analiza matematyczna dla opornych

Analiza matematyczna podobno nie jest prostym przedmiotem do zdania. Po mieście krążą legendy o ludziach, którzy na polibudach zdawali analizę przez parę lat. Dla kogoś, komu religia zabrania mnożenia ułamków i podnoszenia do potęgi (czyli dla mnie), analiza może wyglądać jak taka wielka góra lodowa, na którą wchodzą nadludzkim wysiłkiem tylko niektórzy. Spieszę donieść, że na czubku czeka nauczyciel, który obrzydził nam matematykę, i trzeba mu obić gębę. Najlepiej w zerowym terminie egzaminu z analizy matematycznej u (absolutnie fantastycznej) dr A.T. na pierwszym semestrze.

Jak to zrobić i mieć z czapki:

  • Bywać na czatach, choć są niemożebnie stresujące. Prowadząca posiadła sztukę przelewania wiedzy po światłowodzie prosto w pusty łeb, bez użycia przemocy.
  • Prosić prowadzącą o sztuczki. Takie na zauważenie bez liczenia różnych drobiazgów (które, jak się okaże, przydadzą się na teście).
  • Mniej więcej od połowy kursu domagać się testów próbnych i je roztrzaskiwać. Można w ten sposób zatrybić mechanizmy; można też zakuć, zdać, zapomnieć. Druga opcja jest o tyle niepraktyczna, że trzeba będzie czynność powtórzyć m.in. na metodach numerycznych.

Nie można mieć ściągi, ale tablice matematyczne jak najbardziej, więc jesteśmy uratowani.

One thought on “analiza matematyczna dla opornych”

Dodaj komentarz