Szaszłyki, sałatka grecka, hummus i aivar z Jareckiego

Zestaw wiosenny, znakomity akurat jak się trochę ociepli i pojawią się warzywa. Towarzyski — dużo przyjemniej przygotowywać to wszystko w grupie. Niby trochę roboty jest, ale łatwa, a paszy wychodzi mnóstwo. Smaki i widoki są wielce satysfakcjonujące (w odróżnieniu od zdjęć poniżej, które robiłam głodną ręką). Niech Jarecki opowie, jak do tego doszło.

Disklajmer główny: zakładam posiadanie garnków, kuchenki, łyżek, misek i talerzy, piekarnika i lodówki. Nietypowe narządy kuchenne są podane w składnikach.

1. Sałatka grecka

  • ogórek i pomidory — 1 ogórek na 2 duże pomidory albo 3 małe
  • ser feta — na 1 pomidor przypada powiedzmy ćwierć kostki stugramowej
  • oliwki (czarne są nieco lepsze do tej sałatki – lepiej uzupełniają smak i wygląd)
  • cytryna
  • przyprawy — mięta, majeranek, bazylia, pieprz
  • oliwa z oliwek

Diskajmer: podane ilości składników są umowne, sałatkę robimy na oko, jak komuś smakuje więcej oliwek, daje wiecej oliwki.

Ogórki duże starannie umyć, pokroić w kostkę (najprościej wzdłuż ogórka, połówkę na ćwiartki, a potem na kawałki), pomidory umyć, wykroić zdrewniały kawałek i pokroić na małe kawałki. Wszystko do michy.

Ser feta kroimy na małe kosteczki (bok kostki długości paznokcia małego palca), paprząc wszystko fetą dookoła, bo dobrze się lepi ze sobą i wszystkim innym – zbieramy okruszki i wrzucamy do sałatki. Wciskamy trochę soku cytrynowego, uważając, żeby nie wpadły pestki (na podaną ilość jedno ściśnięcie z połowy cytryny). Dodajemy nieco oliwy z oliwek (łyżkę), pieprz, szczyptę majeranku, szczyptę bazylii, dwie hojne szczypty mięty. Mieszamy starannie, odstawiamy na 15 minut, żeby się przegryzło, po czym mieszamy ponownie i podajemy. Nie solimy – feta jest wystarczająco słona.

2. Hummus

Hummus to takie smarowidło z południa Morza Śródziemnego/Półwyspu Arabskiego – fajne do jakiegoś pieczywa, placków czy jako zamiennik masła do kanapek. Do zrobienia jest w miarę prosty, w lodówce trzyma się (pod przykryciem) sporo czasu. Proces wykonania jest prosty, ale długotrwały (jednak nie angażujący).

  • ciecierzyca
  • sezam
  • cytryna
  • czosnek
  • sól
  • pieprz
  • oliwa z oliwek
  • blender (albo robot kuchenny z funkcją siekanio-mielenia)

Kupujemy ciecierzycę (jeśli masz taką w zalewie, a nie “surową”, pomiń ten paragraf). Szklankę ciecierzycy zalewamy 4 szklankami wody i odstawiamy na noc (długotrwałe, ale niezbyt absorbujące – ciecierzyca da radę sobie sama). Następnie w tej samej wodzie (trzeba uzupełnić jeszcze szklanką wody) gotujemy ją. Od zagotowania jakieś 40-45 minut (odcinek CSI swietnie da radę jako miernik czasu) – ma tendencję do kipienia, więc warto na początku uważać i zmniejszyć ogień pod garnkiem. Testujemy, czy ciecierzyca po zgnieceniu palcem rozpada się na skorupkę i pastę, czy na skorupkę i kawałki miąszu – w drugim przypadku gotujemy jeszcze 10-15 min. Odstawiamy, żeby stygło.

Na patelni (bez dodatku oliwy czy innych takich) podgrzewamy sezam wysypany cienką warstwą – jakieś 3 łyżki. Po podgrzaniu przerzucamy do miseczki, żeby ostygł.

Jak składniki ostygną, do blendera wrzucamy 1 ząbek czosnku (więcej jak ktoś lubi albo trafił słabo dający czosnek), wciskamy sok z połowy cytryny, wlewamy 2 łyżki oliwy, wrzucamy sezam. Miksujemy minutkę, aż się połączy, następnie zaczynamy dodawać po trochu ciecierzycy. Jak się połączy, dodajemy następną porcję. Przy każdym dodaniu ciecierzycy solimy i pieprzymy trochę.

Jeżeli pasta robi się za sucha (jak przestanie być ciągłą pastą, a zacznie być grudkowata), dodajemy wody z gotowania ciecierzycy albo nieco oliwy. Po dodaniu ostatniej porcji ciecierzycy miksujemy jeszcze ze 2 minuty, żeby usunąć grudki i dokładnie rozprowadzić produkty. Próbujemy. Jeśli smak jest zbyt mdły, dodajemy następny ząbek czosnku, więcej cytryny lub przypraw.

3. Aivar

Aivar to paprykowy sos do mięsa. Mój jest lekko pikantny. W przygotowaniu prosty, acz upierdliwy :)

  • papryki (czerwone, słodkie)
  • bałażan
  • papryki ostre (w przepisie nazywane papryczkami)
  • ocet (winny, balsamiczny)
  • przyprawy (sól, pieprz, bazylia, oregano, majeranek, tymianek)
  • blender

Bałkażana przecinamy wzdłuż długiej osi, solimy wnętrze i odstawiamy na 15 min. Po 15 min przepłukujemy wodą (proces w celu usunięcia gorzkiego soku z bakłażana). Papryki myjemy i czyścimy (ja użyłem 3 słodkich i 3 niezbyt ostrych papryczek). Kładziemy je na wyłożonej papierem do pieczenia blasze do piekarnika i pieczemy 20-25 minut w piekarniku rozgrzanym do około 150 stopni.

Jeżeli jest życzenie i chęć usunięcia skórek z bakłażana i papryczek, warzywa po upieczeniu należy przełożyć do torebki foliowej, zawiązać szczelnie i zostawić do wystygnięcia — pomaga w usunięciu skórki.

Po ostygnięciu (i usunięciu skórki lub nie) wrzucamy do blendera i miksujemy wszystko na pastę (proponuję zmiksować paprykę, bakłażana i domiksowywać po 1 papryczce ostrej na raz i po każdej próbować, czy aby nie za ostre – pamiętając że aivar nabierze jeszcze mocy).

Pastę przelewamy do gara, dodajemy przyprawy, ocet (2 łyżki) i podgrzewamy w celu zagęszczenia (czyli zredukowania). Niestety, musimy stać przy garze i mieszać non stop, bo inaczej będzie pryskać gorącą mieszanką po całej kuchni (I kid you not), przykryć nie można za bardzo, bo musi parować. Ja osobiście, chorując na lenia połączonego z wynalazczością, przykryłem garnek dużym sitkiem. Pryskać pryskało, ale para uciekała. I tak trzeba to gotować jakąś godzinę na najmniejszym ogniu, mieszając co 5 minut, żeby się gdzieś nie przypaliło. Po wystygnięciu (które też nieco zredukuje) można konsumować. Warto spróbować po zredukowaniu, czy czegoś nie brakuje albo czy nie jest zbyt ostre. Na ostre jedyna rada, to — niestety — przygotować więcej bakłażana pieczonego i domieszać.

making of

4. Szaszłyki

  • pierś z kurczaka
  • bakłażan (1 na każde trzy piersi)
  • cukinia (1 na każde dwie piersi)
  • papryka słodka (czerwona) (1 na każde dwie piersi)
  • cebula (1 na każde 4 piersi)
  • cytryna
  • czosnek
  • przyprawa Kotanyi Cairo Shoarma (bezwstydna reklama, ale mieszanka przypraw jest naprawdę świetna, polecam zupełnie bezinteresownie)
  • przyprawy (oliwa z oliwek, pieprz, sól, bazylia, oregano, pieprz, sól)
  • patyczki do szaszłyków (nieco krótsze niż szerokość patelni grillującej, dłuższe trzeba przyciąć do tej długości)
  • patelnia grillowa
  • pędzel silikonowy do gotowania

Rozklepujemy pierś z kurczaka na grubość małego palca (proponuję jedną niedużą pierś na twarz). W przykrywalnym pojemniczku przygotowujemy marynatę — łączymy 3 łyżki oliwy z oliwek, sok z dwóch połówek cytryny, ząbek czosnku wciśnięty przez praskę lub drobno posiekany, sporo przyprawy Cairo, bazylię, oregano, pieprz, sól — tyle marynaty wystarczy na 3-4 kawałki kurczaka. Pierś z kurczaka wyklepaną wrzucamy do marynaty, taplamy i obtaczamy starannie, zamykamy pojemnik i wkładamy do lodówki na 24 godziny (no, może być 18 godzin).

Jak już będziemy robić szaszłyki:

W miseczce mieszamy 2 łyżki oliwy (per pierś z kurczaka) i przyprawy Cairo. Bakłażana i cukinię kroimy na plastry nieco cieńsze niż grubość małego palca, rozkładamy na blasze do pieczenia i solimy lekko. Po 15 minutach płuczemy w zimnej wodzie, żeby usunąć sól i gorzki sok, które warzywa wypociły. Wypocone plasterki wrzucamy na patelnię grilową. Stronę górną plasterka warzywa smarujemy pędzelkiem zamoczonym w oliwie z przyprawami (lekko, maźnięcie wystarczy). Na gorącej patelni 4 minuty – obrót plasterka – 4 minuty — i wystarczy. Następnie grillujemy pierś z kurczaka (5 minut na jednej stronie, obracamy, na drugiej 4 minuty). Cebulę obieramy, kroimy na pół, połówkę jeszcze raz wzdłuż tej samej osi, potem każdą ćwiartkę przecinamy w grubym miejscu na pół. Paprykę obieramy, płuczemy z nasionek i kroimy na plastry wielkości plastra cukinii.

Po przestudzeniu warzyw i mięsa (mięsko kroimy na kawałki takie same jak papryka) rozpoczynamy proces nabijania składników na patyczek. Proponowana kolejność to mięsko, warzywko grillowane, warzywko niegrillowane, mięsko, warzywko grillowane, warzywko niegrillowane i tak rekurencyjnie. Z obu stron szaszłyka trzeba zostawić 3-4 cm patyka luzem. (Kolejność: mięsko, cebula, cukinia, mięsko, papryka, bakłażan — także działa znakomicie).

Po wykonaniu szaszłyków przeciągamy je delikanie pędzelkiem z oliwą z przyprawą i układamy na patelni grillowej. Opiekamy około 1 minuty, obrót o 90 stopni, opiekamy.

Jeżeli wydają się zbyt zimne, po opieczeniu można wrzucić do rozgrzanego piekarnika na 4-5 min.

6 thoughts on “Szaszłyki, sałatka grecka, hummus i aivar z Jareckiego”

  1. “pierś z kurczaka
    bakłażan (1 na każde trzy piersi)
    cukinia (1 na każde dwie piersi)
    papryka słodka (czerwona) (1 na każde dwie piersi)
    cebula (1 na każde 4 piersi)”

    Orgia smaków.

  2. w mojej Operze pliterki są skaszanione, póki nie wyłączę body{font-family: “Open Sans”, sans-serif;}

  3. Dodatkowo można dosmaczyć aivar odrobiną sosu pomidorowego (takiego przecierowego typu włoskiego, koncentratu nie polecam. To też pomaga jeśli nagle zrobi się za ostry

  4. Do sałatki greckiej jeszcze czerwona cebula bardzo potrzebna. Cytryna zbędna, pieprz zbędny, a za to warto oregano. No i nie szaleć z krojeniem na drobno, większe kawałki też dobre (tylko cebulę lepiej na cienkie plasterki).

    Przy hummusie zamiast bawić się z sezamem można użyć gotowej tahini. W dodatku nie trzeba robić z ciecierzycy, można np. z bobu (OMNOMNOM), z fasoli (białej albo czarnej), a nawet grochu (zarówno zielonego, jak i suchego). Z przypraw warto mielony kmin rzymski i kolendrę, albo np. posiekaną i zeszkloną cebulę. Ja po prostu wrzucam wszystko do kubka i włączam blender, dodawanie wszystkiego po trochę niepotrzebnie wydłuża przygotowanie (:

  5. @joru no, od dłuższej chwili prowadzę walkę wewnętrzną, żeby ten gupi themes zaciągał latin-ext odpowiednio wcześnie. w ogóle najchętniej zmieniłabym themesa, ale jak patrzę, ile to roboty, to idę coś zjeść.

  6. swoją drogą zrobiłem Kotanyi taką reklamę a nikt nawet nie podziękował. Chlip :)

Dodaj komentarz