4 thoughts on “i’ll animal to you”

  1. O taaak. To jest Furry gone wrong. Terribly, terribly wrong.

  2. Ja wiem, ja rozumiem, ja nawet mam znajomą, która doskonale pasuje do tego obrazka (znaczy, do tych literek), tyle że jest naprawdę płci żeńskiej (w każdym razie sadząc z twarzy i faktu, że w umowie o pracę ma wpisane “Joanna”). Nawet rysuje własne furry obrazki. Są dokładnie takie, jakie tworzą ludzie, którzy bardzo chcą być wyzywający, ale nie mają odwagi narysować kogoś nago. Przy okazji mają lekko daltonistyczną kolorystykę (obrazki, nie ludzie).

    Rzecz w tym, że czymś innym jest grupka lekko żałosnych fetyszystów, którym wypadałoby współczuć, a czymś innym jest połączenie tej estetyki z estetyką reklamy. Już nawet nie chcę wnikać, czy to jest prawdziwa reklama, czy ktoś sobie stroi żarty. Sam pomysł, żeby wziąć fetysz i odwoływać się nim do ogółu, i to jeszcze żeby coś sprzedać… no, tego się na trzeźwo nie wymyśli. I jeszcze w dodatku zantropomorfizowali kwiaty! Ten film jest wrong na tak wielu poziomach, że linkowany tu kiedyś bułgarski transwestyta gubi się w tłumie w porównaniu (dodatkowo różnica jest taka, że w gruncie rzeczy bułgarski transwestyta jest dla mnie spoko, ale rżnięcie zwierzątek jest już zboko).

Dodaj komentarz