9 thoughts on “w krainie dinozaurów”

  1. Widziałem u ojca w pracowni szkolnej, na początku lat 90., takie duże, zielone rolki, z półtora cala szerokości. Na długość, jakby rozwinąć, to pewnie ze dwa boiska do futbolu (amerykańskiego). Jak czytnik z tego czytał, to strasznie szybko się kręciły. Czytnik – tzn. taka klasyczna szafa z dwoma talerzami i szklanymi drzwiczkami. Kupa frajdy była jak się pozbywali tego złomu i pozwolili z taśmy robić wstążeczki.

  2. Aha, i owszem, mówię o taśmie perforowanej, a nie magnetycznej. Karty perforowane też były. Nb. moi rodzice tak się poznali w latach 70., że ojciec był programistą, a matka perforowała karty.

  3. Dooobre :D
    Czyżby bilbioteka taśmowa dużej firmy sterowana przedpotopowym, a-custom-ixem? ;) Albo cała farma takich?
    WIEM! Z.M.W. został farmerem! A taśmy używa do grodzenia działki =]

  4. A na tej taśmie, wyperforowane klasycznym, siedmiobitowym ASCII: “police line do not cross”

  5. Półtora cala? To jakieś inne niż te, z których ja produkowałam ozdoby choinkowe. Te moje miały na pewno poniżej dwóch centymmetrów… Nie wiem, tak szacuję między 1/2 a 3/4 cala. Za to były w różnych kolorach ;)

  6. Jak żywy, tylko oczka w ostatnim powinny być większe i bardziej pełne obłędu :)

  7. Ja do dziś mam mnóstwo kart perforowanych. W każdym laboratorium optycznym jest to ulubione narzędzie do justowania układu.

  8. Ha, ja dobrych kilka lat z rzędu z taśmy perforowanej robiłem gwiazdki na choinkę.

Dodaj komentarz