była do żadnej z osób, z którymi tutaj rozmawiam. w końcu to są publiczne komcie pod publicznym wpisem (i niejedyne, bo na fejsie dzieje się szaleństwo). autorka patrzy i zauważa, ale ma też tylko 36 godzin w dobie i nie zdąży wszystkich udusić swoim serdecznym łonem.

    więc, no, szkoda czasu na przyprawianie mi gęby.

  32. Chwalę autorkę za wpis, jest gites. A podobny wpis na podstawie męskich doświadczeń, żeby w kobietach wzbudzić empatię na problemy mężczyzn, to najlepiej niech napisze mężczyzna, bo my takich doświadczeń nie mamy. Jedno jest zauważalne: zazwyczaj hejtowana przez społeczeństwo jest kobiecość, czy to u kobiet, czy u mężczyzn. Niby od kobiet oczekuje się, żeby były kobiece, ale jednocześnie się je za to wyśmiewa. Kobieta zazwyczaj nie może wygrać. Była taka tabelka gdzieś z przykładami: ubiera się skromnie – cnotka niewydymka, ubiera się nieskromnie – dziwka. Więcej tego było oczywiście, ten przykład mi się zapamiętał. Facetom zazdroszczę tego, że mogą czuć się wygodnie i zdecydowanie częściej czują się bezpiecznie. Co prawda ja olewam normy ubraniowe i chodzę w czym mi wygodnie, ale już z gołą klatą nie wyjdę jak wielu panów w lecie. Bo by się nie obyło bez komentarzy, a nawet jest to nielegalne! Bo kobiece sutki to zło, a męskie nie. Nawet w samym nieprzezroczystym staniku jakbym wyszła w 35-stopniowy upał, to by była sensacja. I oczywiście każdy gwałt i obleśny komentarz usprawiedliwiony.
    Faceci, którzy byli wyśmiewani np. za niezdarność na wf (biegasz, kopiesz jak baba), zazwyczaj im są starsi, tym mniejszy mają z tym problem. Bo w dorosłym życiu mimo wszystko jako faceci mają przywilej, np. gdy szukają pracy. Nieważne czy planują dzieci. Nierówności płacowe na korzyść mężczyzn. Już za samo męskie imię ich CV będzie chętniej rozpatrywane (słyszeliście o tym gościu z neutralnym płciowo imieniem bodajże Kim, co nie mógł znaleźć pracy dopóki na CV przed imieniem nie dopisał Mr.? Kwalifikacje miał super, problem był w seksizmie). W tych najważniejszych sprawach to jednak kobiety mają gorzej (czyli kto jest narażony na niebezpieczeństwo, traumy po gwałcie, mniejsze zarobki, szacunek w pracy). Albo czy ktoś reklamuje jakiś produkt wizerunkiem gołego wypinającego się faceta z jakimś obrzydliwym tekstem? Czy w poczekalni do lekarza znajdziesz pisemka z męskimi modelami i poradami jak się podobać kobietom? To już takie drobnostki, ale wpływają na postrzeganie swojego ciała, zaburzenia odżywiania.
    Ale wiadomo, że znam, chociaż trochę, ze słyszenia, męskie problemy, np. że ciężko im dostać dzieci po rozwodzie, choćby się bardziej nadawali na rodzica. Chociaż też myślę, że więcej facetów panikuje i ucieka na wiadomość o ciąży partnerki, niż kobiet, które dokonują aborcji czy porzucają dziecko po porodzie. A jeszcze ta plaga z niepłaceniem alimentów, to już totalna bezczelność. Może stąd stereotyp, że kobieta się bardziej nadaje do dzieci.
    A tak na koniec napiszę, bo mnie naszło, że najlepiej ze wszystkich poziomów edukacji czułam się wtedy, gdy studiowałam w grupie samiuśkich kobiet. Nic przykrego mnie wtedy nie spotkało, wszystko było miło i kulturalnie. Studiowałam 2 kierunki, jeden był na politechnice i chłopaków trochę tam było, i nie czułam się komfortowo przy nich, seksistowskie teksty, wulgaryzmy, totalna olewka nauki i oczekiwanie, że dziewczyny będą pilnie zapierniczały na 8 na wykłady i dawały im notatki i dawały ściągać na egzaminach. Na uniwersytecie była przemiła atmosfera, jak któraś nie mogła być na zajęciach, to nie miała problemów z pożyczeniem notatek, ściąganie też było, ale to było na zasadzie, że wszystkie się staramy i wszystkie sobie pomagamy, bo jednak wszystko wykuć to ciężko. Nawet w latach szkolnych dziewczyny o lepiej wspominam, o wiele mniej przykrości od nich doznałam, a już na pewno zero przemocy rodzaju fizycznego, ze strony chłopaków doświadczyłam popychania (raz mnie na ławkę popchnął aż mnie brzuch strasznie bolał), szczypanie, plucie. Dziewczyny mnie broniły, dzięki nim nie załamałam się całkowicie, nawet jak któraś czuła do mnie niechęć to nie okazywała tego tak mocno jak chłopaki. A z tego co obserwowałam, to jak jakiś chłopak w klasie cierpiał, to też raczej ze strony innych chłopaków. Nie mówię, że moje doświadczenia reprezentują większość, ale jednak na wszystkich poziomach edukacji poznałam około 300 osób, to sobie taki obraz wytworzyłam.
    Życia zawodowego jeszcze nie mogę skomentować zbytnio, bo jestem świeżą, młodą pracownicą w urzędzie, gdzie są 2 kobiety i 2 mężczyzn, wszyscy po 50tce i między nimi panuje raczej równość (szefem jest facet). Chociaż słyszałam już w moją stronę ze strony starszych panów pracujących w tym samym budynku co ja, teksty, których na pewno nie powiedzieliby młodemu mężczyźnie, i nie wypada ich powiedzieć będąc oficjalnie w pracy, zwłaszcza, że podryw ok. 60-latka do 26-latki… Takie tam głupie męskie żarciki, ale należy z tym walczyć. Czułam się bardzo niekomfortowo, ale jako feministka czułam, że muszę coś odpowiedzieć, niekoniecznie takiego co by mu się spodobało. W takiej sytuacji nawet komplementy są nie na miejscu, bo po pierwsze jestem tam, żeby zarabiać, po drugie, serio, od podstarzałego dziadka? Po trzecie nie jestem zainteresowana mężczyznami, ale to już nawet nie jest istotne.

  33. @Kasia26 z tym niebezpieczeństwem i czuciem się bezpiecznie to akurat nietrafione, bo ofiarami przemocy są w zdecydowanej większości mężczyźni (przemocy ogółem, a nie tej na tle seksualnym). Jednak nawet dres czuje często respekt przed tym, żeby nie atakować kobiety :) Co w ogóle doprowadza do kuriozalnych sytuacji, bo wracając późnym wieczorem do domu, czuje się zdecydowanie bezpieczniejszy z kobietą niż samemu, bo wiem, że z kobietą raczej nikt mnie nie zaczepi. A ponoć to mężczyźni powinni zapewniać poczucie bezpieczeństwa ;)

    Ale dobra, nie o tym. Piszesz tak:
    “W tych najważniejszych sprawach to jednak kobiety mają gorzej …”

    i potem wymieniasz szereg argumentów i przykładów, gdzie kobiety są dyskryminowane, a faceci nie. Generalnie spoko – załóżmy, że masz 100% racji i faktycznie kobiety mają problemów tego typu powiedzmy 3x więcej niż faceci.

    Ale czy to znaczy, że powinniśmy te męskie zignorować? Albo nie mówić o nich dopóki faceci nie będą mieć tych problemów więcej niż kobiety?

    Ja myślę, że fajnie jakbyśmy mogli wrzucić te problemy obu stron – zarówno facetów jak i kobiet – do jednego worka. I nazwali ten worek “problemy ludzi wynikające z seksizmu i gender” albo coś takiego. Nad copy można jeszcze popracować.

    To tak jak geje i lesbijki. Jak walczą o swoje prawa, to razem. Geje nie mówią do lesbijek, że w sumie, to my mamy gorzej, bo to nas wyzywają od pedałów i biją na osiedlu bo się ubieramy kobieco, więc powinniśmy walczyć o prawa gejów, a o lesbijkach pogadajmy gdzie indziej.

  34. @Ghoster “Ale jesteś w stanie ręczyć za wszystkie kobiety, że one naprawdę uważają takie zachowanie za złe, naganne i krzywdzące, czy po prostu “nie należy, bo mnie by się to nie spodobało”?”

    Nie sądzę, żeby o złe/naganne chodziło. Ulica to nie jest dobre miejsce. A wyludniona to już szczególnie. Jak tylko pomyślałam o takiej sytuacji, to pierwsze, co mi przyszło do głowy, to: “Strach. Czy mam drogę ucieczki. Czy w pobliżu są jacyś ludzie, o Boże, proszę, żeby byli! [A do tego wymuszony uśmiech i grzeczne “dziękuję” na wszelki wypadek]”. Owszem, nie chcę tak reagować, jeśli ktoś sprawi mi komplement, to chciałabym się cieszyć, a nie bać, ale nie potrafię. Strach jest pierwszy.

  35. @Evilkya

    Ze zacytuje:

    >”ojtam ojtam, jeden przyszedł, bo jeszcze nie wie, że jedziemy na tym samym wózku ani nie widzi, że napisał o takim samym spełnianiu wymogów, tylko pod niewłaściwą notką. zresztą wygląda na to, że jest już na jakimś etapie procesu, może niedługo przeskoczy mu trybik i dołączy.”

    To jest ten fragment ktorego dotyczy uzyte przeze mnie slowo “kpina”. Ale nie chodzi o to jak to nazwac, tylko jakie to sprawia wrazenie. Stad pewnie to “klep, klep” w reakcji Ghostera. Nie wiem jak to wyjasnic, bo jest oczywiste – “jeden przyszedl”, brzmi jak tekst typu “nie widzi, ze jem”, z pewnej starej komedii… ustawia w grupie nieuswiadomionej, takiej ktora dopiero trzeba wyedukowac. Czyli kogos kto jesli cos mowi, to nie jest to wazne, czy warte uwagi, nie istnieje mozliwosc, ze niesie jakas nowa tresc – jesli sie nie zgadza z tym co zostalo napisane wczesniej, to sie po prostu myli, i nalezy edukowac.

    A Ghoster pisal, jesli juz poruszamy sie w obszarze esencjonalizmu, o czyms, o czym ma wieksze pojecie niz autorka. (nb: osobiscie w ogole sie nie zgadzam z takim podejsciem)

    Kontrast z tym, ze wczesniej zwrocilas sie do Ghostera jednak przyjaznie jest spory. Stad mój wniosek, ze to raczej niechec do alienowania co bardziej radykalnych (IMO calkowicie seksistowskich) sojuszniczek, a nie pogarda i protekcjonalizm wprost. Raczej wierze w szczerosc tego do Ghostera niz Tesski itd.

    No dobra, w sumie po co mi analiza tekstu, czy wrecz komentarzy. Tekst interesujacy. Osobiscie zgadzam sie, ze zyjemy w swiecie, gdzie istnieja silne normy plciowe, ktore czesto ograniczaja kobiety w wielu sferach, i ze czesto mezczyzni sobie tego nie uswiadamiaja. Zgadzam sie tez z tymi, ktorzy twierdza (i to prawda, ze nie o tym byl tekst, ale oftop – a to nawet nie jest oftop – jest natura internetu), ze mezczyzn tez to dotyczy, w porownywalnym stopniu (a uswiadomienie wsrod kobiet jest nawet mniejsze).

    Kometarze tez interesujace, zwlaszcza dlatego, ze jeszcze pare lat temu nalezaloby sie spodziewac komentarzy w stylu “przesadzasz /expletive/”, a nie facetow ktorzy wprost mowia, ze tez nie jest lekko (coz, akurat narzekanie jest antyteza meskosci, wiec to postep duzy).

    @Michał Opydo

    >To tak jak geje i lesbijki. Jak walczą o swoje prawa, to razem. (…)

    Heh, heh. Nie, no, dobra, przesadzam, rzeczywiscie najczesciej razem, choc idealnie nie jest

  36. @Kasia26

    Eh, no dobra, pare przykładow. Ale najpierw generalna uwaga. Problem z porownaniami sytuacji plci jest taki, ze o ile czesto rzeczywiscie jest tak, ze w konkretnej sytuacji jedna plec ma gorzej, to nie mozna poprzestac na tym, bo okazuje sie, ze w innej sytuacji druga plec ma gorzej. Na przyklad ubrania – piszesz:

    >Była taka tabelka gdzieś z przykładami: ubiera się skromnie – cnotka niewydymka, ubiera się nieskromnie – dziwka. Więcej tego było oczywiście, ten przykład mi się zapamiętał. Facetom zazdroszczę tego, że mogą czuć się wygodnie i zdecydowanie częściej czują się bezpiecznie.

    Faceci maja znacznie mniejszy zakres ubioru ktory miesci sie w normie. Owszem, ostatnio to sie zmienia, ale nadal jest zupelnie nieporownywalne. I nie chodzi tylko o ten nieszczesny rozowy kolor, ale generalnie. I mozna uznac, ze owszem, nie maja tych szpilek, chociaz nie uznalbym garniutura za rzecz wygodna, ale tez nie moga tak latwo podkreslac swojej seksualnosci. Czy to plus czy minus… coz, mozna uznac ze wybor jest zawsze plusem, ale tez problem polega na tym, ze wybor ma konsekwencje ktore moga byc niepozadane. Wygodne spodnie – ubrana niekobieco. Pewnie ostrzej.

    A z bezpieczenstwem to tak jak napisal juz ktos chyba. Kobiety sie bardziej boja, mezczyzni mniej, sytuacja wyglada tak, ze rzeczywistosc jest dokladnie odwrotna. Kto tu powinien zmienic percepcje, nie wiem.

    >Bo w dorosłym życiu mimo wszystko jako faceci mają przywilej, np. gdy szukają pracy.

    Inna rzecz. Owszem, mezczyzn postrzega sie jako bardziej kompetentych, kobieta robiaca agresywna kariere ma trudniej – i to w pracy, i w tym, ze trudniej jej znalezc partnera ktory bedzie jej te garsonki pral. Ale na tym nie koniec, bo idzie za tym to, ze mezczyzni maja o wiele wiecej do stracenia w przypadku braku sukcesow w pracy. Do stracenia glownie w sferze relacji. W skrocie, malo kobiet idzie na podryw do urzedu pracy. (co zreszta, wiele mowi o determinacji mezczyzn w pracy, sklonnosci do poswiecania zycia rodzinnego, czy akceptacji gorszych fizycznie warunkow pracy byle wiecej zarabiac. To nie wybor, a nawet jesli to taki sam wybor jaki ma kobieta nie bedaca otoczona feministycznym srodowiskiem ktorej nagle zachcialoby sie nie golic nog. No moze to wybrac, ale co to za wybor)

  37. Hmm… bardzo ciekawy tekst, ale jednego pojąć nie mogę. Ja byłbym przeszczęśliwy gdyby kobiety same mnie zaczepiały na ulicy, klepały po tyłku, rzucały teksty o zdarciu ciuszków itd. Żyć, nie umierać. To jest właśnie coś czego kobietom niesamowicie zazdroszczę, że one nie muszą się starać o facetów, zabiegać o nich, narażać na kompromitację itd. Co do całej reszty to rzeczywiście otwiera oczy na wiele kwestii, pozdrawiam.

  38. Wydaje mi się, że problem leży trochę w innym miejscu. O problemie ze strony mężczyzn i społecznym wymaganiom wobec nich mówi się znacznie, znacznie mniej. – jak myslisz czemu?

  39. z tym niebezpieczeństwem i czuciem się bezpiecznie to akurat nietrafione, bo ofiarami przemocy są w zdecydowanej większości mężczyźni (przemocy ogółem, a nie tej na tle seksualnym). – i czego to dowodzi? ze wy faceci tak bardzo jestescie agresywni, emocjonalni i niedorozwinieci, ze nawet samych siebie atakujecie i generalnie nie tylko gwalcicie, bijecie i mordujecie kobiety, ale rowniez samych siebie? :D przecież to w ogóle nie jest kontrargument, chyba jedynie argument za samozaoraniem :D

  40. “Odpowiedzi paru panów – przewidywalne, niestety. Nigdy nie zrozumiem, czemu tylu mężczyzn czuje się tak strasznie atakowanych i urażonych opisem sytuacji płci żeńskiej. ” – bo mezczyzni wpadaja w histerie za kazdym razem gdy swiat nie kreci sie wokol nich

  41. Dokładnie, mężczyźni to w ogóle beznadzieja. A poza tym uważam, że powinni zostać zniszczeni !

  42. dla porządku dodam na zakończenie, że jestem ogromną fanką różnorodności. nakłada ona pewne zobowiązanie, żeby co najmniej akceptować się nawzajem (w granicach wolności), a w wersji hardkor –
    rozumieć (w granicach możliwości). to jest pewien wysiłek, jednak z mojego doświadczenia warto go wydać właśnie na to, bo życie robi się od tego długofalowo znośniejsze i ciekawsze.

    zatem moim podstawowym założeniem jest, że istnieje więcej niż jedno, jeden, jedna jedynie słuszna:
    – płeć w dowolnym kontekście.
    – sposób na posiadanie jakiejś płci czy dowolnej innej identyfikacji.
    – sposób na satysfakcjonujące przeżycie swojego życia bez kopania innych ludzi po kostkach.
    – opinia na każdy temat.
    – generalizacja na temat czegokolwiek, co uważamy za nasze.
    – sposób na zachowanie się w dowolnej sytuacji.
    – źródło dowolnej krzywdy wyrządzanej komukolwiek przez kogokolwiek.
    – metoda prowadzenia rozmowy.
    – perspektywa.
    – kwantyfikator.

    istnieje też wiele rzeczy, które bym chciała. na przykład żeby ludzie w ogólności:
    – nie marnowali czasu na pierdoły. swojego i cudzego. jeśli coś nie prowadzi do niczego, to po co to robić? w dowolnej sytuacji można się zastanowić, jaki mamy endgame (the final stage of a process or course of events) oraz kto (i co) na tym zyskuje/traci.
    – przede wszystkim widzieli w innych ludziach — ludzi. zarówno pojedynczych wraz z ich odczuciami i przeżyciami, jak i zbiorowiska wraz z zasadami rządzącymi zbiorowiskami.
    – dystans! wyrozumiałość! szacunek! myślenie krytyczne!
    – w ogólności poświęcali więcej czasu na szukanie spraw wspólnych, zamiast na stawianie barier i pielęgnowanie tego, co dzieli lub sprawia przykrość.
    – porozumiewali się życzliwie. przez “porozumiewanie się” rozumiem słuchanie i mówienie.
    – mieli jak najwięcej własnych opinii, a jak najmniej cudzych.
    – przeżywali wzajemnie zadowalające interakcje z innymi ludźmi.
    – byli ciekawi (w sensie używali ciekawości i dowiadywali się).
    – mniej się męczyli i mieli mniej zmartwień.

Leave a Reply