004

omlet na lenia

Wahałam się, czy nie nazwać tego przedsięwzięcia frittatą, ale nie spełnia warunków (tj. nie kończy w piekarniku). Zatem omlet, wszystkiego może z 10 minut roboty, mało sprzątania, wyjdzie albo nie, będzie pyszne — klasyczna nerdkuchnia.

Na jedną osobę potrzebne będzie:

  • jakieś warzywo, które dobrze się podsmaży, tutaj wybrałam brokuł
  • trzy jajka
  • łyżeczka tłustej śmietany
  • opcjonalnie czosnek
  • sól i ewentualnie inne przyprawy
  • tłuszcz do smażenia
  • patelnia, najlepiej nieduża (wystarczy jedna, użyłam dwóch z roztargnienia), pokrywka nie zaszkodzi
  • łopatka do obracania towaru na patelni, im szersza, tym wygodniej
  • kubek, widelec, nóż, deska do skrojenia warzywa

Kroimy se warzywko na jakieś nieduże kawałki.

001

Jeśli chcemy z czochem, kroimy na plasterki i przesmażamy na tłuszczu. Zwęglone kawałki można odłowić i wyrzucić albo zostawić. Wrzucamy warzywo na patelnię, niech się trochę zmiękczy i nabierze podekscytowanej barwy. Można próbować trochę mniej przypalić niż na zdjęciu.

003

W czasie ekscytowania warzywa wbijamy trzy jajka do kubka, bez skorupek. Solimy wedle uznania, u mnie to jest dziesięć potrząśnięć solniczką, co prawdopodobnie przelicza się na dwie solidne szczypty.

004

Energicznie trzepiemy widelcem jajka. Kiedy w miarę się ujednolicą, dorzucamy do nich łyżeczkę śmietany i trzepiemy z nią jeszcze energiczniej.

005

Wlewamy jajkomasę na warzywa i rozprowadzamy je w miarę równomiernie, zanim się zetnie, żeby omlet nie był nudny.

006

Zmniejszamy gaz i przykrywamy patelnię pokrywką, żeby się równo zgrzało.

007

Kiedy krawędzie wykażą przysmażenie, nawet jeśli środek jeszcze trochę pływa, zbieramy w duszy kilka punktów bohaterstwa.

008

Bierzemy wszystkie możliwe łopatki i próbujemy omlet przewrócić na drugą stronę w jednym kawałku. Na poniższym zdjęciu dowód, że to możliwe. Spokojnie możemy pozwolić najpierw spłynąć cieczy ze środka. W ogóle się nie przejmujemy, jeśli towar się rozpadnie, wtedy po prostu przekładamy po kawałku.

009

Dojrzewamy omlet jeszcze chwilę z drugiej strony, można już bez przykrywania. Przekładamy na talerz, ewentualnie doprawiamy. Tak wygląda, jeśli się rozpadnie przy przekładaniu.

010

Jest pyszne, szamiemy.

 

Komcie na fejsie

Komcie na gieplusie

3 thoughts on “omlet na lenia”

  1. Wszystko ładnie a nawet pięknie, tylko dlaczego ostatnie zdjęcie przedstawia futurystyczną wizję pierwszych zaczątków nowej cywilizacji na poziomie mechowców po zakończeniu III wojny światowej ? :D
    Przepraszam ale skojarzenie jest tak silne…. : ) Na pewno jest smaczne! Pozdrawiam.

  2. Takie proste a takie dobre, ale mi smaka teraz narobiłaś. Tylko to przekładanie zawsze jest lekkim koszmarem ;)

Dodaj komentarz