Babka ziemniaczana po mieczu

Jak nie mam czasu odwiedzić ojca, to wyciąga najcięższą artylerię. Na szczęście udało mi się wyłudzić przepis i mogę sobie to upiec sama, ale ojciec robi to lepiej, więc go nie zaniedbuję. Babka niespecjalnie nadaje się na imprezy, bo zawsze jest jej za mało.

Potrzebne będzie:

  • trochę ponad kilogram ziemniaków (niemłodych)
  • jajko kurze raz
  • 2 cebulki pokrojone, podsmażone wedle uznania (ja lubię zwęgloniutkie), wystudzone
  • dowolna padlina obrobiona termicznie, np. pokrojone gotowane dwie parówki albo podsmażony boczuś
  • 3 kopiaste łyżki mąki pszennej
  • sól, pieprz, majeranek, oregano, what have you
  • łyżka czy dwie oliwy z oliwek
  • tarka do ziemniaków (albo taka fikuśna maszyna do tarcia, polecam)
  • miska, która to wszystko zmieści
  • blacha do pieczenia, która to wszystko zmieści (moja ma 25 x 40 cm i jest trochę za duża)
  • pergamin do pieczenia
  • piekarnik

[Totalnie nie ma kiedy strzelić fotki.]

Ziemniaki niech ktoś obierze, wypłucze i zetrze na tarce lub w fikuśnej maszynie. Potrzebujemy zarówno wiórków, jak i soku ziemniaczanego. Wrzucamy do miski. Dodajemy jajo bez skorupki, umytą ręką paciamy.  Dobełtujemy smażoną cebulkę i padlinę. Solimy, pieprzymy, majerankujemy etc., bełtamy. Sypiemy mąkę, bełtamy, aż będzie równomierne. Odstawiamy michę, myjemy ręce.

Dopiero teraz włączamy piekarnik na 220 stopni, niech się trochę rozgrzeje, ale nie do końca. Blachę do pieczenia wykładamy pergaminem, chlapiemy pół oliwy i rozmazujemy. Przepaćkujemy masę na blachę, wyrównujemy, wygładzamy, chlapiemy resztę oliwy po wierzchu.

Wsadzamy do średnio rozgrzanego piekarnika na circa godzinę (jeśli jest termoobieg), półtorej (jeśli nie ma). Można sobie zapuścić dwa odcinki “House’a”, po pierwszym łypnąć do piekarnika, czy się nie jara z wierzchu, ewentualnie zmniejszyć temperaturę, w połowie drugiego łypnąć ponownie i jak się udało, to szamać do końca seansu.  Celem jest skórka brązowa i chrupiąca, a wnętrze niesurowe.

Babka jest pyszna z sosem grzybowym albo myśliwskim z torebki, przepis z tyłu opakowania.

Dodaj komentarz