obiecanki-macanki

Nie będzie dziś wesoło, bo mam noworocznego wkurwa. W szkole lawina, w pracy chaotic, w duszy puzzle, w domu zimno, a pod butami białe gówno.

Miało być o tym, jak nie lubię obiecanek. Jak nie lubię, kiedy ludzie dostają coś do zrobienia, mówią, że zabierają się, potem ściemniają, że jeszcze chwilę, a potem oddają po terminie coś odwalonego byle jak. Jak mnie wkurza, kiedy zmieniają reguły gry, bo okazuje się, że sami nie wiedzą, czego chcą, ale nie mają na tyle jaj, żeby się do tego przyznać. Kiedy mówią jedno, robią drugie, a myślą trzecie. Kiedy obiecują coś zmienić na lepsze, a potem tchórzą już podczas zastanawiania się, co było źle. Kiedy mówią, że wszystko będzie w porządku, a potem psują. Kiedy wymagają, ale nie mówią czego konkretnie. Kiedy mówią, że najlepiej wszystko wprost, a okazuje się, że nie ma co na to liczyć. Nie lubię kobiet pięknych wieczorem, a rano wyglądających jak samobieżny worek z piaskiem. I facetów jeżdżących zajebistą bryką, a śmierdzących brudną skarpetą.

Ale nie będzie o tym, bo to byłoby bardzo obłudne z mojej strony. Bo w czasie, kiedy użeram się z odwalonymi rzeczami, uwalam inne. Bo wciąż się dowiaduję, czego chcę, i boję się przyznać do tego, co mi przychodzi do głowy (żeby jeszcze ludzie to ułatwiali, ale nie), bo zachowuję się czasem jak idiota i trudno mi przeprosić tak, żeby zostać dobrze zrozumianym. Bo histeryzuję, kiedy nie wiem, na czym stoję. Bo trudno mi pogodzić się z myślą, że stanę na uszach, ale coś jest zjebane i takie zostanie. Poza tym nie mam samochodu i śpię do południa.

Nie będzie też o tym, że trzeba próbować, bo to oczywiste. Można łatwo pogodzić się z losem albo ze sobą jako palantem i świnią (a nawet można lansować się na luzaka), bo w końcu tak bywa i już, ale wiadomo, że nie można tak bez walki, bo to po prostu nie w porządku. Z drugiej strony, jeśli w pewnym momencie nie odpuścisz i będziesz walczyć do upadłego, to się wykończysz, i jeszcze parę osób dookoła. Więc wiadomo, że najlepszy jest złoty środek.

No to o niczym nie będzie.

One thought on “obiecanki-macanki”

  1. co to, kurna? co za energetyczny wampir wyssał energię z tego bloga nagle? ogólne wnioski są zazwyczaj zbyt ogólne. nie pisz na czczo_

Dodaj komentarz