Karkówka w miodzie Barta

Mam trudny charakter i ludzie mnie wkurzają, zatem staram się z nimi spotykać w grupach, żeby oblecieć więcej za jednym razem. Z powodów finansowych i osobistych przestałam robić imprezy w każdą sobotę, ale ponieważ nie da się powstrzymać nerdów od wracania do miejsc, które już obsikały, więc przyłaziły w czwartki, a że po robocie, to były głodne. W któryś z tych czwartków zajrzał także mój mały braciszek, a potem przenocował. Spodobało mu się, więc zaczął to robić regularnie. Ma żyłkę do interesów, więc wymyślił, że ugotuje nerdom obiad, a potem każdy najedzony wrzuci piątaka i biznes będzie się kręcił. Oprócz żyłki Kubuś ma w sobie coś takiego, że inspiruje tłumy, więc szybko okazało się, że więcej ludzi chce pichcić, a pięć dych piechotą nie chodzi. Zatem każdy chętny po kolei karmi pozostałych.

Gdzieś u zarania tej tradycji okazało się, że znany i lubiany autor poczytnego Blog de Bart, którego artykuły wielokrotnie omawialiśmy ze smakiem (ulubiliśmy sobie ten o żarciu bentonitu celem wykonania odlewu jelita), mieszka kilkaset metrów w bok. Pomyślałam sobie, że fajnie by było w ramach wdzięczności za to, że bawiąc uczy, postawić mu kielicha, a nerdy zgodnie przyklasnęły, więc zwabiłam go do jaskini. Okazało się, że Bart nie tylko ładnie pachnie, ale także zajebiście karmi. Karkówka w jego wykonaniu podbiła serca kobiet i znalazła uznanie wśród mężczyzn. Można podawać z frytkami. W zasadzie jedyną wadą tej obłędnej potrawy jest to, że Bart siedzi w kuchni zamiast dżemować na gitarach z Kubą, co nerdy bardzo lubią. Poniżej dostarczony przez Barta przepis, nieznacznie zredagowany.

Potrzebne będzie:

  • karkówka, z półtora kilo na dziesięć osób, bo będą dokładki. Zresztą można spytać się pani w mięsnym, ile waży gruby kotlet z karku, i poprosić 15 razy tyle
  • sztuczny miód, dwa słoiczki, to tanie badziewie
  • sos sojowy, mniej, niż się myśli, że będzie trzeba; to bardzo ważne, on jest raczej do smaku, główną nutę robi miód
  • coś ostrego, pieprz albo chilli, ale niekoniecznie
  • micha, która to wszystko zmieści, żeby w niej zamarynować mięcho
  • patelnia
  • kuchenka

Się bierze miód, najlepiej sztuczny, sos sojowy i coś ostrego, się miesza, się oblepia tym karkówkę na noc. Się smaży.

NIE PRZYPAL, DO KURWY NĘDZY, BO ŁATWO

Proporcje do smaku, ale lepiej, żeby sos sojowy jedynie delikatnie zaznaczał swoją obecność. Nie da się przedobrzyć miodu, za to jak przedobrzysz sos sojowy, to będzie gorzkie i ogólnie syf.

One thought on “Karkówka w miodzie Barta”

  1. Mała modyfikacja, którą stosuje od dawna z pozytywnym skutkiem. Do tego stuffu do oblepiania karkówki dodaje sok z jednej cytryny (coby mikroby wszelakie wybiła – sposób sprawdzony przez nomadów pustynnych) oraz 2-3 łyżki oleju – coby nie spalić potrawy. Aha, zamiast walczyć z patelnią można całość wykiprować do rękawa do pieczenia i circa-about 80 minut w 180 stopniach piec.

Dodaj komentarz